DSC
Nasza podróż powoli zbliża się do końca, więc ostatnio nachodzą nas często myśli, tak je sobie nazwiemy, ostateczne. Zastanawialiśmy się na przykład, jakie są trzy najpiękniejsze miejsca, które do tej pory widzieliśmy. Południe stanu Utah (nie potrafimy tego podzielić w żaden sposób), jakbyśmy się mocno nie starali, jest na razie na szczycie listy i pewnie tam zostanie.

DSC01845

W naszej ocenie nie jesteśmy oczywiście osamotnieni. Ogromna liczba turystów, przede wszystkim z Azji, która przetacza się przez Utah, potwierdza, jak ważne miejsce zajmuje ona na turystycznej mapie świata. Nigdzie też nie widzieliśmy takiej ilości wynajętych rv, z których wytaczali się Niemcy, Francuzi, Koreańczycy, Japończycy i Chińczycy (choć Azjaci raczej preferują samochody, miłość do rv to raczej europejsko-amerykańska rzecz).
DSC00768
Mamy ze sobą w tej podróży kilka przewodników – Lonely Planet, RV for Dummies, korzystamy też z materiałów informacyjnych których olbrzymie ilości można znaleźć w przeróżnych punktach szeroko pojętej informacji turystycznej i oczywiście z internetu. Utah potrafi wprost zasypać fantastycznie opracowanymi ulotkami. Lonely Planet w zasadzie poza dużymi miastami i parkami narodowymi nie jest zbyt użyteczny. Przynajmniej w tej wersji, którą mamy. Zmieszczenie całych Stanów w jednym tomie, nawet liczącym prawie 1000 stron, to zadanie z kategorii tych niemożliwych. RV for Dummies opisuje kilka głównych tras, głównie pod kątem atrakcji turystycznych, raczej skierowane jest do spokojniejszych turystów z bardziej zasobnym portfelem.
DSC01718
 Najbardziej użyteczne z naszego punktu widzenia okazały się przewodniki założycielki Boondockers Welcome Marianne Edwards. Są to przewodniki w formie pdf, które można kupić na jej stronie internetowej. Sama strona jest nieco irytująca w nawigacji i męcząca, ale książki są inne – bardzo czytelne i przejrzyste.
My mamy dwa – Nowy Meksyk, który można było ściągnąć za darmo ze strony Boondockers Welcome, i Utah, który dostaliśmy bezpośrednio od autorki. Oprócz atrakcji i szlaków Marianne opisuje darmowe noclegi, najlepsze i najtańsze miejsce gdzie można coś zjeść itp. Wszystko co opisuje sprawdziła osobiście – od wielu lat jeździ swoją B-klasą na krótsze i dłuższe wycieczki po Stanach (sama jest z Kanady), i nawet teraz dosłownie się minęliśmy, kiedy my przyjechaliśmy do Utah, ona właśnie stąd wyjeżdżała. Podczas swoich podróży z mężem starają się nie wydawać więcej niż 1000-1500 USD miesięcznie. Taki trochę docelowy budżet dla nas.
DSC00043
Książki kosztują 17 USD, ale są warte swojej ceny. Pozwalają zaoszczędzić sporo pieniędzy i znaleźć miejsca niekoniecznie masowo odwiedzane przez turystów a zdecydowanie warte zobaczenia.
W Utah nocowaliśmy głównie na dziko – na południe od Salt Lake City na próżno szukać boondockowych gospodarzy, więc szukając noclegów wspieraliśmy się głównie książką Marianne i stroną freecampsites.net. Z tym drugim źródłem było nieco trudniej – znalezienie internetu na południu Utah łatwe nie jest. O ile nawet w Nowym Meksyku miejsca bez 4G albo chociaż pół G w telefonie należały do wyjątków, o tyle tu z internetu w telefonie nie korzystaliśmy w ogóle, bo go po prostu nie było, w żadnej, nawet najbardziej szczątkowej formie. Nawet w miasteczkach – centrach turystycznych, np. w Kanab, WiFi czasem trafiało się w jakimś Subwayu czy innej lokalnej restauracji, ale często mimo, że miejsce się chwaliło internetem, to jak przychodziło co do czego, okazywało się, że nie działał. Jeśli ktoś wybiera się do Utah i myśli o jakimś pre-paidzie z internetem, niech nawet nie myśli o t-Mobile. Na pewno lepiej będzie wziąć AT&T lub jakiegoś dostawcę działającego na ich sieci.
DSC01512
No ale taka widocznie cena rozkoszowania się wielkimi pustymi przestrzeniami. A propos pustych przestrzeni, to właśnie tu, w Utah, udało nam bardzo często nocować z dala od cywilizacji i spędzać wieczory przy ognisku. Stąd nasza wielka miłość do Dixie National Forest, który jest bardzo przyjazny nocującym za darmo.
Co nas zaskoczyło to to, że niezależnie od tego gdzie nocowaliśmy, nigdzie nie znaleźliśmy ciszy idealnej: wszędzie nad głowami latały samoloty, jeden za drugim, a w ciągu dnia znalezienie skrawka nieba nie pociętego smugami kondensacyjnymi było niezłym wyczynem… Okolice Moab to także trasa kolejowa. Nie tak zatłoczona jak transkontynentalna trasa wzdłuż Route 66, ale jak zwykle dość głośna. Ach, ta cywilizacja…
DSC01523
W czasie naszego pobytu w Utah temperatury sięgały prawie 40C, wszystkie te cudowne skały w tajemniczy sposób nie dają ani kawałka cienia. Jeśli na przełomie maja i czerwca jest już trudno, to nie chcemy myśleć, jak jest w lipcu i sierpniu. No i jeszcze dzieci… Z dwójką, z których jedno przechodzi właśnie wzmożoną fazę marudzenia a drugie właśnie weszło w fazę frustracji, że już by się chciało ruszać ale jeszcze nie potrafi, to było wyzwanie. Jednak ani pogoda ani dzieci nie umniejszyły naszego zachwytu nad tym pięknym, niepowtarzalnym zakątkiem Ziemi. Wiemy w każdym razie (również dzięki komentarzom pod postami), gdzie wrócić za kilka czy kilkanaście lat na dłuższe wyprawy, z dala od wyasfaltowanych szlaków.
 DSC02015
Na południu Utah spędziliśmy ciut ponad 2 tygodnie i były to 2 tygodnie nieustających zachwytów: za każdym zakrętem czekały na nas nowe kolory, nowe kształty, nowe skalne formacje, każde piękne i zaskakujące. Ciężko uwierzyć, że takie miejsce istnieje, że Matka Natura rzeczywiście coś takiego stworzyła. Wszystkie parki narodowe, które odwiedziliśmy, zachwycają, do wszystkich chcielibyśmy wrócić, kiedyś gdy czasu będzie więcej, dzieci będą starsze i będziemy mogli sobie pochodzić po nich do woli. Bardziej też poeksplorujemy także tereny poza parkami narodowymi, czy to lasy Dixie, czy to Pariah Wilderness. Sprawdzimy czy wszystkie boczne drogi są równie piękne, a może nawet przez brak tłumów turystów za plecami nawet piękniejsze. The Wave był naszą wisienką na torcie, ale cały ten tort był przepyszny.

