Lwów, czyli jak uciec od rzeczywistości

Czasem w życiu bywa tak, że człowiek wpada w wir pracy, obowiązków, przytłacza go pogoda, biurokracja, złe wiadomości i nieżyczliwi ludzie, i zaczyna mu się wydawać, że już nigdy nigdzie nie wyjedzie, że już zawsze będzie przemierzał tylko zbyt dobrze znane trasy dom-praca i dom-szkoła-przedszkole, do końca życia będzie widywał własne dzieci tylko w lusterku wstecznym samochodu albo w łóżku, gdy już zasną i żywił się ich niedojedzonymi drugimi śniadaniami…

Zamki i dwory Podkarpacia: Kombornia

„Kiedy po raz pierwszy przyjechaliśmy do dworu w Komborni (…) czuło się, że dawno wysączyło się stąd życie, reszta trwała siłą woli” – pisał kilka lat temu Ryszard Skotniczny obecny właściciel Dworu, któremu zawdzięcza on odrodzenie. Teraz Kombornia nie tylko żyje, ale i dostarcza innym wielu uroków życia: od odrestaurowanej z szacunkiem dla historii architektury przez wino, dworską kuchnię i czekoladę aż po spa.

Spacer po Rzeszowie

Rzeszów powinien być idealny do spacerów. To w końcu miasto historycznie niewielkie, z głównymi atrakcjami na kilku kilometrach kwadratowych. I jest tu naprawdę ładnie – kilkugodzinny spacer po Rzeszowie to duża przyjemność. Ale dwóch poważnych chorób polskich miast nie udało się mu uniknąć.

DSC

Bolaven. Skuterem wśród wodospadów

Płaskowyż Bolaven – kraina mniejszości, deszczowców, słoni, kawy i wodospadów, był celem naszego przyjazdu do Pakse. A że chwilę wcześniej policzyliśmy, jak mało czasu zostało nam do powrotu do Warszawy, to po raz pierwszy zaczęliśmy się naprawdę spieszyć i łykać atrakcje w iście japońskim stylu. Oczywiście, łykaliśmy je na skuterach!

DSC

Skuterem z Pakse – Wat Phu

Skutery! Po Pętli Konglor tylko one były nam w głowie. Pakse to dobre miejsce do wypożyczenia skuterów. Z jednej strony jest monumentalna świątynia Wat Phu, z drugiej kraina mniejszości, deszczowców, słoni, kawy i wodospadów – płaskowyż Bolaven. Wszystko do zrobienia w kilka dni.

DSC

Winnice Podkarpacia. Jutrzenka polskiego winiarstwa

Polskie wino to trudny temat. Klimat mamy, jaki mamy, biurokracja gniecie, klient nieufny, bo hasło „polskie wino” wywołuje wizję butelki z erotyczną etykietką w cenie 5-6 zł. A tymczasem w Polsce robi się coraz lepsze wina i tworzy się warunki, by tych win spróbować. Nie wierzycie? Odwiedźcie winnice Podkarpacia!