DSC
Brantley Lake

Noclegi w USA to dla nas temat rzeka. Przerobiliśmy ich pełen zakres, może poza naprawdę drogimi kempingami, szczególnie tymi, które były dla nas zamknięte z przyczyn wiekowych (czyli albo my byliśmy za młodzi, albo nasza przyczepa była za stara).  Chcecie nocować tanio, to zapraszamy do lektury!

Passport America – jak obniżyć koszty noclegu

Kempingi w USA nie są przesadnie drogie, ale i tak daje się jeszcze obniżyć ich cenę. Nawet przy krótkiej podróży po USA warto pomyśleć o kartach klubowych, takich jak na przykład Passport America. Roczne członkostwo w tym klubie kosztuje tylko 44 dolary a daje zniżki do 50% na prawie 1900 kempingach w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie i Meksyku. Karta zwraca się już po 2-3 noclegach. Początkowo korzystaliśmy z niej bardzo często. Potem zaczęliśmy nocować głównie za darmo. Ale nawet wtedy co 2-3 tygodnie trafialiśmy na noc lub dwie do kempingu z listy Passport America, by naładować baterie, zrobić pranie, załatwić trochę spraw przez internet.

Pamiętajcie tylko, że Passport America ma białe plamy na mapie USA. Ledwie kilka kempingów w Utah współpracuje z siecią, podobnie pusto wyglądają okolice parku Yellowstone. Jeśli jednak jedziecie na miesiąc lub dłużej to nie ma sposobu, by karta wam się nie zwróciła.

Płatne kempingi w USA

Nie jest to może zasada, ale sprawdza się nad wyraz często. Tanie kempingi to tania okolica (tanie hipermarkety, pewnie jakieś sklepy charytatywne i z używanym badziewiem jak ktoś potrzebuje na początek podróży), droższe kempingi to droższa okolica. Wcale nie jest tak, że tańsza okolica to więcej niebezpieczeństw. Może być to np. kwestia dużej odległości do miasta, autostrady czy lokalnych atrakcji.

Kempingi w USA to świat sam w sobie. A te na Florydzie, to kosmos. Floryda powita was kempingami skrojonymi pod każde oczekiwania. Nie chcecie dzieci biegających wokół przyczepy? Możecie się rozejrzeć za kempingiem dla „Adult 55+”. Rażą was tanie i stare przyczepy, spokojnie znajdziecie pola, gdzie nie wpuszcza się pojazdów starszych niż 10 lat. Floryda jest też miejscem, gdzie zimują tzw. winter birds, zimowe ptaki USA i Kanady. To ludzie, którzy cieplejsze pół roku spędzają na północy, a na zimę zjeżdżają. Bogatsi wybierają Florydę, średnio zamożni Teksas, a „biedni” jadą do Meksyku. Niewykluczone więc, że na Florydzie kemping, w którym wylądujecie będzie bardziej przypominał miasteczko ze stałymi rezydentami, a co za tym idzie przygotujcie się na sporą dozę społecznej kontroli, zakaz wywieszania czegokolwiek (nawet ręczników) i codzienny spokojny rytm.

Kiedy wyjechaliśmy z Florydy, okazało się, że kempingi i trailer parki to prawdziwe spektrum mobilnego wszechświata. Cześć służyła turystom, część zagubionym duszom, czasem było perfekcyjnie czysto, czasem brodziło się po kostki w łuskach i puszkach po piwie. Co najbardziej uderzało, to fakt, że kamperowanie, czy życie na kółkach to prawie wyłącznie domena białej populacji w USA. Ten obraz zaburza trochę zachodnie wybrzeże, gdzie Azjaci zdążyli już łyknąć kamperowej turystyki, ale to nadal turyści, a nie obywatele USA. Przez pół roku w USA, po odwiedzeniu kilkunastu stanów, dziesiątek kempingów, tylko raz zobaczyliśmy Afroamerykanów w rv. Jeden jedyny raz!

Floryda trochę nas też zdołowała, bo wyglądaliśmy tam naprawdę ubogo z naszym ponad 10-letnim jeepem i 20-letnią przyczepą. Na szczęście jak tylko zatrzymaliśmy się na kempingu w parku narodowym (naszym pierwszym parkiem był Evreglades), od razu nam przeszło. Zobaczyliśmy tam pełen przegląd rv, przyczepy, c-klasy, autobusy mieszkalne. Niektóre nowiutkie, a inne pamiętały jeszcze Reagana.

