Kolacja w Restauracji Zamkowej w Krasiczynie wyszła nam trochę przypadkiem. Planowaliśmy się zatrzymać w Karczmie pod Semaforem w Bachórzu na suty obiad, ale pocałowaliśmy klamkę. Potem pędziliśmy z burczącymi brzuchami i wpadliśmy do zamku tuż przed zamknięciem kuchni. I zostaliśmy ugoszczeni iście po królewsku.

„Karczma w Bachórzu jest codziennie, ale to codziennie otwarta” – dałbym sobie uszy obciąć, że słyszałem to za każdym razem, kiedy napełniałem brzuch w tym miejscu. A było tych razy już kilka. I brzuch, i torby zresztą, bo nigdy nie wychodziłem stamtąd z pustymi rękami. Ale może przy suto zastawionym stole pamięć płata figle, bo kiedy zajechaliśmy wczesnym, wielkopiątkowym wieczorem do Bachórza, to okazało się, że Karczma zamknęła się ledwie godzinę czy dwie wcześniej. I nie planowała się otworzyć aż do wtorku.

Ze smutkiem w oczach pożegnaliśmy wizję dymiących proziaków, żurku dynowskiego czy półmisków pierogów i ruszyliśmy dalej na wschód, ku zamkowi w Krasiczynie. Niby to tylko niewiele ponad 30 km, ale nam te pół godziny dłużyło się niemiłosiernie.

Zamek Krasiczyn. Restauracja Zamkowa

Restauracja Zamkowa. Ekspres pod dobrą ochroną

Do Krasiczyna dojechaliśmy tuż po 21. Miasteczko, a właściwie to wieś, bo prawa miejskie zgubiły się gdzieś w latach 30-tych, było puste i wygaszone. Zobaczyliśmy drogowskaz na zamek i wjechaliśmy przez automatycznie i bezszelestnie otwieraną bramę w ciemnej ścianie zieleni. Dobiegliśmy do recepcji w parowozowni i zanim jeszcze zapytaliśmy o pokój, zadaliśmy to najważniejsze dla nas w tym momencie pytanie: „Czy restauracja jeszcze działa?”. „Tak, oczywiście, mają Państwo jeszcze 15 minut” – odpowiedziała recepcjonistka z uśmiechem.

15 minut? W naszej warszawskiej kawiarni zawsze staliśmy frontem do klienta, ale jakby ktoś wpadł w Wielki Piątek 15 minut przed zamknięciem lokalu i zaczął wybierać dania z karty, to byłoby ciężko. Pobiegliśmy więc co sił w nogach wzdłuż ledowych świetlików umieszczonych na krawędziach ścieżek prowadzących do zamku i wpadliśmy ciężko dysząc do pustej już restauracji.

Zamek Krasiczyn. Restauracja Zamkowa

Zamek Krasiczyn. Restauracja Zamkowa

Przywitano nas z uśmiechem. „Oczywiście, żaden kłopot, tylko 15 minut? Aż 15 minut! Proszę się nie krępować i wybierać, może coś do picia?” – zarzucała nas uprzejmościami kelnerka. Coś do picia… Czego można się napić w restauracji znajdującej się w jednym z najbardziej niezwykłych zamków w Polsce i serwującej kuchnię dworską… I wtedy nasz wzrok padł na kilka butelek stojących na barze.

Piwa inspirowane Bieszczadami

Ursa Maior! Pewnie bardziej wypadałoby napocząć jakieś dobre podkarpackie wino, które już całkiem mocno rozsiadło się w wielu restauracjach i winiarniach na Podkarpaciu, tyle że nie tutaj. Z drugiej strony podkarpackiego piwa do obiadu w porządnie karmiącym lokalu tak łatwo jeszcze jakiś czas temu dostać nie było można. Tymczasem jest się czym chwalić.

Browar Ursa Maior to zawsze było coś więcej niż piwo. To od początku miała być instytucja. Po pierwsze jako miejsce mocno obecne w lokalnej przestrzeni, w Bieszczadach, czy jeszcze bardziej lokalnie – w Uhercach Mineralnych. Promujące lokalną sztukę, rzemieślników, turystykę. Już sama nazwa nawiązująca do gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy przywoływała bieszczadzkie niebo, „takie piękne i ciemne jak nigdzie na świecie”.

