Nasza filozofia

Co kto lubi. Jedni wolą wczasy last minute i resorty pięciogwiazdkowe, inni, tak jak my, otrząsają się ze zgrozą na samą myśl o tego typu rozrywkach (żeby nie było, raz spróbowaliśmy) i wolą wziąć sprawy we własne ręce.

Nie zgadzamy się ze stwierdzeniem, że dzieci ograniczają i z dziećmi to już się nie da podróżować. Da się. Pewnie, z niektórych rozrywek trzeba zrezygnować, raczej odpuścilibyśmy sobie kajakowy spływ rwącą górską rzeką czy czterodniowy trekking przez amazońską dżunglę, ale tak już w życiu jest, że nie można mieć wszystkiego. Miejsc do obejrzenia i rzeczy do zrobienia nadal jest sporo. Z czteromiesięcznym Maćkiem zjechaliśmy spory kawał Izraela oraz mniejszy kawał Zachodniego Brzegu, a jak miał 9 miesięcy wyprowadziliśmy się do Libii. Na Dominikanie z trzymiesięczną Kaliną popłynęliśmy w dwudniowy rejs jachtem i pojechaliśmy konno do wodospadu w górach, a nawet sprzedaliśmy dzieci na chwilę, żeby móc polecieć na paralotni.

Nie zauważyliśmy też, żeby nasze dzieci jakoś wyjątkowo męczyły się podróżami, albo żeby te podróże je unieszczęśliwiały. Przeciwnie, nasze dzieciaki są podekscytowane na wiadomość o każdym kolejnym wyjeździe, aktynie uczestniczą w zwiedzaniu a potem długo wspominają to, co im się najbardziej podobało. A gdy były młodsze, podczas gdy my cieszyliśmy się drogą, one zasypiały gdy były śpiące, jadły gdy były głodne, a my będąc z nimi 24/7 byliśmy w stanie zadbać o ich wszelkie potrzeby.

Podróże rozwijają, dzieciaki chłoną więcej, niż się nam wydaje. Ktoś nam powiedział: Po co jedziecie, przecież one i tak nic nie będą pamiętały. Pewnie nie, ale po pierwsze spędzamy ten czas razem, a to, na tym etapie życia, ważniejsze niż wspomnienia. Poza tym fakt, że mamy dzieci nie oznacza, że zrezygnowaliśmy z własnych planów i marzeń. Lubimy podróżować, zawsze lubiliśmy i dzieci nam w tym wcale nie przeszkadzają.

Na Dominkanie usłyszeliśmy też, że rodzice często rezygnują ze swoich marzeń, żeby ich dzieci mogły realizować swoje. A dzieci żyją przykładem rodziców i też nie realizują swoich marzeń, by zaharowywać się dla swoich dzieci. My chcemy dać inny przykład Maćkowi i Kalinie. A one nam i tak na swój sposób pomagają, bo często otwierają nam drzwi, które normalnie pozostałyby dla nas zamknięte. Ludzie widząc podróżników z dziećmi zwykle są bardzo pozytywnie nastawieni.

Ludzie wszędzie mają dzieci, wszędzie można kupić pieluchy i wyznajemy zasadę, że póki nad głową nie śmigają kule ewentualnie przy uchu nie bzyczą malaryczne komary to czemu nie. Oczywiście zawsze staramy się zachować zdrowy rozsądek (i, od czasów Dominikany, sprawdzać prognozy pogody i alerty huraganowe), mieć zapas leków na różne okazje i w przypadku dłuższych wyjazdów dobre ubezpieczenie. A karmić, przewijać i kąpać można przecież wszędzie.

Jeśli ktoś z czytelników tego bloga uważa, że podróżowanie z dziećmi jest niebezpieczne, nieodpowiedzialne i w ogóle samo zło, to mamy nadzieję, że uda nam się go przekonać, że jest inaczej. Niemniej jednak, jeśli nie chce być przekonany i chciałby nas sprowadzić na jedyną słuszną drogę, to uprzejmie acz stanowczo dziękujemy i prosimy o nie komentowanie naszych poczynań.