Kiedy zaczęliśmy nocować za darmo z pewnym niesmakiem patrzyliśmy na płatne kempingi na terenie parków narodowych czy stanowych. Warto jednak pamiętać, że odległości w USA są ogromne. Kiedyś przeliczyliśmy, ile kosztuje nas benzyna na powrót do parku narodowego, przy granicy którego znaleźliśmy darmowy nocleg. Okazało się, że taniej wychodzi zapłacić 20 USD za noc w parku niż jeździć po 40 mil w jedną stronę, by zanocować za darmo.

Freecampsites, czyli nocowanie za darmo w USA

USA najbardziej nas chyba zaskoczyło jak wiele jest opcji darmowych noclegów. Początkowo trochę się ich baliśmy, ale jak tylko się przełamaliśmy, to aż głupio czuliśmy się kończąc na płatnym kempingu. Szczególnie, że takie bezpłatne nocowanie, to zazwyczaj wolność, cisza, pustka i natura. Albo zupełnie przeciwnie.

Najbardziej przydatna w wyszukiwaniu darmowych noclegów okazała się strona z darmowymi kempingami – Freecampsites. Przy wielu miejscach znajdziecie nawet nasze komentarze. To strona, która zbiera informacje o darmowych miejscach na nocleg z rv. Na mapie sprawdzicie dokładną lokalizację, w komentarzach będą istotne wskazówki. I warto te komentarze czytać. Może się bowiem okazać, że do miejsca nie da się dojechać po obfitych deszczach, albo że trzeba uważać w weekendy, bo z pobliskiego miasteczka przyjeżdża wtedy trochę za wesoła młodzież. Jeśli macie opory przed nocowaniem w amerykańskiej głuszy, to raczej je porzućcie. To naprawdę bezpieczne. Może mielibyśmy opory przed noclegiem na parkingu na przedmieściach Los Angeles, ale w Utah zdarzało nam się widzieć zupełnie dzikie miejsca, gdzie leżały porzucone ubrania, sprzęt sportowy, suszący się ponton, a właściciele byli gdzieś na wycieczce.

Na Freecampsites znajdziemy parkingi supermarketów (np. Walmart, czy najbardziej przyjazny kamperowcom Cabela’s), niektóre stacje benzynowe (np. Pilot), Welcome Centers, parkingi przy autostradach (odnośnie tych dwóch miejsc prawo lokalne czy stanowe może zabraniać nocowania, więc warto wejść na freecampsites.net o sprawdzić). To te mniej naturalne i dość głośne miejscówki. Ale warto o nich pamiętać. Jeśli jedziemy cały dzień, to zamiast kluczyć po nocy w lesie szukając polany, wystarczy zjechać z autostrady, rano pójść na szybkie zakupy przez parking i po świeżym śniadaniu można ruszyć dalej w drogę.

Ale prawdziwą gratką są te cichsze i urokliwe miejsca. To głównie tereny pod zarządem Bureau of Land Management, czyli na przykład publiczne las, a do tego np miejsca zrzutu żwiru do rozrzucania w zimę, które w lecie są puste, czy pobocza niektórych dróg. Warto pamiętać, że BLM administruje 1/8 terenu USA i z założenia dopuszcza darmowe noclegi, chyba że to miejsce wymagające szczególnej ochrony. Na Freecampsites znajdziecie m.in. takie perełki, jak dokładne namiary na polanę na północnej krawędzi Wielkiego Kanionu, czy polanę w Jackson Hole z widokiem na Grand Teton. Na tej ostatniej zatrzymaliśmy się na dwa noce. Jeśli się tam wybieracie, to koniecznie sprawdźcie prognozę pogody i darujcie sobie wycieczkę tuż po i w trakcie opadów deszczu.

Jeśli wybieracie miejsce, którego nie ma Freecampsites lub długo nie miało żadnych komentarzy, to upewnijcie się czy możecie tam zanocować. Może się bowiem okazać, że na przykład lokalne władze zakazały gdzieś noclegu i nie ma o tym wyraźnej informacji. Jeśli chcemy nocować przed supermarketem, pójdźmy się zapytać do kierownictwa, o tereny BLM można zapytać w lokalnym biurze BLM.

