DSC
Kupca na przyczepę szukaliśmy już od jakiegoś czasu. Przywiązaliśmy się bardzo do Eddiego, ale Mt. Rushmore była naszą ostatnią planową atrakcją w tej części Stanów i fajnie by było, gdybyśmy nie musieli ciągnąć przyczepy przez 900 mil, które zostało nam do Chicago. Po pierwsze całkiem sporo by nas to kosztowało, po drugie na miejscu też nie za bardzo mieliśmy gdzie ją postawić, a po trzecie, na Chicago nasza podróż miała się nie skończyć i dalej mieliśmy nagrane noclegi, które nie wymagały przyczepy. Naklejkę „For Sale” mieliśmy na przyczepie już od Waszyngtonu, a jakiś czas temu wrzuciliśmy ogłoszenia na craiglistę w Utah, Południowej Dakocie i Iowa i czekaliśmy. Mieliśmy nawet jakiś odzew z Salt Lake City, ale byliśmy już wtedy za Grand Teton i ani nam się nie chciało wracać, a zainteresowani nie byli na tyle zainteresowani żeby jechać 300 mil. No trudno. Przynajmniej nieźle podbiliśmy liczbę wejść na anglojęzyczną wersję bloga, bo tam odsyłaliśmy do zdjęć.DSC03124

Wyoming i Południowa Dakota mają to do siebie, że o zasięg, zarówno internetowy jak i telefoniczny, łatwo nie jest, więc po wjechaniu w bardziej cywilizowane okolice odkryliśmy, że mamy wiadomość na poczcie głosowej. Tyle że nasz telefon jest w T-Mobile, i łapiąc jedynie zasięg AT&T nie chciał nam owej wiadomości odegrać. Próbowaliśmy i próbowaliśmy i już prawie machnęliśmy ręką, ale Paweł zaatakowany niespodziewanie przez bezsenność, zdołał w końcu odsłuchać wiadomość następnego dnia bladym świtem ręcznie sprawdzając dostępne sieci. Oddzwoniliśmy i umówiliśmy się na parkingu pod sklepem Cabela’s na obrzeżach Rapid City, gdzie spędziliśmy noc. Terry i Karla przyjechali po godzinie. Obejrzeli Eddiego dokładnie, wysłuchali naszych opowieści o wszystkich wadach i zaletach naszej przyczepy (pewnie łatwiej by nam w życiu było, gdybyśmy nie byli tacy uczciwi…), potargowali się chwilę i…klamka zapadła.

Karla i Terry

Karla i Terry

W decyzji chyba pomógł im wódz Grand Cherokee. Trochę się na niego irytowaliśmy w tej podróży, ale tym razem chyba się dobrze spisał. Terry szukał bowiem małej przyczepy, którą mógłby ciągnąć… swoim Grand Cherokee. Jego samochód był trochę starszy od naszego, ale wtedy jeszcze robili silniki o pojemności 5,7 l, zamiast naszych 4,7 l. Na krótsze niż kilkumiesięczne wyjazdy da radę.

Pozostało tylko spakować się i dopełnić formalności. Tytuł własności został w Chicago – przysyłają go pocztą w kilka tygodni po rejestracji, my wyjechaliśmy dzień po. Poprosiliśmy rodzinę, o zamówienie kuriera. Była niedziela, okazało się, że dostawy na następny dzień są możliwe tylko w tygodniu (za rozsądną cenę), więc okazało się, że musimy poczekać do wtorku.
DSC03120
Wyobraźcie sobie: kupujecie przyczepę a w pakiecie dostajecie polską rodzinę na dwa dni. To właśnie przytrafiło się Terry’emu i Karli. Na szczęście nowi właściciele Eddiego okazali się przemili i bardzo wyrozumiali, nie tylko pozwolili nam skorzystać z ich podwórka przez dwa dni, ale też karmili nas, opiekowali się Maćkiem i byli tak serdeczni i gościnni, że zdarzało nam się zapominać, że nie są kolejnymi gospodarzami z Boondockers Welcome.
 DSC03141
Tytuł przyszedł we wtorek przed południem. Dokończyliśmy gruntowne porządki w przyczepie i upychanie naszego dobytku w samochodzie, podpisaliśmy dokumenty, przeliczyliśmy pieniądze, pożegnaliśmy się serdecznie z Terrym i Karlą, i, spoglądając ostatni raz na Eddiego, ruszyliśmy w drogę. Część mniej i bardziej drobnych rzeczy, które zgromadziliśmy w podróży zostawiliśmy z przyczepą. Wódz musiał wchłonąć resztę.
 eddie i gora
Wyruszyliśmy z Chicago 17 stycznia, pożegnaliśmy się z Eddiem 18 czerwca. Przejechaliśmy z nim prawie 20 tysięcy mil. Przez 5 miesięcy był naszym domem. Miał swoje lata i lekko rozlatywała mu się podłoga pod łóżkiem, ale przywiązaliśmy się do niego bardzo mocno. Będziemy tęsknić…

Powiązane wpisy

KomentarzeSkomentuj

    • Pod nogami dzieciarni i między ich fotelikami mieliśmy jeszcze trochę gratów, i pod moimi nogami…łatwo nie było:) A i tak sporo zostawiliśmy nowym właścicielom Eddiego…

Skomentuj (komentarz ukaże się po zatwierdzeniu)

Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany. Pola obowiązkowe są oznaczone *