Park Narodowy Krka to jedna z największych atrakcji Chorwacji. A ponieważ Chorwacja to jedna z największych atrakcji tej części Europy, możnaby się spodziewać nawet nie siódmego, lecz choćby i pierwszego cudu natury. Wodospadom i samej rzece nie sposób odmówić uroku? Ale czy warto się tu wybrać?

Tak to już z naszymi wyjazdami jest, że zwykle przynajmniej jeden dzień pada. Tak było w Kalabrii, i w Holandii, w Turcji i w Wietnamie. Ba, kiedyś to tak się rozpadało, że spóźniliśmy się dwa dni na samolot. Nie inaczej było w Chorwacji. Mimo że pogoda przez pierwsze 3 dni naszego majowego pobytu była idealna, prognozy nie pozostawiały cienia wątpliwości: czwartego dnia będzie lało. A że miał to być ostatni dzień naszego pobytu, nerwowo przeglądaliśmy strony pokazujące ruchy chmur, próbując znaleźć fragment Chorwacji, na który nie będzie padało. Bezskutecznie. Padać miało wszędzie. Dlatego po dłuższym namyśle postanowiliśmy nie zmieniać planów. Trudno: zobaczymy słynny Park Narodowy Krka w deszczu.

Park Narodowy Krka. Szlak do wodospadu Skradinski Buk

Czasem słońce czasem deszcz:)

Obudziła nas ulewa. Wahaliśmy się jeszcze przez chwilę, czy wstawać czy nie, kiedy ku naszemu zaskoczeniu przestało padać. Zebraliśmy się więc, zjedliśmy śniadanie – tego dnia wyjątkowo w środku (na zewnątrz było nie tylko mokro ale i dość chłodno), zapakowaliśmy kurtki przeciwdeszczowe i ruszyliśmy na północ. Ze Splitu do Parku Narodowego Krka jedzie się około godziny, my z naszego uroczego CASAMUNDOwego domku w miejscowości Suhi Potok musieliśmy doliczyć kolejne 20 minut.

Zostawiliśmy samochód na wielkim parkingu i poczuliśmy się przez chwilę jak w Stanach. PN Krka przypominał amerykańskie parki narodowe nie tylko infrastrukturą samochodową, ale też bardzo dobrą organizacją. W drodze do kasy otrzymaliśmy mapkę i ulotkę po polsku, zostaliśmy poinstruowani jakie mamy opcje, z kasy zostaliśmy odesłani do darmowego autobusu, który zawiózł nas do początku szlaku, gdzie miła pani z obsługi parku – z zachowania i ubioru przypominająca nawet amerykańską rangerkę – jeszcze raz wyjaśniła wszystkim, czego mają się spodziewać. I nawet drewniany chodnik wyznaczający szlak przez park przywołał amerykańskie wspomnienia – po bardzo podobnym chodziliśmy chociażby w Yellowstone.

Park Narodowy Krka. Drewniany chodnik do wodospadu Skradinski Buk

Chodzimy po wodzie

Park Narodowy Krka – co to takiego?

Mimo naprawdę szczerych chęci nasza wycieczka do Parku Narodowego Krka była zaplanowana równie dobrze co inne nasze wycieczki, czyli prawie wcale. Jechaliśmy więc z naszej cichej wsi pod Splitem na północ z czystymi sercami i umysłami. Wiedzieliśmy, że będzie pięknie, będzie rzeka i wodospady. I tyle, albo aż tyle.

A gdybyśmy weszli na jakiegoś bloga, gdzie komuś się chciało wcześniej poczytać o parku, to wiedzielibyśmy, że Park Narodowy Krka ma powierzchnię 109 km kw., czyli mniej więcej tyle ile Białowieski Park Narodowy. Nie za dużo, ale akurat tyle, by otoczyć opieką to niezwykłe naturalne zjawisko. Park jest całkiem młody, bo powstał w 1987 roku i początkowo był większy niż obecnie. Ale potem uznano, że przy intensywnym rozwoju regionu i narastającej turystycznej presji nie ma co szaleć z tą ochroną. I między innymi przez budowę tak teraz wygodnej autostrady do Splitu park zmniejszono. Ostatecznie objął on środkowy i dolny bieg rzeki Krka oraz dolny bieg jej dopływu – rzeki Cikola.

