Tak jakoś wyszło, że w Krakowie zwykle bywamy przejazdem, albo na chwilę, albo dawno i nieprawda. Niby dzieci smoka gdzieś tam w biegu widziały, hejnał słyszały i nawet Wawel w przelocie nam mignął, ale jakoś nigdy, a przynajmniej od czasów podstawówki, nie poświęciliśmy miastu należytej mu uwagi. Aż do pewnego październikowego weekendu, kiedy to korzystając z nietypowo pięknej jak na tę porę roku pogody i z wolnej kanapy znajomych, postanowiliśmy wreszcie nadrobić zaległości.

Zwiedzanie atrakcji Krakowa podzieliliśmy na dwie części. Pierwszego dnia skupiliśmy się na krakowskim must see – przeszliśmy klasyczną trasę, jaka ucieszyłaby wycieczkę japońskich turystów czy wujka z Ameryki wracającego po latach z jankeskimi wnukami pokazać im po raz pierwszy dawno nie widzianą ojczyznę. Drugiego dnia z kolei postawiliśmy na relaks (rodzice) i zabawę (dzieci) korzystając z rozkosznie przygrzewającego słońca.

Natomiast jak opisaliśmy nasz pierwszy dzień zwiedzania to wyszedł nam tak długi wpis, że nawet nasi najwytrwalsi czytelnicy nie daliby rady tego przeczytać. Dlatego nasze zwiedzanie Krakowa rozbiliśmy na dwa wpisy (a Wam radzimy, o ile macie na to czas, rozbić je na dwa dni), a nasze relacje z wizyty w Ogrodzie Doświadczeń i w pewnym bardzo kulturalnym miejscu w Nowej Hucie przedstawimy Wam w jeszcze kolejnych wpisach, dorzucimy też propozycje co robić w Krakowie jak jest piękna pogoda. I w ten sposób z dwa dni w Krakowie opiszemy w czterech wpisach. Zacznijmy od serca Krakowa i tego co pod nim.

Co zobaczyć w Krakowie - Rynek Główny

Rynek Główny w Krakowie

Kraków Ukryty: Podziemia Rynku

Zwiedzanie Krakowa zaczęliśmy od Rynku. A dokładniej od tego co pod nim. Słuchając hejnału, myszkując po Sukiennicach czy próbując nie nadepnąć na gołębia można nie zdawać sobie sprawy z tego, co kryje się zaledwie kilka metrów pod naszymi stopami! A kryją się tam prawdziwe skarby. Otwarty w 2010 roku Rynek Podziemny z wystawą “Śladem europejskiej tożsamości Krakowa” jest jednym z tych muzeów, które może Was wciągnąć na długie godziny. Poznacie w nim nie tylko historię miasta i tego co było przed nim, ale zgłębicie też rolę jaką miasto odgrywało w Polsce i w Europie na przestrzeni wieków. Cała ta historia jest podana w formie atrakcyjnych, czasem nowoczesnych, często oryginalnych eksponatów, podlanych interaktywnym sosem i wplecionych w mury miasta, które istniało w tym dokładnie miejscu przez setki lat temu. Jednym słowem – dostaniecie mieszankę, którą rodzinni podróżnicy lubią najbardziej!

Nam bardzo, ale to bardzo pobieżne zwiedzenie muzeum zajęło jakieś półtorej godziny. Jeśli Wasz grafik nie jest zbyt napięty spokojnie możecie zarezerwować sobie przynajmniej dwa, jeśli nie trzy razy tyle.

Na podziemnym rynku jest kilka miejsc, których w żadnym razie nie można ominąć. Jedną z takich atrakcji jest unikatowy na skalę światową 693-kilogramowy bochen ołowiu. Nasz przewodnik zarzekał się, że odnalezioną w pobliżu Wielkiej Wagi ogromną bryłę ukrył sam wójt Albert, przywódca powstania mieszczan krakowskich przeciwko księciu Władysławowi, znanemu później jako król Władysław Łokietek. Niestety, nie udało nam się znaleźć potwierdzenia tej informacji, ale nie zmienia to faktu, że z kilku powodów ten zabytek jest wyjątkowy.