Powiązane wpisy

KomentarzeSkomentuj

  • USA to jednak kraj o gigantycznych możliwościach. Czytając Wasze opisy wydaje mi się, że turystycznie Amerykanie to niespecjalnie mają czego szukać w takiej Polsce, no może poza historycznymi uwarunkowaniami.

    U siebie pewnie mogą jeździć latami i tak nigdy nie zobaczą wszystkich atrakcji.

  • wielkie dzieki 8 stop za wszystkie 'info praktik'! ruszamy na big USA road trip ( RV) za miesiac.. z 3 dzieci 🙂 fingers crossed !

    • Wielkie dzięki dla całej gromadki 8 stóp za wyczerpujące i wciągające opisy Waszych przeżyć:)!

      Namaste, czy udała się Wasza wyprawa RV road trip, o której piszesz? Planuję wyjazd na miesiąc także RV i chętnie przeczytam jak Wam poszło:)

      To mój mail, zapraszam do kontaktu, dzięki.

      USAtripRV@gmail.com

      • Hej hej, wielkie dzięki za dobre słowo:) Jeździliśmy sobie z przyczepą po Stanach bite 6 miesięcy i było cudnie, chętnie to kiedyś powtórzymy:) Całą relację wpis po wpisie możesz znaleźć tu: http://osiemstop.pl/kamperem-po-usa-dziennik-podrozy/. W razie pytań wal śmiało, może będziemy w stanie coś doradzić:)
        Pozdrawiamy!

Skomentuj (komentarz ukaże się po zatwierdzeniu)

Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany. Pola obowiązkowe są oznaczone *