Sama Krka nie jest szczególnie długą rzeką. Ma niewiele ponad 70 km długości, co daje jej zaszczytne 22. miejsce wśród chorwackich rzek w tej kategorii, a w Europie walczyłaby o miejsce w tabeli na przykład z taką polską Mrogą – prawym dopływem Bzury. Jednak jeśli chodzi o piękno, to ani Mroga, ani nawet Bzura (choć obie bardzo ładne), nie miałyby szans. Bezapelacyjne zwycięstwo rzeki Krka to przede wszystkim zasługa kaskad, kanionów no i wodospadów (przede wszystkim najsłynniejszego z nich – Skradinskiego Buku).

„O dobra rzeko, o mądra wodo…”

Park narodowy Krka – ceny biletów i godziny otwarcia

Miało być więc pięknie, sielsko i anielsko a zaczęło się dość zimnym prysznicem. Jeszcze co prawda nie padało, ale kiedy podeszliśmy do kasy, to trochę zadrżeliśmy. Wspominaliśmy już o Stanach… Za oceanem wstęp do parków narodowych kosztuje 20-25 USD od rodziny/samochodu. Jeśli w planach macie więcej niż kilka parków, to ten koszt robi się jeszcze mniejszy, bo roczna karta America the Beautiful uprawniająca do wejścia do wszystkich parków i pomników narodowych uszczupli wasz portfel o całe… 80 USD (300 PLN).

W Parku Narodowym Krka za kilka godzin spaceru wśród wodospadów za 4-osobową rodzinę zapłaciliśmy 300 HRK, czyli 175 PLN. A i tak cieszyliśmy się, że jak na Krka to całkiem tanio, bo Kalina łapała się jeszcze na darmowe wejście, a poza tym byliśmy przed sezonem – w maju. W wakacje zapłacilibyśmy 300 PLN, czyli dokładnie tyle, ile kosztowały nas wszystkie wizyty w amerykańskich parkach narodowych przez rok!

Ceny biletów wstępu do parku narodowego Krka w 2018 roku

Ceny biletów wstępu do Parku Narodowego Krka w 2018 roku. 1HRK = 0,59 PLN. Źródło: www.np-krka.hr

Skradinski Buk – najsłynniejszy wodospad Chorwacji

Dość jednak narzekania. Bo może i drogo, ale widoki potrafią to w pełni zrekompensować. Zaczęliśmy jak przytłaczająca większość gości Parku Narodowego Krka. Dotarliśmy samochodem do wejścia w Lozovacu, zaparkowaliśmy samochód między innymi samochodami na polskich rejestracjach i po kupnie biletu usiedliśmy w autobusie, który przewiózł nas 750 metrów stromą i krętą drogą do początku szlaku w stronę wodospadu Skradinski Buk. W tym miejscu swoją wycieczkę do Parku Narodowego Krka zaczyna i kończy 90 proc. jego wszystkich gości.

Skradinski Buk to siódmy, ostatni i największy wodospad na rzece Krka. Tuż przed nimi do Krka wpada jej największy dopływ – Cikola i już razem spiętrzone wody obu rzek pokonują przez 800 metrów aż 17 kaskad na w sumie nie tak dużej, bo 45-metrowej różnicy wysokości. W górnej części, przez którą prowadzi drewniany chodnik, Krka rozlewa się i meandruje. Ścieżka wiedzie przez las nad rozlewiskiem złożonym ze strumyków i rzeczek, jeziorek i wodospadów, wśród oszałamiającej zieleni i błękitu, szumu drzew i szemrania wody. Można się tam poczuć, jakby się chodziło po wodzie.

