DSC

W tak daleką podróż jak nasza półroczna wyprawa do USA nie sposób się wybrać bez książeczek. Wzięliśmy ich sporo, niemniej jednak ulubioną od początku podróży jest rewelacyjna książeczka państwa Mizielińskich „Mam oko na litery” wydana przez Wydawnictwo Dwie Siostry.

Na każdej stronie w rogu znajduje się kolejna litera alfabetu liczba oznaczająca ile wyrazów na daną literę znajduje się na tej stronie. Wydawnictwu Dwie Siostry, literkom CzuCzu i 40 tysiącom kilometrów w samochodzie Maciek zawdzięczał znajomość prawie całego alfabetu!

Książeczki z Wydawnictwa Dwie Siostry w ogóle są świetne. Nie tylko książeczki z serii „Mam oko” ale też „Ulica Czereśniowa”, ślicznie wydane klasyki typu „Paweł i Gaweł”, „Małpa w kąpieli” itd., czy dla nieco starszych dzieci (czekamy z niecierpliwością aż dzieciarnia nam dorośnie) książeczki o modzie, dizajnie i architekturze.

Mam_oko_na_litery1A po powrocie, zgodnie z zapowiedzią, czekały na nas nowości od Dwóch Sióstr: „Chrupek i Miętus” dla Maćka i „Auto” dla Kaliny.

„Chrupek i Miętus – dzikie zwierzęta” spodobał się nie tylko Maćkowi ale też i nam. Trzy opowiadanka z zabawnymi ilustracjami napisane są w formie dialogów między przyjaciółmi: dużą zieloną żabą – Miętusem i małym, żółtym królikiem – Chrupkiem. Pojawiają się tez inne postaci, między innymi dzik, szukający wraz z przyjaciółmi ich lasu na mapie świata, oraz pomagający Chrupkowi opanować socjologiczno-despotyczne zapędy Miętusa, a także sroka, wokół której koncentruje się ostatnie, mrożące krew w żyłach opowiadanie. Maciek jest strachliwy, potrafi zasłaniać oczy na bajce o Owieczce Timmy, jednak opowieść o sroce zniósł dzielnie, z rosnącym zainteresowaniem, i pod koniec, wraz z rodzicami odetchnął z ulgą. Nie będziemy zdradzać zakończenia – sprawdźcie sami, warto!

Mrożąca krew w żyłach opowieść o sroce

Kalina z kolei dostała od Dwóch Sióstr „Auto”. Wydana na grubym kartonie książeczka wytrwale znosi wszelkie przejawy Kaliny nią zainteresowania. Prosty tekst opowiada o tym, co w ostatnich 6 miesiącach było centrum naszego życia, czyli o samochodzie. Ba, na jednej ze stron jest nawet przyczepa! Kolorowe rysunki przykuwają uwagę, a duże litery tekstu sprawiają, że Maciek, który właśnie uczy się czytać, też „Auto” polubił.

2sis

Po powrocie Ola ma wreszcie z kim oglądać „Mapy” Mizielińskich. Przed wyjazdem Maciek był jeszcze trochę za mały, ale teraz sam się wyrywa do oglądania map, a nawet rysuje własne, tłumacząc nam którędy mamy iść albo jechać i dopytując się o różne miasta, których nazwy utkwiły mu w pamięci.

maps

Swoją mapową pasję może realizować w nowym dziele Mizielińskich. „Mapownik” to takie „Mapy” tylko interaktywne. Na każdej stronie są zadania – oprócz rysowania własnych map można przechodzić labirynty, tworzyć swoje miasta, projektować flagę, a także zwiedzać świat w całej jego różnorodności. Rewelacja!

Powiązane wpisy

Skomentuj (komentarz ukaże się po zatwierdzeniu)

Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany. Pola obowiązkowe są oznaczone *