Podziemia Rynku. Atrakcje Krakowa dla całej rodziny

Unikatowy bochen ołowiu na dalszym planie, a bliżej m.in. sól.

Przede wszystkim jest jedyny. Podobne bryły odnaleziono wieki temu w Gliwicach i Bytomiu, ale już dawno zaginęły. Po drugie jest doskonale zachowany. Na powierzchni bochna można łatwo dostrzec powtórzony cztery razy herb przedstawiający pół lwa i pół orła pod koroną – znak Piastów z linii brzesko-kujawskiej, z której wywodził się Władysław Łokietek. Po trzecie doskonale spina rolę surowców, takich jak miedź, ołów czy sól z losami miasta, Władysławem Łokietkiem i buntem krakowskiego mieszczaństwa pochodzenia germańskiego.

Tenże bowiem bunt, do którego doszło w 1311 roku miał duży związek z surowcami przechodzącymi przez Kraków. Miasto było bramą eksportową słowackiej miedzi na północ aż do Flandrii i niezwykle ważnym ośrodkiem handlu ołowiem i solą. Mimo że leży setki kilometrów od morza, to należało do Związku Hanzeatyckiego i uczestniczyło żywo w średniowiecznym ogólnoeuropejskim handlu. Ze względu na jego rolę w handlu miedzią nazywano go “domem miedzi”. Utrata przez Władysława kontroli nad Pomorzem zakłócała handel surowcami i zagrażała dobrobytowi Krakowa. Stąd Albert znalazł wielu zwolenników wśród germańskiego mieszczaństwa. Bunt skończył się dla nich tragicznie. Ludzie księcia wyłapywali mieszczan i ścinali tych, którzy nie byli w stanie wypowiedzieć słów “soczewica, koło, miele młyn”. Warto jednak pamiętać, że sam Władysław raczej nie był zwolennikiem zbiorowej odpowiedzialności i krwawej zemsty. O ile Albert trafił do więzienia, a część jego rodziny utraciła majątek, tak na przykład jego bratanek był potem nawet ławnikiem Krakowa.

Warto też poświęcić trochę czasu na obejrzenie odtworzonych budynków Małej i Wielkiej Wagi Miejskiej. To właśnie w tej drugiej ważono plastry miedzi, bochny ołowiu i bałwany soli – trzech głównych towarów eksportowych średniowiecznego Krakowa. Duże wrażenie zrobiły też na nas spalone w mongolskim najeździe z 1241 roku chaty, czy rekonstrukcje grobów z XI wieku, w tym pochówków wampirycznych. W muzeum zobaczycie drewniane przepusty, dzięki którym krakowscy mieszczanie mogli w miarę suchą nogą przemierzyć miasto oraz odkryto drogi wyłożone oryginalnym, średniowiecznym brukiem. Koniecznie przejdźcie też XIII-wiecznymi sukiennicami, ukrytymi teraz kilka metrów pod działającym targowiskiem.

Trasy podziemne od kilkunastu lat robią w Polsce ogromną furorę. Ta krakowska jest jedną z najbardziej fascynujących i najlepiej pomyślanych z tych, które widzieliśmy. A warto pamiętać, że nadal będzie się rozrastać, bo część odkrytych podziemi nieopodal Wielkiej Wagi nie jest jeszcze udostępniona zwiedzającym.

Rynek Podziemny w Krakowie jest też o tyle przyjazny dla takich późno wstających i chcących jak najwięcej zobaczyć turystów jak my, że zamyka się bardzo późno. W sezonie letnim (czyli od kwietnia do października) można go zwiedzać nawet do godz. 22, zimą (od listopada do marca) do godz. 20. Wyjątkiem są tylko wtorki, kiedy zwiedzanie jest za darmo – w ten dzień Rynek Podziemny jest otwarty do godz. 16.

Podziemia Rynku
Rynek Główny 1 (Sukiennice od strony Kościoła Mariackiego).
Ceny biletów: normalny 21 zł, ulgowy 18 zł, rodzinny 42 zł (2 osoby dorosłe i 2 dzieci do 16 lat lub 1 osoba dorosła i 3 dzieci do 16 lat). We wtorki wstęp wolny.
Bilety warto zarezerwować wcześniej na stronie Podziemi Rynku.