Park Narodowy Krka. Ścieżka do wodospadu Skradinski Buk

Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi…

W parkowych ulotkach dużo pisze się także o faunie, choćby o zaskrońcach, których zobaczyć oczywiście nie sposób, choćby dlatego, że bardzo nie przepadają one za ludźmi. A jest za kim nie przepadać, bo park odwiedza rocznie 4 mln turystów (2017). Trzeba się więc nastawić na to, że fauną jaką bedzie nam dane oglądać na każdym kroku, będą przedstawiciele europejskiej rodziny ludzkiego gatunku, zazwyczaj uzbrojeni w aparaty fotograficzne, choć w okolicach samego wodospadu mogą się zdarzyć osobniki wyłącznie w kostiumach kąpielowych.

Przed tłumem przy Skradinskim Buku nie da się uciec. Warto pojechać tam tak jak my, przed sezonem, gdy odwiedzających nie jest jeszcze tak wielu. Ale nawet w majowy, lekko deszczowy dzień, w niektórych miejscach aby zrobić zdjęcie, trzeba było odczekać chwilę w kolejce. Latem przy piękniejszych punktach widokowych spodziewajcie się tłumów i kolejek do zrobiena zdjęcia.

Tłumy mogą wpłynąć na wasze plany jeszcze przed wejściem na szlak. Już w 2017 roku postanowiono wprowadzić limit liczby turystów, którzy w jednym momencie mogą przebywać w Skradinskim Buku i ustalono go na 10 000 osób. Od razu po wprowadzeniu został on osiągnięty. Co dzieje się wtedy? Czasowo wstrzymuje się sprzedaż biletów, aż część turystów wyjdzie z parku. Obsługa parku może też przekierowywać gości do mniej popularnych części parku. Wcale się nie zdziwimy jak za rok czy dwa władze parku wprowadzą elektroniczną rejestrację miejsc, albo podniosą ceny w sezonie do jeszcze bardziej absurdalnych poziomów. Jest popyt, to czemu nie.

Park Narodowy Krka. Wodospad Skradinski Buk

Skradinski Buk – widok wart każdej ceny

Sam szlak do Skradinskiego Buku nie jest zbyt długi – zaplanowano go na około godzinę. My jak to my, trochę go rozciągnęliśmy. Szliśmy spacerkiem, co chwila przystając na kontemplowanie widoków, oglądanie tej nielicznej fauna, która ludzi tak mocno się nie boi (czyli ryb, jaszczurek i żab) oraz drugie śniadanie. I tak daliśmy się wyprzedzić wszystkim wycieczkom emerytów i zagospodarowaliśmy spory kawałek popołudnia.

Zdecydowanie polecamy takie zwiedzanie. Drewniany chodnik jest poprowadzony tak, że trasa jest niezwykle malownicza i wbrew pozorom bardzo zróżnicowana. Warto ją przejść niespiesznie, kontemplując kolory wody i śródziemnomorskiej roślinności. Koniecznie też należy skręcić do punktu widokowego, który pozwoli nam spojrzeć na Skradinski Buk z tej mniej skomercjalizowanej i „sturystyzowanej” strony.

Jaszczurka, czyli jakie zwierzęta można zobaczyć w Parku Narodowym Krka.

Autochtoniczna fauna Parku Narodowego Krka

Od lat dla bardzo wielu gości w Skradinskim Buku największą atrakcją była możliwość kąpieli tuż pod wodospadem, co teoretycznie było dozwolone od czerwca do końca września. W praktyce wyglądało to tak, że nawet podczas naszej wizyty w czasie majówki’2018, kiedy było dość chłodno i kropił deszcz, kilkanaście osób pluskało się radośnie przy brzegu.

