Amsterdam. Z pamiętnika złych rodziców

Tym razem wszystko zrobiliśmy nie tak jak należy. Zupełnie na opak. Jak opowiadaliśmy znajomym o naszych planach, to patrzyli na nas z dziwną mieszanką współczucia i politowania. Chyłkiem pukali się w czoło. Szczęśliwie nie trwało to długo, bo, jak to my, bilety kupiliśmy z ledwie 10-dniowym wyprzedzeniem.

11 listopada w Poznaniu

Jest taki dzień, kiedy wielu warszawiaków chce uciec ze stolicy. I jest takie miasto, którego mieszkańcy odpowiedzą żartobliwie, że pewnie chodzi o dzisiaj. To miasto to Poznań. Mówi się tam dziwnie, żartuje rubasznie, a oszczędza się na wszystkim, tylko nie na rogalach świętomarcińskich i zabawie 11 listopada!

DSC

Ubezpieczenie na podróż do USA

Ubezpieczenie medyczne było chyba pierwszą rzeczą po biletach i wizach, którą załatwiliśmy na nasz półroczny wyjazd do USA. Skoro prosta wizyta w szpitalu może skończyć się rachunkiem na kilkanaście tysięcy dolarów, to warto ten temat dobrze zgłębić. Szczególnie przy wyjeździe z małymi dziećmi.

Jeden dzień z dziećmi w Juraparku w Krasiejowie

Zawsze myśleliśmy, że parki rozrywki to miejsce nie dla nas. Tłumy, kolejki, hałas. Na wizytę w Juraparku w Krasiejowie skusiliśmy się więc z obawami, mimo że uwielbiamy dinozaury. Okazało się, że nie mieliśmy się czego bać i podobało się zarówno nam, jak i dzieciakom. Szkoda tylko, że na wizytę mieliśmy ledwie kilka godzin, skoro atrakcji starcza na cały dzień. Albo nawet i dwa.

Zamek w Mosznej – bajka pod Opolem

Czerwony kabriolet mknie żwirową aleją wyznaczoną przez ponad stulenie lipy. Wzbija za sobą lekki tuman kurzu, zostawiając w tyle cokół dawnego pomnika. Strażnik nawet nie zatrzymuje samochodu. Jadą nim zbyt ważni goście. Ci, pogrążeni w rozmowie od której może zależeć przyszłość ludzkości, nie zwracają na niego uwagi. Podobnie jak na Zamek w Mosznej, który zamyka lipową aleję…

Jeden dzień w Opolu z dziećmi

O Opolu wiedzieliśmy niewiele. Kojarzyło nam się tylko z festiwalem polskiej piosenki, a z poprzedniej wizyty, dokładnie 26 (sic!) lat temu, najstarsze dwie stopy zapamiętały jedynie, że w Opolu jest zoo. A że jechaliśmy tam na zaproszenie Urzędu Miasta, to i planować za bardzo nie musieliśmy, więc podeszliśmy do Opola z zupełnie otwartymi głowami. I nie zawiedliśmy się.

Atrakcje Lwowa. Co zobaczyć w kilka dni?

Do Lwowa dojechaliśmy w sobotę wieczorem, planowaliśmy ruszyć z powrotem w stronę granicy we wtorek rano, ale operację „powrót do domu” udało nam się rozpocząć dopiero około godz. 17. Lwów nie chciał nas wypuścić. A i my chcieliśmy więcej, bo dwa i pół dnia to we Lwowie nic. Co najwyżej tyle, by nabrać apetytu na więcej.