KomentarzeSkomentuj

  • Niezły blog. Też podróżujemy z córką „od zawsze” i to bez samochodu. Fantastyczna przygoda. Pozdrawiamy.

    • Dzięki:)
      My czasem samochodem, czasem bez, zależy od okoliczności. Zdecydowanie najbardziej lubimy skutery i kampery:)

  • Trafiłam tu przypadkiem i muszę pogratulować dużej odwagi! 🙂 My z mężem też byliśmy z 2,5 miesięcznym synem nad morzem, potem w Pradze i ciągle gdzieś jeździmy, przyczepę mamy na działce, gdzie też jeździmy 🙂 Także popieram i życzę wielu wspaniałych podróży! 🙂

  • Świetny blog- po raz drugi jade do Azji, teraz już w rodziną. Chłonę Wasze opisy! Pozdrowienia!

  • Witam, dzięki za słowa otuchy 🙂 właśnie przede mną 35 dniowa wyprawa przez USA. Początek w Virginia Beach aż po San Francisco i z powrotem. Po drodze czeka mnie wiele wyzwań , ciekawych miejsc i z pewnością spotkanie z dziką naturą (parki narodowe)! Wybieramy się tam całą rodziną w tym z 3 latkiem. Tak więc dzięki za podzielenie się Waszymi wrażeniami z podróży i mam nadzieję, że nie taki diabeł straszny… Pozdrawiam

  • Hejka – szukając informacji o „The Wave” natknęłam się na waszą super stronkę!!! Dzieki za wszystkie wiadomości!!!. Miło jest widzieć, że macie pozytywne podejście do podróżowania z dzieciakami. My też zabieramy młodych [3 i 5] lat w najdziksze zakątki USA, pokazując im, że przyroda i jej niesamowite piękno to coś wartościowszego w życiu niż tandetne „disnejlandy, legolandy” itp. Nasi od urodzenia – najpierw na plecach rodzica w specjalnym nosidełku, a potem o własnych siłach poznają świat i oby tak najdłużej chcieli nam towarzyszyć w naszych podróżach po cudownej Ameryce. Nigdy nie zrezygnowaliśmy z naszych marzeń i pasji, pomimo wielu negetywnych opini znajomych o „ciąganiu dzieci” po lasach i górach….kij im wszystkim w t…k 🙂 pozdrawiamy i życzymy wielu wspaniałych przygód, dużo cierpliwości i nieocenionych wrażeń wszystkim podróżującym z „młodymi gniewnymi”!!!

  • Łoooooooo! Widzę, że mamy bardzo podobne podejście. Nigdy nie uważałam żeby dzieci miały nas w czymkolwiek ograniczać, bo jednak decydując się na dziecko ( mówię o świadomym wyborze ) człowiek powinien zakładać, że życie będzie wyglądać inaczej. z Pewnością nie mamy tak bogatego dorobku podróżnego jak Wy, ale wszystko przed nami! Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga, gdzie przekonacie się, nasza filozofia jest w 100% zbieżna 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  • Cześć!
    Dziękuję za odwagę – bo zadeklarowanie miłości do podróży i miłości do dzieci w tym samym czasie nie jest łatwe. Powoli wchodzę na ten sam etap życia co Wy. Mam nadzieję trochę się zainspirować, trochę wzmocnić Waszym przykładem i nie porzucać podróżniczej pasji tylko ze względu na narodziny dziecka i presję otoczenia. Mam nadzieję, że z nim będzie inaczej ale równie ciekawie:)

    • Hej, dzięki za miłe słowa. Życzymy powodzenia – nie zawsze jest łatwo podróżować z dzieciakami, ale na pewno warto:) Pozdrawiamy!

Skomentuj (komentarz ukaże się po zatwierdzeniu)

Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany. Pola obowiązkowe są oznaczone *