Znaki
Szukaliście kiedyś znaku? Palca Bożego, który popchnąłby Was w odpowiednim kierunku, wskazówki od Wszechświata mniej lub bardziej dyskretnie pokazującej Wam odpowiedni kierunek? Pewnie tak – chyba każdy, kto stoi na rozdrożu, waha się przed podjęciem ważnej decyzji, choćby nie wiem jak był racjonalny, gdy wypisze już na karteczce plusy i minusy każdej opcji i nadal nie wie co ma robić, zaczyna interpretować otaczającą go rzeczywistość w określony sposób.

DSC01132

Czasem te „znaki” są tak nieznaczne, że postronny obserwator podda w wątpliwość ich istnienie, ale w końcu nie chodzi o ich realność – chodzi tylko o to, żeby podjąć decyzję, która będzie dla nas w danej sytuacji najlepsza. Nawet jeśli wypatrzony przez nas znak powoduje u naszych bliskich zdziwienie czy pukanie się w czoło, cały sens sprowadza się do właściwego odczytania naszych własnych pragnień. Bo przecież stojąc na rozdrożu i nie wiedząc w którą stronę pójść, tak naprawdę szukamy odpowiedzi na pytanie „Czego chcę? Czego szukam? Czego potrzebuję?”. I ten znak, który odczytamy tak czy inaczej to nic innego, jak klucz do naszej własnej podświadomości.

DSC00510
Ale czasem bogowie faktycznie mają dla nas plan, znaki to nie tylko nasze wyobrażenie ale konkretny drogowskaz walący nas prosto między oczy. Takie znaki lubimy najbardziej.
Kilka tygodni temu byliśmy na rozdrożu. Po prawie roku prowadzenia kawiarni przyszedł czas na podsumowania i decyzję co dalej. Zawsze ciężko było nam usiedzieć w jednym miejscu, ale po pół roku w drodze, po zachłyśnięciu się wolnością na niekończących się pustkowiach Nowego Meksyku i zakochaniu się w czerwonych skałach Utah, teraz jest nawet trudniej.
Dyskutowaliśmy. Wypisywaliśmy za i przeciw. Renegocjowaliśmy warunki. Kupiliśmy mapę świata. W końcu zapadłą decyzja, zostajemy, jeszcze nie czas, kawiarnia dopiero się rozkręca, zobaczymy co będzie za rok, może wtedy ją sprzedamy i wyruszymy gdzieś na dłużej…?
Ale mapa wisi na ścianie nad stołem i kusi. Może chociaż na kilka tygodni, może na miesiąc, może się da? „Nie da się, nie możecie, w końcu jesteście teraz właścicielami kawiarni” – słyszeliśmy wkoło. (Czy nie tak samo mówili o podróżowaniu z dziećmi?).
DSC03656

I wahaliśmy się. I szukaliśmy znaku. Siedzieć jeszcze rok na tyłku, czy może jednak gdzieś wyjechać, chociaż na trochę. Pewien stały klient powiedział nam niedawno, że wszechświat daje nam dokładnie to, czego w danym momencie potrzebujemy.

I wtedy bogowie zesłali znak. Wszechświat zamieszał się w odpowiednim kierunku. Przyszedł e-mail:

Szanowna Pani,
serdecznie gratulujemy zajęcia I miejsca w konkursie „Zdarzyło się w podróży…:)”.
Nagrodą jest 1 bilet w obie strony na połączenie międzykontynentalne w klasie ekonomicznej.

droga newmexico

I jak tu nie wierzyć w znaki? Teraz pozostaje tylko dokupić bilety dla pozostałych 6 stóp i można ruszać w drogę!

 

Powiązane wpisy

KomentarzeSkomentuj

  • Szukamy od kilku lat i pozornie nie ma, ale tylko pozornie. Jak spojrzę wstecz to dostrzegam ich całe stada.

    Kurcze, odwagi (skąd ją tak łatwo i szybko wziąć?) i do akcji 🙂 (to tak do siebie piszę)

    Super, że zobaczyliście i, że jest wystarczający 🙂

    • Najtrudniejszy jest ten pierwszy raz (nikt nie powiedział, że było łatwo i szybko:), ale jak już się człowiek odważy to potem trudno znaleźć w sobie wystarczająco samozaparcia, żeby siedzieć na tyłku:)
      Znaków życzymy, i odwagi!

  • Teraz macie już dzieci. Teraz macie kawiarnie. Jesteście za starzy. Jesteście za młodzi. W domu siedźcie. Po co jedziecie. Przecież już wyjechaliście w zeszłym roku. A w Polsce nie ma ładnych miejsc?
    I moje ulubione: Przecież teraz jesteście poważnymi ludźmi i powinniście zająć się poważnymi sprawami.

    Poważne sprawy: kredyt, praca na etat, oglądanie telewizji.

    Pozdrawiam!!!!!

    • Hihi, przegapiliśmy moment kiedy trzeba było stać się poważnymi ludźmi a do tego od lat nie mamy telewizji. Nie ma dla nas żadnej nadziei:)

Skomentuj (komentarz ukaże się po zatwierdzeniu)

Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany. Pola obowiązkowe są oznaczone *