Rynek Główny w Krakowie

Po wyjściu z Podziemi Rynku sporo czasu można spędzić na samym krakowskim Rynku – największym placu średniowiecznej Europy. Wytyczono go w połowie XIII wieku na przecięciu głównych szlaków handlowych i zdecydowano się na symetryczny układ szachownicowy – z każdego boku odchodzą trzy ulice. Od tej idealnej symetrii są tylko trzy odstępstwa – kościoły Mariacki i św. Wojciecha, które stały już w tym miejscu przed wytyczeniem Rynku oraz prowadząca pod kątem od Rynku na Wawel ulica Grodzka.

Co robić w Krakowie z dziećmi. Spacer po Rynku Głównym

Pomnik Adama Mickiewicza i Kościół św. Wojciecha

O Rynku w Krakowie oczywiście można napisać całe powieści, każda kamienica ciągnie za sobą bagaż co najmniej kilkusetletniej historii. Urzeka symetria, wyjątkowa jest wielkość i zabytki, a przede wszystkim Bazylika Mariacka. Znaczenie krakowskiego Rynku Głównego i całego Starego Miasta dla światowego dziedzictwa kulturowego podkreśla ich obecność na liście UNESCO. Krakowski zespół architektoniczny wpisano na listę w 1978 roku jako jeden z pierwszych 12 obiektów na świecie.

Dla dzieciaków pewnie i tak to nie będzie miało większego znaczenia. Jeśli miały już za sobą czwartą klasę podstawówki, gdzie miłościwie nam panujący nagle i niespodziewanie robią młodym ludziom żabie skoki po co chwalebniejszych momentach polskiej historii, to przypomną sobie króla czy dwóch. Ale jeśli są młodsi, albo przysypiają na historii, to Rynek Główny zapisze im się w pamięci dorożkami, wejściem na wieżę Bazyliki Mariackiej, a najprawdopodobniej zabawą z ogromnymi bańkami, co które są już nieodłącznym elementem chyba każdego z polskich rynków, no i hejnałem.

Co zobaczyć w Krakowie? Sukiennice na Rynku Głównym

Sukiennice w Krakowie. Najpiękniejszy bazar renesansowej Europy?:)

Ze świeżymi siłami warto wejść do Sukiennic. I to nawet, jeśli nie macie ochoty na zakupy. Obecny wygląd budynku, a przede wszystkim zewnętrzne arkadowe podcienia to efekt poważnej przebudowy z XIX wieku. Górną halę z zewnątrz w trakcie przebudowy oszczędzono i dlatego nie zatraciła ona swojego charakterystycznego renesansowego wyglądu, jaki otrzymała w połowie XVI wieku. Ta dawna hala nie była pierwszą w tym miejscu. Historia handlu na Rynku sięga bowiem czasów… przed Rynkiem. Zanim go bowiem wytyczono istniały w tym miejscu drewniane kramy i jatki. Przy lokacji miasta (1257) i wytyczeniu Rynku Bolesław Wstydliwy zobowiązał się do budowy murowanego targowiska. Po niecałych 50 latach kramy zadaszono i w postaci takiej niby hali przetrwały kolejne pół wieku. Budowla gotycka, która przypominała już obecne Sukiennice w kształcie powstała w 1357 roku i przetrwała prawie równo 200 lat. Spłonęła w 1555 roku.

Gotyckie sukiennice

Gotyckie sukiennice. Źródło: wikipedia

Na co warto zwrócić uwagę w Sukiennicach? Poszukajcie noża, który wisi na krótszej osi budynku w rogu pod sufitem. Nóż prawdopodobnie zawisł tam w średniowieczu, ale kiedy dokładnie nie wiadomo. Miał przypominać surowym prawie. Skoro zawisł w miejscu handlu, to pewnie jego “targetem” byli głównie złodzieje. A prawo karało za małą kradzież obcięciem uszu, za większą – obcięciem ręki. Być może kiedyś faktycznie wiszący nóż działał na złodziei odstraszająco, ale w tych nowszych zaczął ich przyciągać. Oryginalny nóż ukradziono całkiem oficjalnie – zdjęli go Niemcy w czasie II wojny światowej, jako zabytek broni germańskiej. Współczesna replika ginęła już wielokrotnie. A może warto obok zawiesić też słowa hitu sprzed kilku dekad:

Zakazany owoc dobrze że go masz nad głową
Zerwiesz go, posmutnieje świat.