Od tego sezonu to ma się jednak zmienić. Skoro ludzie przestali się mieścić pod wodospadem, a ten w sezonie coraz bardziej przypominał plażowisko niż cud natury, postanowiono usprawnić przepływ turystów i oczyścić widoki ze zbyt wielu półnagich ciał. Od czerwca 2018 roku dla „bezpieczeństwa turystów oraz zachowania pełnych walorów przyrodniczych parku” zmniejszono w Skradinskim Buku zakres kąpieliska, ustawiono drewniany płot przy zejściu nad wodę, a przede wszystkim zakazano kąpieli za mostkiem. Ciekawe czy dla zachowania walorów przyrodniczych zmniejszy się też liczba i wystawność małej gastronomii na brzegu. Odpustowe budki z jedzeniem i zapachy przez nie rozsiewane nie dodają uroku temu miejscu.

Park Narodowy Krka. Szlak do wodospadu Skradinski Buk

Dlaczego od razu pływać (przecież i tak nie umiem)? Popluskać się choćby…

To jednak uroki pełnego sezonu. W maju jest jeszcze w miarę spokojnie, nasze zmysły mogą się skupić na widokach a nie zapachu frytek, a na słynnym mostku można się zatrzymać, żeby zrobić ładne zdjęcie, a nie dlatego, że zrobił się pieszy korek…

Skradinski Buk to nie tylko wodospad. Po prawej stronie od mostku można na przykład zobaczyć działającą elektrownię wodną Jaruga. To bardzo ważne miejsce dla rozwoju elektryczności na świecie, bo właśnie przy Skradinskim Buku uruchomiono w 1895 roku drugą wodną siłownię w historii. Z elektrownią na wodospadzie Niagara Jaruga przegrała zaledwie o dwa dni, ale niektórzy twierdzą, że Amerykanie oszukiwali. Prąd ze Skadinskiego Buka od razu bowiem popłynął do Szybenika i rozświetlił miejskie latarnie. Tymczasem na energię z Niagary pobliskie Buffalo czekało rok. A co to za pożytek z elektrowni, która nie ma dla kogo produkować prądu?

Park Narodowy Krka. Wodospad Skradinski Buk

Górna część wodospadu Skradinski Buk

Trochę szkoda, że tak niesamowita i bogata historia jest skryta przed zwiedzającymi. Można obejrzeć pozostałości budynków w pierwszej lokalizacji elektrowni, jest wystawiona stara turbina, ale przecież są już możliwości, by z działającej hydrolektrowni stworzyć interaktywne muzeum. Zrobili tak na przykład Amerykanie z tamą Hoovera, nawet w Polsce można obejrzeć na jakiej zasadzie działa tak widowiskowy zakład jak elektrownia szczytowo-pompowa (Żar-Porąbka). A tu dochodzi jeszcze historia i jakże wciąż elektryzujące nazwisko Tesli, na podstawie którego projektów zbudowano Jarugę. Można by pokazać jak powstaje prąd, jak działają generatory, jak jeszcze w XIX wieku Szybenik rozświetliła zielona energia… Historia mogłaby właściwie mówić sama za siebie.

Tak zresztą zrobiono w pobliskich młynach, do których też warto zajrzeć, choć większość turystów przemyka do obok nich biegnąc czy to na statek czy też do autobusu, którym wrócą na parking. Z kilku budynków nad wodą część została przerobiona na restaurację, jeden na minimuzeum opowiadające m.in właśnie o elektrowniach wodnych na rzece (choć niestety w postaci kilku edukacyjnych plansz), a w kilku nadal kręcą się młynarskie koła. Choć kompleks jest niewielki, to ma bardzo wiele uroku, można pobłądzić w jego zakamarkach, wczuć się w rytm rzeki i poczuć jej energię.

