DSC
Atrakcji na Florydzie jest mnóstwo, ale jeśli mamy podróżować przez kolejne pół roku i nie zbankrutować to niestety musimy starannie wybrać co chcemy zobaczyć i na co nas stać. Ceny tych największych – Sea World, Busch Gardens, Universal Studios – są porównywalne z Disneyem, a ten przecież kosztował niemało. Poza tym my nie jesteśmy jakimiś wielkimi fanami parków rozrywki a dzieciaki nie zawsze cieszą się z tego co najdroższe, więc czasem zdarza nam się wybrać tańsze zamienniki, ewentualnie rezygnować z pewnych miejsc wiedząc, że po drodze uda nam się zwiedzić coś podobnego a tańszego gdzieś indziej (np jakieś zoo czy akwarium).

 

DSC04036

Dlatego drugą lokalną atrakcją, którą zwiedziliśmy było interaktywne muzeum WonderWorks. Kosztowało nas to niecałe 25 USD od łebka (dużego łebka, małe tym razem oba wchodziły za darmo – bilety dziecięce obowiązują od 4. roku życia). Było kilka „eksponatów” poświęconych siłom natury (symulacje trzęsienia ziemi i huraganu), trochę tricków wykorzystujących złudzenia optyczne, Maćkowi zdecydowanie najbardziej podobał się tunel z gwiazdami (w którym przez kręcenie wyświetlanych gwiazdek stopniowo gubiło się poczucie równowagi) i film 4D, my mogliśmy pochodzić po linach, położyć się na łożu z gwoździ (faktycznie nic nie boli) i przejechać się symulatorem rollercoastera (Oli, która nie cierpi rollercoasterów, symulator spodobał się do tego stopnia, że pojechała dwa razy).

 

Do poszczególnych atrakcji nie było kolejek (poza niewielką zgrająwrzeszczących dzieciaków, którą udało nam się sprawnie omijać), a zwiedzenie całości zajęło nam jakieś 4 godziny. Może nie była to rozrywka najwyższych lotów, ale nam się podobała. I Maćkowi też.

 

Powiązane wpisy

KomentarzeSkomentuj

Skomentuj (komentarz ukaże się po zatwierdzeniu)

Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany. Pola obowiązkowe są oznaczone *