Nóż oczywiście ma swoje legendy. Najbardziej znana wiąże się wieżami Bazyliki Mariackiej. Ich budową miało się zająć dwóch braci. Jeden z nich miał prześcignąć drugiego, a ten w w gniewie chwycił nóż i dokonał strasznej zbrodni. Potem dręczony wyrzutami sumienia rzucił się z wyższej wieży na bruk Rynku, popełniając samobójstwo. A nóż zawieszono pod arkadami Sukiennic ku przestrodze.

Co robić w Krakowie? Sukiennice

Sukiennice, jak zawsze pełne ludzi (since 1257)

Rynek Główny w Krakowie to również miejsce tradycyjnych wydarzeń, takich jak konkurs szopek bożonarodzeniowych czy pochód Lajkonika, który zwyczajowo odbywa się w oktawę (kolejne osiem dni) Bożego Ciała. Jeśli nie macie alergii na tłumy, to warto wybrać się do Krakowa na jedno z tych dwóch wydarzeń. Z szopkami jest o tyle prościej, że nie trzeba się tłoczyć na Rynku, by je obejrzeć. Wystawiane są bowiem od drugiego tygodnia grudnia do połowy lutego następnego roku w Celestacie (oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa – Lubicz 16, niedaleko Dworca Głównego).

Lajkonik idzie za to ze Zwierzyńca na Rynek Główny tylko raz w roku. W trakcie spaceru zatrzymuje się w wielu miejscach zbierając haracz. Również władze Krakowa muszą oddać mu wielką sakwę. Na Rynku Głównym Lajkonik po odebraniu haraczu od prezydenta miasta wznosi z nim toast za pomyślność krakowian i wykonuje taniec zwany Urbem salutare (Pokłon miastu). Skąd taka tradycja w Krakowie? Tu teorii jest kilka. My “od zawsze” kojarzymy Lajkonika jako pozostałość najazdów tatarsko-mongolskich i święta ocalenia miasta. Ale są też uznani badacze, którzy łączą Lajkonika z obrzędami jeszcze starszymi a orientalną postać wywodzą od “mędrców ze Wschodu”. Są nawet teorie, które tradycję Lajkonika przedstawiają jako wymyśloną od zera w XVIII wieku. A że faktycznie we wcześniejszych źródłach nie da się jej odnaleźć, to może rzeczywiście tak było.

Spacer po Rynku Głównym w Krakowie. Kościół św. Wojciecha

Kościół św. Wojciecha na Rynku Głównym w Krakowie

Hejnał – Węgier zaczął, Mongoł przerwał, a Polacy grają dalej

Hejnał to chyba jednym z najlepiej znanych symboli Krakowa. Tradycja wygrywania melodii pochodzi jeszcze ze średniowiecza i rozpoczęli ją przybyli do miasta Węgrzy. Stąd nazwa hejnał – z węgierskiego hejnal, czyli świt. Początkowo węgierscy strażnicy grali melodię dwa razy dziennie – o świcie i zachodzie słońca, kiedy otwierano i zamykano bramy.

Teraz hejnał jest grany w Krakowie co godzinę i to nie raz, a cztery razy – na każdą stronę świata. Wygrywa go na zmianę dwóch hejnalistów – strażaków, którzy razem dyżurują po 24 godziny. A to oznacza, że obaj muszą w trakcie dyżuru wejść na Hejnalicę Bazyliki Mariackiej i z niej zejść 24 razy! Strażacy opiekują się tradycją od końca XIX wieku. Pod koniec wieku kolejnego – XX, w końcu doszło do genderowego równouprawnienia i hejnał zagrała kobieta.

