Cywilizacyjny skok. Poipet – granica Kambodży z Tajlandią

Nie chciało nam się wyjeżdżać z Kambodży. Zdawała się nam ideałem. Połączeniem Laosu i Tajlandii. Fantastycznymi zabytkami, odrobiną cywilizacji i w miarę opanowanym ruchem turystycznym. Jeśli takie wrażenia mieliśmy z tej najbardziej cepeliowskiej okolicy, to  dalej mogło być tylko lepiej. Jednak czas gonił i musieliśmy wracać do Tajlandii. Ale najpierw musieliśmy przekroczyć bramę piekieł, czyli Poipet.

Twoja Karta Podróże. Jak się sprawdza w praktyce?

Dziś odpowiemy na ważne pytanie. Takie, które słyszymy od kiedy po raz pierwszy wyjechaliśmy w poszerzonym składzie. Pytanie zadawane przez znajomych i nieznajomych, na blogu, facebooku i w mailach, a nawet w komentarzach, szczególnie poza blogiem, choć tam było to raczej pytanie retoryczne, zakładające że jesteśmy najgorszymi rodzicami świata. Pytanie brzmi: „A co jak Wam dzieci zachorują?”.

Haarlem, czyli Amsterdam bez ludzi

Rozcinacie sobie czasem świat jak warstwy w Photoshopie? Jedną warstwą mogą być budynki i ulice, drugą dźwięki, trzecią zapachy, czwartą ludzie. Krótki wyjazd do Haarlem z Amsterdamu był jak przecięcie holenderskiego miasta na takie właśnie warstwy. A Haarlem był jak Amsterdam bez jednej z nich. Której?

Z dzieciakami po amsterdamskich muzeach

Muzeów w Amsterdamie jest coś koło setki. Jak sobie poradzić z tą klęską urodzaju? Wybraliśmy cztery muzea z pierwszych stron przewodników, jedno „pod dzieci” i jedno z dedykacją dla Maćka. Jak się je zwiedza z dziećmi? W których spodoba się dorosłym? I czy warto inwestować w I Amsterdam City Card?

Aleppo. Pocztówka z nieistniejącego miasta

Aleppo, Halab… Brzmi obco, egzotycznie, jak miejsce nie z tego świata. Ale zagłada jego mieszkańców nie jest abstrakcyjna. Ludzie, tacy jak my, Wy, jak nasi przyjaciele, sąsiedzi, dzieci, giną tam każdego dnia. Spadają na nich bomby, zasypują ich mury domów. My, warszawiacy powinniśmy podskórnie czuć tą zagładę. W końcu kiedyś nasze miasto też przestało istnieć.

Amsterdam. Z pamiętnika złych rodziców

Tym razem wszystko zrobiliśmy nie tak jak należy. Zupełnie na opak. Jak opowiadaliśmy znajomym o naszych planach, to patrzyli na nas z dziwną mieszanką współczucia i politowania. Chyłkiem pukali się w czoło. Szczęśliwie nie trwało to długo, bo, jak to my, bilety kupiliśmy z ledwie 10-dniowym wyprzedzeniem.

11 listopada w Poznaniu

Jest taki dzień, kiedy wielu warszawiaków chce uciec ze stolicy. I jest takie miasto, którego mieszkańcy odpowiedzą żartobliwie, że pewnie chodzi o dzisiaj. To miasto to Poznań. Mówi się tam dziwnie, żartuje rubasznie, a oszczędza się na wszystkim, tylko nie na rogalach świętomarcińskich i zabawie 11 listopada!