My dodatkowo stosowaliśmy metodę dostosowywania się do otoczenia. Nawet jeśli parking nie był wymieniony na Freecampsites, nie było na nim żadnych znaków, ale widzieliśmy tiry i rv zatrzymujące się na noc, też stawaliśmy. W razie kontroli udawalibyśmy niezorientowanych obcokrajowców. Zrobiliśmy tak kilka razy, nikt nigdy nas nie niepokoił. Pamiętajcie też, że o ile nie odczepiacie przyczepy, a po prostu zatrzymujecie się na parkingu, to technicznie „nie kamperujecie”, a jedynie robicie przystanek w trasie. Stąd tylko i wyłącznie znaczek „no overnight parking” powinien was zniechęcić do nocowania.

Boondocking, czyli kamperowa wersja couchsurfingu

To było przypadkowe, ale jakże niezwykle odkrycie. Na Boondockers Welcome trafiliśmy gdzieś w odmętach internetu. Okazało się, że serwis to taka kamperowa wersja couchsurfingu. Serwis łączy społeczność kamperowców. Ogłaszają się na nim ludzie, którzy są skłonni ugościć nas na swoim podwórku. A że roczny abonament kosztuje tylko 25 USD, a więc tyle co jedna noc ne kempingu, to postanowiliśmy spróbować.  Początkowo traktowaliśmy Boondockers Welcome tylko jako metodę na oszczędzenie pieniędzy, potem okazało się jednak, że spotykanie ludzi, którzy nas przyjmują, ich historie, doświadczenia mają często dużo większą wartość niż parę niewydanych dolarów.

Nocowaliśmy u 15 osób z Boondockers Welcome. Serwis słabo sprawdzał się w najbardziej turystycznych stanach, przede wszystkim w Utah, gdzie gospodarzy z Boondockers Welcome można policzyć na palcach jednej ręki.

Z nielicznymi poznanymi gospodarzami trudno było złapać wspólny język i poprzestaliśmy na zdawkowych uprzejmościach. Z innymi przegadaliśmy długie godziny, a z niektórymi (którzy akurat trafili na nasze problemy z samochodem) spędziliśmy kilka dni i zdaliśmy się mocno na ich pomoc i wiedzę. Mówiąc zupełnie szczerze Stany zapisały się bardzo ciepło w pamięci równie mocno przez piękno natury, jak i ludzi, których tam poznaliśmy, w dużej mierze przez Boondockers Welcome. Z jednym z naszych gospodarzy nadal (po 4 latach) korespondujemy. Z Marianne, która stworzyła serwis również byliśmy przez jakiś czas w kontakcie, dzięki niej udzieliliśmy też wywiadu „Airstream Magazine” – gazecie, którą wydaje producent kultowych przyczep.

Welcome Centers

Na granicach stanów są tzw. Welcome Centers. Mają w nich czyściutkie toalety i tony bezpłatnych map, broszurek i ulotek, a także gazetki z kuponami zniżkowymi do hoteli, restauracji i lokalnych atrakcji. Ba, czasami zdarzają się miejsca z darmowym sokiem pomarańczowym (Nowy Meksyk) oraz bezpłatnym WiFi pozostawionym na noc. Nam najbardziej przydawały się mapki lokalnych tras widokowych. O ile przyjemniej się jedzie boczną drogą z fantastycznymi widokami niż zapchaną tirami międzystanową autostradą.

Tu jedna uwaga. Po wjechaniu w Góry Skaliste warto podpytać, czy trasa która nam się spodobała nadaje się na wyprawę z przyczepą. Nawet dobrze dobrany zestaw samochód+przyczepa może porządnie się zmęczyć na kilkunastoprocentowych spadkach albo podjazdach ciągnących się przez dziesiątki mil…

Na Welcome Centers, szczególnie w zachodnich stanach (np. w Oregonie) często są też stacje do zrzucania ścieków i nabrania wody. Bardzo przydatne miejsca.

Przydatne linki:

http://www.boondockerswelcome.com
http://www.frugal-rv-travel.com
http://www.roadsideamerica.com
http://www.freecampsites.net

Powiązane wpisy

Skomentuj (komentarz ukaże się po zatwierdzeniu)

Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany. Pola obowiązkowe są oznaczone *