Park Narodowy Krka

Zabudowania młyńskie przy Skradinskim Buku

Park Narodowy Krka – łódką po rzece

Opisana powyżej piesza trasa to opcja najpopularniejsza, ale w Parku Narodowym Krka bynajmniej niejedyna. Do parku prowadzi bowiem aż sześć wejść: Skradin, Lozovac (Skradinski Buk), Roški Slap, Manastir Krka (Kistanje), Burnum oraz Eko kampus Puljane. Wejścia do parku narodowego Krka przy Roškim Slapie i Skradinskim Buku są otwarte przez cały rok. Najkrócej w zimie (9.00 – 16.00), w maju i wrześniu już zdecydowanie dłużej (8.00 – 19.00), a od czerwca do końca sierpnia aż przez 12 godzin (8.00 – 20.00). Wejście przy Puljane jest zamknięte do odwołania, a pozostałe trzy są otwarte od kwietnia do końca października. Pełne zestawienie godzin otwarcia znajdziecie na stronach Parku Narodowego Krka.

Park Narodowy Krka - mapa

Mapa parku narodowego Krka. Źródło: www.np-krka.hr

Jeśli więc w przeciwieństwie do nas potraficie wstać skoro świt, śmignąć szybko do wejścia do parku, to całkiem możliwe, że jeszcze przed południem staniecie przed dylematem co dalej. I wtedy opcji do wyboru macie całkiem sporo. W Parku Narodowym Krka podstawową kwestią, którą musicie rozstrzygnąć jest: asfalt czy woda? Możecie bowiem popłynąć w górę rzeki statkiem albo objechać go samochodem.

Przewaga pierwszego rozwiązania jest oczywista. To rzeka Krka jest główną osią tego parku. Jak więc go lepiej zwiedzić niż po wodzie? Taki pomysł ma jednak dwa minusy. Pierwszy to taki, że w sezonie może być trudno o bilet na statek. Drugi to koszty. Wycieczki statkiem, jak wszystko w Parku Narodowym Krka, kosztują niemało. A szczególnie te najpopularniejsze – ze Skradinskiego Buku.

Stąd macie dwie trasy do wyboru. Jedna wiedzie do wyspy Visovac i z powrotem. Trwa 2 godziny, z czego pół godziny przewidziano na zwiedzanie wyspy. Za bilet zapłacicie 100 HRK (60 PLN) za dorosłego oraz 70 HRK (42 PLN) za dziecko od 4. do 18. roku życia. Macie mniejszy staż rodzicielski niż 4 lata – wasz mały towarzysz podróży płynie za darmo.

Kolory Parku Narodowego Krka

Druga trasa prowadzi dalej, aż do Roškiego Slapu. Przewidziano na nią 4 godziny, z czego pół godziny zajmuje zwiedzanie wyspy Visovac, a aż trzy razy więcej zarezerwowano na drugi z najbardziej znanych wodospadów parku. Bilety na ten rejs są odpowiednio droższe – 130 HRK (78 PLN) za dorosłego oraz 90 HRK (54 PLN) za dziecko od 4. do 18. roku życia.

Czy warto? Jeśli ani budżet, ani czas was zbytnio nie ograniczają na tej wycieczce, to na pewno. Rejsy nie są długie (między atrakcjami płynie się co najwyżej niewiele ponad godzinę), a w dodatku jesteśmy na rzece, którą przyjechaliśmy obejrzeć. Co zobaczycie po drodze? Oprócz samej Krka to przede wszystkim wyspa Visovac z wybudowanym w XIV wieku klasztorem, w 1445 roku zasiedlonym i rozbudowanym przez franciszkanów, kościołem Matki Boskiej Visovackiej z XVI wieku oraz muzeum. Według legendy mnisi pojawili się na wyspie ze świętym obrazem Matki Boskiej uciekając z Bośni przed Turkami. Świadczyłoby to jednak o ich darze przewidywania przyszłości, bo Bośnia padła pod tureckim najazdem dopiero 18 lat później. No ale w końcu mnisi zawsze byli blisko sacrum, więc może dostali jakiś cynk… To tylko legenda. Fakty są trochę bardziej łaskawe dla Turków. To dzięki nim mnisi przetrwali na wyspie. W 1674 roku sułtan Mehmet IV oddał wyspę mnichom na mocy specjalnego dekretu. Dobry muzułmanin niestety nie pasuje do legendy o oblężonej chrześcijańskiej twierdzy…