Restauracja Zamkowa

Dobre piwa w Restauracji Zamkowej

A piwo? Nie tylko dobre, ale często jeszcze robione „z misją”. Na przykład taka świeżynka z 2016 roku: Fenomen w stylu Session India Pale Ale, z którego dochód finansuje kolejną wyprawę Aleksandra Doby. Poznaliśmy go całą rodziną przy okazji gali rozdania nagród Traveler National Geographic, gdzie my byliśmy nominowani, a on odbierał statuetkę. Gościł też w naszej kawiarni, ale się minęliśmy, bo my akurat wtedy znaleźliśmy chwilę, by wyjechać w Polskę.

Zamówiliśmy więc Watahę i Rejwach na Kazimierzu. Ten ostatni nie rzucił nas na kolana i po raz kolejny dał nam do zrozumienia, że fanami belgijskich drożdży nie zostaniemy. Piwo poprawne, ale zdecydowanie nie na końcówkę wyczerpującego dnia w podróży. Za to Wataha… mocne i z charakterem. Jak twierdzą jego twórcy, inspirowane Bieszczadami i wilkami. To było coś, co idealnie pasowało pod majestatyczne mury krasiczyńskie zamku i treściwą dworską kuchnię, którą się tu serwuje!

Restauracja Zamkowa. Staropolska kuchnia i światowe trendy

W Restauracji Zamkowej jest w czym wybierać. Główny pomysł polega na tym, by w potrawy kuchni staropolskiej wplatać delikatnie światowe trendy kulinarne. Możemy więc tu zjeść wędzoną zimnym dymem pierś z gęsi na sałacie z truskawkami i pomarańczą albo pasztet z gęsi z pistacjami podany na cykorii z musztardą gruszkową.

Koniecznie trzeba skusić się na zupę dworska, która ma przywoływać wspomnienie zasobów okolicznych lasów bogatych w  zwierzynę oraz owoce. To też jeden z produktów certyfikowanych na szlaku Podkarpackie Smaki. W menu najważniejsze miejsce zajmują marynowanie i powolne wypiekanie dziczyzny, jak na przykład udziec z jelenia z owocami leśnymi i blinem z  kaszy gryczanej. Jest też schab z dzika w sosie śmietankowym z kaszą i buraczkami czy przepiórka magnacka na poduszce ziemniaczanej. Szukający w karcie  innych pomysłów znajdą m.in. filety jagnięce w porto z kaszą jaglaną czy polędwicę wołową z sosem pieprzowym z warzywami i kopytkami. Jak nie wiecie co wybrać, to kierujcie się znakiem Podkarpackich Smaków. Ekipa od certyfikowania wie co robi i można im zaufać!

My skusiliśmy się na wybór kilku zup, bo to dość bezpieczny początek przy rodzinnych wypadach kulinarnych. Kusiła gęsina, tak gorąco polecana w Krasiczynie (szczególnie, że miejscowa parafia jest pod wezwaniem św. Marcina, a jak wiadomo „gęsina na św. Marcina”), ale ominęliśmy przystawki i od razu przeszliśmy do drugiego dania. Restauracja Zamkowa nie jest tania, ale jeśli dużą część menu stanowią potrawy z dziczyzny, a grzyb ściele się gęsto, to nietrudno to zrozumieć. Dla bardziej oszczędnych przygotowano Zestawy Dnia serwowane aż do zamknięcia kuchni (co sprawdziliśmy kilka minut przed jej zamknięciem) z zupą, drugim daniem, deserem i napojem w cenie 25 zł.

Restauracja Zamkowa

Maciek i jego naleśniki

Nie chcieliśmy długo nadużywać gościnności, dlatego ostatni łyk Watahy kończący długi dzień podróży z Warszawy przez Bachórz do Warszawy pociągnęliśmy już w pokoju na zamkowym piętrze. Mogliśmy spojrzeć na wygaszony zamkowy dziedziniec i pełne gwiazd niebo, które inspirowało twórców tego całkiem udanego piwa. I pogratulować sobie, że przygodę z zamkiem w Krasiczynie udało nam się rozpocząć od Restauracji Zamkowej!

Zamek w Krasiczynie

Pokój na zamku

Krasiczyn Restauracja Zamkowa
37-741 Krasiczyn 179, czynna codziennie 11.00-22.00, +48 16 671 83 21 wew. 503,
hotel@krasiczyn.com.pl, www.krasiczyn.com.pl

Powiązane wpisy

KomentarzeSkomentuj

Skomentuj (komentarz ukaże się po zatwierdzeniu)

Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany. Pola obowiązkowe są oznaczone *