Wschodnie wybrzeże Kalabrii, czyli rozważania o granicach

Coś nas podkusiło, żeby zobaczyć jak wygląda morze po drugiej stronie buta. Wsiedliśmy więc do samochodu, wpisaliśmy w nawigację “Capo Rizzuto”, ruszyliśmy na południowy-wschód i dwie godziny później zobaczyliśmy błękit morza Jońskiego. Czy było warto? Zanim odpowiemy Wam na to pytanie, musimy podzielić się pewną geograficzno-socjologiczną refleksją.

Samochodem do Chorwacji – poradnik

Kiedy wrzuci się w google’a frazę “samochodem do Chorwacji” to wpadamy w bardzo praktyczne rozważania, czy Słowacja i Węgry, czy Czechy, Austria i Słowenia. Ile zapłacimy za paliwo, gdzie kupimy winietki. W ogóle umyka za to poezja takiej naziemnej podróży, panońskie doliny i pogórza z winnicami, podświetlone słowackie zamki…

Niestandardowe pomysły prezentowe – nie tylko pod choinkę

Lubicie święta Bożego Narodzenia? Podobno każdy lubi. Choć nam z wiekiem o to coraz trudniej. Zamiast śniegu – plucha, w sklepach kolejki, obżarstwo, które zazwyczaj źle się kończy i jeszcze prezenty… Niby miło jest dawać, ale jak znaleźć coś ciekawego i wartościowego dla siebie, dzieciaków i najbliższych?

Papasidero, Avena i Grisolia: duchy, prehistoria i miasto z widokiem

Czasem droga jest ważniejsza od celu. Nawet w Kalabrii, gdzie cele to niezwykłe miasteczka na wzgórzach, schodzące starówkami i obronnymi wieżami do samego morza. Ale jeśli chodzi o Park Narodowy Pollino, to wiedzieliśmy, że jest za daleko od nas, by dobrze go zwiedzić. Dlatego mając w głowie cel, postanowiliśmy przede wszystkim nacieszyć się drogą do niego.

Przesiadka w Pekinie i Wielki Mur

Kupiliście super-tani bilet do Azji i teraz przed Wami kilkanaście godzin czekania w Pekinie na przesiadkę? Zastanawiacie się czy da się wyjść z lotniska? Czy da się w tym czasie coś zwiedzić? Czy potrzebna będzie wiza? W tym wpisie podpowiemy Wam jak wyjść z lotniska, pojechać do Mutianyu, by zobaczyć Wielki Mur i jeszcze zdążyć na kolejny samolot.

Przedszkole narciarskie, czyli pomysł na ferie z dziećmi

Zima to trudny okres dla każdego niezimowego rodzica. Dni krótkie, po drodze ferie, a dzieciaki zmęczyć trzeba. Jak to zrobić, jeśli narty to dla was taka miejscowość na Mazurach, a łyżwy znacie z czasów, kiedy one były sposobem, by uciec przed Balcerowiczem łypiącym z domowego rubina? Można znaleźć kogoś, kto się tym zajmie. Na przykład instruktorów z przedszkola narciarskiego.