Zostawmy jednak polityczno-religijne dywagacje i płyńmy dalej. Kolejnym przystankiem za wyspą Visovac jest Roški Slap, 15-metrowy wodposad którego nazwa pochodzi od twierdzy Rog (Róg), która stała na prawym brzegu Krki, na południowy wschód od wsi Rupe. Przystanek przy wodospadzie to nie tylko wodne kaskady. Przy Roškim Slapie można też zwiedzić młyny wodne i przejść 1,5-kilometrowy szlak obok Ogrlic (Naszyjników) – niewielkich kaskad przy wodospadzie. 90-minutowy przystanek w trakcie rejsu niestety nie pozwoli na wiele więcej. Ale prom to niejedyna możliwość dotarcia do Roškiego Slapu.

Park Narodowy Krka

Park Narodowy Krka

Park Narodowy Krka – zwiedzanie samochodem

Innym sposobem na zwiedzenie Parku Narodowego Krka jest przemieszczanie się między wejściami samochodem. Jeśli nie planujecie rejsu ze Skradinskiego Buku, ale mimo wszystko chcielibyście choć chwilę spędzić na wodzie, to wtedy swoje pierwsze kroki możecie skierować na przykład do wejścia Skradin i stamtąd popłynąć do wodospadu (bilet na łodź jest w cenie biletu). Po krótkm rejsie pozostaje wam spacer po drewnianym szlaku do Skradinskiego Buku powrót łodzią do samochodu (większość internautów zdecydowanie nie poleca 3,5-kilometroego spaceru z lub do Skradinu). Co potem?

Potem, skoro ten sam bilet uprawnia do wejścia do parku przez wszystkie bramy jednego dnia, można pojechać samochodem do Roškiego Slapu. Tam macie już trochę więcej możliwości niż w trakcie półtoragodzinnej przerwy podczas rejsu statkiem. Możecie zejść na 8,5-kilometrową ścieżkę edukacyjną „Stinice – Roški slap – Oziđana pećina”. To już jednak całkiem wymagający szlak o różnicy wzniesień wynoszącej 176 metrów, przewidziany na 2,5 do 3 godzin. Ale parkowa ulotka zachwala go jako jedną z najpiękniejszych ścieżek w Chorwacji. Możecie też wybrać jeden z krótszych, bardziej family-friendly szlaków: ŽižićiRoški slapLaškovica (3,3 km), ścieżkę edukacyjną Niz plocu (1,5 km) lub po prostu pokonać 517 stopni prowadzących wzdłuż wodospadu do wyjątkowej atrakcji, jaką jest zasiedlona już w czasach neolitycznych jaskinia Oziđana pećina i pobliskich młynów.

Park Narodowy Krka

Kalina wypatruje fauny

Wycieczka samochodem do Roškiego Slapu na szczeście wcale nie odbiera nam okazji do rejsu statkiem dłuższego niż szybki rejsik Skradin-Skradinski Buk. Z pod tego wodpospadu można bowiem popłynąć na 2,5-godzinny rejs z półgodzinnym przystankiem w klasztorze Krka (XVI-XV wiek) i widokami na wczesnochorwackie fortece w Trošenj i Nečven. Ceny podobne jak ze Skradinskiego Buku – 100 HRK (60 PLN) za dorosłego oraz 70 HRK (42 PLN) za dziecko od 4. do 18. roku życia. Jeśli nie macie już wystarczająco dużo czasu na rejs, to do klasztoru Krka dojedziecie też samochodem przez wejście Kistanje. Parking jest przy samym kompleksie.

Szukacie hotelu albo pensjonatu w okolicach Parku Narodowego Krka? Sprawdźcie oferty w porównywarce hoteli Hotelscombined:

Przejażdżka samochodem po drodze Knin – Kistanje da wam też okazję do zobaczenia kilku mniej popularnych, ale podobno bardzo malowniczych wodospadów na rzece Krka. Manojlvac to najwyższy wodospad w Parku Narodowym Krka (prawie 60 metrów wysokości), a przez niektórych dodatkowo uważany za najpiękniejszy. Obejrzycie go z punktu widokowego, do którego prowadzi otwarty w 2011 roku szlak.