Atrakcje Krakowa. Hejnał z Bazyliki Mariackiej

Bazylika Mariacka w Krakowie. Hejnalica po lewej

A skąd to nagłe urwanie melodii? Legenda głosi, że kiedy w 1241 roku pod miasto nadciągnęli Tatarzy, czuwający na wieży strażnik zaczął grać na alarm. Zdołał ostrzec miasto przed atakiem, lecz w pół taktu trafiła go śmiertelnie tatarska strzała. Melodii nie udało się skończyć, ale ostrzeżone miasto obroniło się przed najeźdźcami. Ile w tym prawdy? Nasz przewodnik nie odpowiedział nam na to pytanie, ale przywołał inną legendę – niejako z drugiej strony łuku. Pochodzący z  Mongolii turysta miał mu bowiem opowiedzieć o legendzie, w której muzyk miał z wieży ostrzec miasto przed atakiem mongolskiej armii, co przypłacił życiem. Brzmi znajomo?

Po wysłuchaniu hejnału warto pokonać drogę, którą 24 razy na dobę pokonuje trębacz. Nam się to nie udało, bo nie sprawdziliśmy godzin otwarcia wieży i zostawiliśmy sobie tą atrakcję na koniec spaceru. Najlepiej więc wyciągnąć z naszego błędu lekcję i wejść na Hejnalicę przy pierwszej możliwej okazji. Warto też pamiętać, że wieża jest zamknięta w styczniu i w lutym, a także przy złych warunkach pogodowych. Niestety, dzieci poniżej 7. roku życia nie są wpuszczane.

Co robić w Krakowie? Bazylika Mariacka

Bazylika Mariacka w Krakowie

Hejnalica Mariacka
Bilety: normalny 15 zł, ulgowy (7–18 lat) 10 zł
Koniecznie sprawdźcie dni i godziny otwarcia, bo te różnią się w zależności od pory roku.

Bazylika Mariacka: gwiazdy pod sklepieniem

Skoro już wysłuchaliśmy hejnału i weszliśmy na wieżę, to może jeszcze zajrzyjmy do tego budynku stojącego przy wieży… jak on się właściwie nazywał? A właśnie! Bazylika Mariacka. Byliśmy w niej już wiele razy i za każdym jesteśmy równie onieśmieleni. Nie zmienia tego fakt, że już od kilku lat trwa konserwacja ołtarza głównego autorstwa Wita Stwosza i potrwa jeszcze najprawdopodobniej do końca 2020 roku. Zresztą już sama konserwacja ciekawie łączy się z przeszłością, bo XV-wieczny ołtarz miał swoich oddelegowanych konserwatorów już w XVI wieku, a renowacją ołtarza w połowie XIX wieku kierował nie kto inny jak… Jan Matejko.

Kościół powstawał w sumie przez prawie 200 lat. Budowę gotyckiej świątyni rozpoczęto w 1290 roku na fundamentach wcześniejszej romańskiej konstrukcji. Kościół konsekrowano w 1320 lub 1321 roku, ale nadal trwały prace budowlane. W latach 1355-65 powstało prezbiterium ufundowane przez Mikołaja Wierzynka. Kilkadziesiąt lat później nawę główną świątyni podniesiono, doświetlając dodatkowymi oknami, przez co z układu halowego nabrała ona formę bazyliki. W kolejnym wieku dobudowano kaplice boczne oraz podniesiono wieżę północną, by mogła pełnić funkcję strażnicy.

Co ciekawe, ta wieża była własnością Miasta, a nie Kościoła. Ten posiadał drugą wieżę – zbudowaną jako dzwonnicę. Hejnalicę przykrył w 1478 roku gotycki hełm, będący dziełem Matiasa Heringkana, a w 1666 roku umieszczono na nim wieniec ośmiu wieżyczek i dodano złoconą koronę. Ostatnia poważna zmiana w zewnętrznym wyglądzie świątyni nastąpiła w połowie XVIII wieku. Wtedy powstała późnobarokowa kruchta prowadząca do kościoła, obecnie zamknięta drewnianymi drzwiami wykonanymi w 1929 roku.

