Zamek w Krasiczynie: perła doliny Sanu

Do zamku w Krasiczynie dojechaliśmy późnym wieczorem. Posiadłość była praktycznie wyludniona. W Wielki Piątek najwyraźniej zamki nie przyciągają zbyt wielu klientów. Ale ta pustka, wygaszony dziedziniec, cienie i niosące się pustymi korytarzami echo pozwoliły poczuć nam klimat Krasiczyna.

Lwów, coś więcej niż turystyka

Lwów… jak o nim zacząć, by nie wyszedł kolejny frazes? Że magiczny? Że taki polski? Że historia, kościoły, galicyjski tygiel narodów? Że polska blacha na dachach, że wojna wtedy, że wojna teraz? Że jak dawno Was tam nie było, to zagryźcie zęby, przejdźcie przez biedagranicę w Medyce i ruszajcie na wschód?

Lwów, czyli jak uciec od rzeczywistości

Czasem w życiu bywa tak, że człowiek wpada w wir pracy, obowiązków, przytłacza go pogoda, biurokracja, złe wiadomości i nieżyczliwi ludzie, i zaczyna mu się wydawać, że już nigdy nigdzie nie wyjedzie, że już zawsze będzie przemierzał tylko zbyt dobrze znane trasy dom-praca i dom-szkoła-przedszkole, do końca życia będzie widywał własne dzieci tylko w lusterku wstecznym samochodu albo w łóżku, gdy już zasną i żywił się ich niedojedzonymi drugimi śniadaniami…

Zamki i dwory Podkarpacia: Kombornia

„Kiedy po raz pierwszy przyjechaliśmy do dworu w Komborni (…) czuło się, że dawno wysączyło się stąd życie, reszta trwała siłą woli” – pisał kilka lat temu Ryszard Skotniczny obecny właściciel Dworu, któremu zawdzięcza on odrodzenie. Teraz Kombornia nie tylko żyje, ale i dostarcza innym wielu uroków życia: od odrestaurowanej z szacunkiem dla historii architektury przez wino, dworską kuchnię i czekoladę aż po spa.

Spacer po Rzeszowie

Rzeszów powinien być idealny do spacerów. To w końcu miasto historycznie niewielkie, z głównymi atrakcjami na kilku kilometrach kwadratowych. I jest tu naprawdę ładnie – kilkugodzinny spacer po Rzeszowie to duża przyjemność. Ale dwóch poważnych chorób polskich miast nie udało się mu uniknąć.

DSC

Bolaven. Skuterem wśród wodospadów

Płaskowyż Bolaven – kraina mniejszości, deszczowców, słoni, kawy i wodospadów, był celem naszego przyjazdu do Pakse. A że chwilę wcześniej policzyliśmy, jak mało czasu zostało nam do powrotu do Warszawy, to po raz pierwszy zaczęliśmy się naprawdę spieszyć i łykać atrakcje w iście japońskim stylu. Oczywiście, łykaliśmy je na skuterach!

DSC

Skuterem z Pakse – Wat Phu

Skutery! Po Pętli Konglor tylko one były nam w głowie. Pakse to dobre miejsce do wypożyczenia skuterów. Z jednej strony jest monumentalna świątynia Wat Phu, z drugiej kraina mniejszości, deszczowców, słoni, kawy i wodospadów – płaskowyż Bolaven. Wszystko do zrobienia w kilka dni.