W gościnie pod San Antonio

DSC
Nasi kolejni boondockowi gospodarze to Val i Gary. Mieszkają w pięknym domu we Floresville pod San Antonio i od razu pierwszego wieczoru zapraszają nas na kawę i ciasto. Dobrze nam się rozmawia, więc siedzimy do późna. Następny dzień poświęcamy na naprawę hamulców (przeciekający cylinder) i szukanie nowych opon dla Eddiego. Przez chwilę łudziliśmy się, że dojedziemy do końca podróży na starych, ale Gary słusznie zauważył, że wyglądają jakby się miały rozpaść i jeśli się tak stanie, to dopiero będzie problem. Czytaj dalej

Luizjana. Z plantacji do Nowego Orleanu

DSC

Przez pierwsze dni w Luizjanie towarzyszą nam strugi deszczu i burze z piorunami. Nasi gospodarze namawiają nas na wycieczkę nad jezioro, które jest 1,5 mili od miejsca, gdzie nocujemy. Tymczasem po nocnej ulewie mamy pod przyczepą takie bajoro, że odechciewa nam się jezior. Czekamy na zmianę pogody i w końcu ruszamy na plantacje doświadczyć ducha Południa.
Czytaj dalej

Południowa gościnność, czyli my na kościelnym podwórku

DSC
Kolejne boondockowe doświadczenie przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Zatrzymaliśmy się w miejscowości Mandeville niedaleko Nowego Orleanu, dokładnie po drugiej stronie jeziora Pontchartrain. Nasi gospodarze – Linn i Lynn (co by łatwo zapamiętać) po przejściu na emeryturę 10 lat temu sprzedali dom w Oregonie, kupili dom na kółkach i zostali full-timersami. Dla Linn to szczególnie wygodnie, bo wnuki ma w trzech krańcach USA, może więc jeździć od jednego do drugiego.

Czytaj dalej

Inline
Inline