Co robić w Krakowie. Bazylika Mariacka

Wnętrza Bazyliki Mariackiej w Krakowie

W Bazylice Mariackiej każdy kamień, każda drzazga, każda szybka mówi głosem wieków. Polichromie Matejki, witraże Wyspiańskiego, dzieła sztuki właściwie z każdego wieku, grobowce znanych krakowskich mieszczan. Przy wejściu warto zwrócić uwagę na kunę, czyli obręcz pokutników zakładaną na głowy grzeszników. Zamontowano ją na takiej wysokości, aby grzesznik nie mógł ani wyprostować się, ani uklęknąć. W środku warto spojrzeć wysoko w górę i docenić kunszt majstra Czipsera, który w 1442 roku przykrył prezbiterium sklepieniem gwiaździstym. Tęczowa belka między nawą główną a prezbiterium utrzymuje krucyfiks wykonany przez Wita Stwosza. Za prezbiterium w absydzie pokierujcie swój wzrok ku strzelistym, ostrołukowym oknom. Wypełnione one są XIV wiecznymi witrażami – jednymi z najstarszych w Polsce.

Najważniejszym zabytkiem w Bazylice Mariackiej jest oczywiście ołtarz Wita Stwosza – jednego z największych rzeźbiarzy późnego gotyku. Już on sam jest niezwykle ciekawą osobą. Do Krakowa przybył z Norymbergi już jako uznany i w pełni ukształtowany twórca. W Polsce pozostał około 20 lat realizując szereg prac, nie tylko w Bazylice Mariackiej, ale też, na przykład, płytę nagrobną prymasa i arcybiskupa Zbigniewa Oleśnickiego w katedrze w Gnieźnie. Po powrocie do Norymbergi wziął się za biznesy, co jednak poszło mu znacznie gorzej niż działalność artystyczna. Zaangażował się w spekulacje, a po stracie dużej sumy pieniędzy sfałszował weksle i wykradł oryginalne dokumenty. Groziła mu za to nawet kara śmierci, ale skończyło się na wypaleniu znamion na policzkach. Mimo, że nie podporządkował się do końca innym sankcjom – m.in. zakazowi opuszczania miasta, z czasem znów zaczął dostawać zlecenia – nie tylko w swoich rodzinnych okolicach ale nawet we Florencji.

Atrakcje Krakowa. Bazylika Mariacka

Bazylika Mariacka w Krakowie

Prace nad ołtarzem trwały od 1477 do 1489 roku. Drewniany ołtarz jest paneptykiem, czyli składa się z pięciu części – centralnej, pary ruchomych skrzydeł wewnętrznych i pary nieruchomych skrzydeł zewnętrznych. W największym skrócie przedstawia on rolę Matki Boskiej w dziele Zbawienia. Część centralna przedstawia Zaśnięcie Najświętszej Maryi Panny w otoczeniu apostołów, nad nią umieszczono scenę Wniebowzięcia. W zwieńczeniu przedstawiona jest Koronacja NMP przez Trójcę Świętą w asyście patronów Polski: św. Wojciecha i św. Stanisława. Ruchome skrzydła w formie otwartej ukazują “Sześć radości Maryi”, a w formie zamkniętej – dwanaście scen z życia Marii i Jezusa Chrystusa. W lewym nieruchomym skrzydle widać: spotkanie Joachima i Anny, narodziny Marii, ofiarowanie Marii w świątyni, a w prawym: zmartwychwstałego Jezusa ukazującego się Marii Magdalenie, trzy Marie u grobu i Chrystusa w otchłani.

Historyk sztuki wyczyta pewnie z każdej rzeźby, epitafium, herbu czy polichromii z Bazyliki ogrom informacji i znaczeń. Ale warto poza wędrówką z przewodnikiem czy ściągawką w ręce po prostu usiąść w jednej z ław kościoła i dać się wchłonąć przez ogrom barw i detali. Pozwolić się porwać barokowym uniesieniom wystroju i surowej architekturze gotyku. Za każdym razem to dla nas ogromne przeżycie.

Co zobaczyć w Krakowie? Wnętrza Bazyliki Mariackiej

Belka z krucyfiksem Wita Stwosza i sklepienie Czipsera

Bazylika Mariacka:
Godziny otwarcia: 11.30–18.00 (dni powszednie), 14.00–18.00 (niedziela).
Bilety: 10 zł (normalne), 8 zł (seniorzy 65+),
5 zł (studenci, młodzież i dzieci).

Gdzie spać w Krakowie?