Z tej samej trasy dostępny jest również wodospad Bilušića, pierwszy na rzece Krka licząc od jej źródeł w Kninie. Prowadzi do niego 300-metrowy szlak. Po jego przejściu możecie zobaczyć dwa stopnie o łącznej wysokości 20 metrów. Tak Bilušića Buk prezentuje się wczesną wiosną (film niestety nie naszego autorstwa).

Park Narodowy Krka

Kaskady na rzece Krka

Jeśli jeszcze zostało wam czasu na zwiedzanie, to pozostaje ostatnie otwarte wejście w Burnum, do którego statki nie dopływają i jedyną opcją dojazdu jest samochód/autobus. Burnum to przede wszystkim stanowisko archeologiczne. Możecie tam zobaczyć (niezbyt malowniczy mówiąc szczerze) jedyny rzymski amfiteatr w Chorwacji, dwa łuki – stanowiące pozostałość budynku będącego częścią obozu wojskowego oraz resztki murów tego obozu. Nieopodal – w Puljane – mieści się też muzeum, w który zgromadzono artefakty z okolicy i opisano jej historię.

Park Narodowy Krka – czy warto?

Tak – zdecydowanie! Poza sezonem nawet sama niezbyt dobrze zaplanowana i czasowo wymierzona wizyta w Skradinskim Buku i spacer po drewnianym szlaku będzie ogromnym przeżyciem. W sezonie warto zaplanować wizytę trochę lepiej, by nie skończyć dnia z portfelem cieńszym o kilkaset złotych, kilkoma zdjęciami wyrwanymi naturze w tłumie innych turystów i poczuciem, że w Chorwacji strasznie dużo liczą sobie za brak miejsca parkingowego i stanie w tłumie na wąskim drewnianym chodniku.

Jak tego uniknąć? Wybierzcie się do Skradinskiego Buku jak najwcześniej. Jeszcze przed południem popłyńcie w rejs do Roškiego Slapu, albo uderzcie na północ samochodem. Małe wioski mijane po drodze są podobno bardzo malownicze. W Roškim Slapie i dalej w górę rzeki tłumy wam nie grożą. Muzeum i amfiteatr w Burnum nas zupełnie nie kuszą, ale my akurat jesteśmy rozwydrzeni przez rzymskie zabytki w Libii, Syrii i Jordanii… Polecamy więc zdecydowanie, by skupić się na wodospadach i najlepiej jeszcze zajechać samochodem do Manojlvacu i Bilušićy.

Park Narodowy Krka. Kościół św. Mikołaja

Kościół św. Mikołaja przy Skradinskim Buku

A co zrobić z późnym popołudniem i wczesnym wieczorem? Dzień proponujemy zakończyć w Szybeniku, który możecie znać pod filmową nazwą miasta Bravoos będącego siedzibą Żelaznego Banku. Wszyscy w końcu grają w Walce o Tron, a zawsze zwycięża Żelazny Bank. O naszej bardzo deszczowej wizycie w Szybeniku napiszemy wam już wkrótce.

Partnerem naszej wyprawy do Chorwacji było CASAMUNDO.

Powiązane wpisy

KomentarzeSkomentuj

  • My mieliśmy „szczęście” i zwiedzaliśmy park wraz z tłumem czyli sami także byliśmy tym tłumem 😉 Mimo wszystko bardzo nam się tam podobało 🙂 Dla mnie zakaz kąpieli to bardzo dobre rozwiązanie.

    • Też uważamy, że z tym zakazem to dobry pomysł. A że tłumy… Tego chyba niestety nie da się uniknąć:)

Skomentuj (komentarz ukaże się po zatwierdzeniu)

Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany. Pola obowiązkowe są oznaczone *