Tu niestety własnym doświadczeniem nie posłużymy, gdyż jak wspominaliśmy na początku tego wpisu, udało nam się (mimo licznych przeciwności losu) skorzystać z gościnności znajomych własnych i cudzych (tu chcieliśmy serdecznie podziękować Kajtostanom i ich licznym przyjaciołom, którzy w chwili zamieszania okazali nam wielkie serducha!:) Kraków jednak, jak się łatwo domyślić, ofertę noclegową ma przebogatą. Można ją sprawdzić, na którejś wiarygodnych porównywarek cenowych hoteli, np. Hotelscombined. My polecimy Wam za to trzy miejsca, które znamy z bardzo pozytywnych recenzji znajomych:

  1. Homely Apartment’s Old Town. Nazwa może nie zachęca, ale wnętrza i lokalizacja (900 metrów od Rynku i podobnie od Dworca Głównego) już jak najbardziej. Cena za 20-metrowy pokój z aneksem kuchennym dla 4-osobowej rodziny – ok. 240 zł za noc.
  2. Dragon Apart Hostel Senatorska – opcja trochę bardziej budżetowa, gdzie noc kosztuje od 120 zł w górę (pokój czteroosobowy ze wspólną łazienką). Hostel mieści się na Zwierzyńcu, nadal w spacerowej odległości od Wawelu czy Rynku Głównego.
  3.  Leone Aparthotel to przyjemny butikowy hotel tuż za Starym Miastem w pięknie odnowionej XIX-wiecznej kamienicy. Pokój 4-osobowy to koszt ok. 260 zł, za 40 zł więcej można mieć apartament.

Booking.com

Jeśli z kolei nie przepadacie za hotelami, zajrzyjcie na airbnb. A jeśli wcześniej nie korzystaliście z tego serwisu to możecie od nas dostać ponad stówkę zniżki na swoją pierwszą rezerwację noclegu. Nasi znajomi – krakowscy blogerzy z bloga Kasai (koniecznie zajrzyjcie do nich po więcej iniformacji o Krakowie i okolicach!) polecają poniższe miejscówki:

  1. https://www.airbnb.pl/rooms/17878390 całkiem niedaleko od centrum
  2. https://www.airbnb.pl/rooms/27831154  pozytywne komentarze i właściciele z pasją

Pamiętajcie jednak, że jeśli chcecie skorzystać ze zniżki, do rejestracji musicie użyć tego linka.

Byliście w Krakowie i znacie jakiś nocleg wart polecenia? Podzielcie się w komentarzach, chętnie dopiszemy do naszej listy!

Wpis zawiera reklamy oraz linki afiliacyjne. Jeśli na nie klikniecie i skorzystacie z usługi reklamodawcy, my dostaniemy niewielką prowizję.

Powiązane wpisy

KomentarzeSkomentuj

  • Świetna wycieczka. Ja mimo tego, że w Krakowie byłem nie raz to zawsze poznaję coś nowego, odkrywam nowe miejsca. Niesamowite, historyczne i pełne kultury miasto. 🙂

  • też się wybieramy w ferie z dzieciakami do Krakowa bo jakoś ze szkolną wycieczką im nie po drodze i jeszcze nie widzieli tych pięknych miejsc 🙂 zresztą, sama bardzo lubię Kraków i okoliczne tereny 🙂

  • Nocleg w Krakowie – bardzo proszę – polecam – w sercu Kazimierza https://www.airbnb.pl/rooms/17878390 i całkiem niedaleko od centrum – https://www.airbnb.pl/rooms/27831154 . Pozytywne komentarze od gości i co najważniejsze właściciele z pasją – wiem, bo znam 🙂

    Jakoś mi uciekło, że byliście w Krakowie 🙁 Pewnie gdzieś nas wywiało z miasta… Następnym razem dajcie znać 🙂 Ciekawa jestem kolejnych wpisów – na pewno czymś nas zaskoczycie!
    A Podziemia Rynku też niedawno odwiedziłam z Malwinką. Często wykorzystujemy bezpłatne wejścia i większość muzeów odwiedzamy nawet kilka razy w roku 🙂 Uściski!

    • PS. A byliśmy w taki baaardzo upalny październikowy weekend – Wy chyba wtedy byliście gdzieś na rowerach. Następnym razem damy znać na pewno!

Skomentuj (komentarz ukaże się po zatwierdzeniu)

Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany. Pola obowiązkowe są oznaczone *