Na wschód od Egeru: najlepsze baseny termalne

Jeśli nie Hajdúszoboszló, to co? Najsłynniejsze uzdrowisko z basenami termalnymi co roku przyciąga tysiące Polaków. Ale miłośnicy wylegiwania się w ciepłej wodzie mają znacznie większy wybór i w północno-wschodnich Węgrzech znajdą wiele innych kąpielisk. Sprawdziliśmy dla Was kilka z nich.

Aquaparki – miłość niełatwa

Są na Węgrzech rzeczy dobre, bardzo dobre i bliskie ideału. Dobra jest kuchnia, bardzo dobre jest wino. A bliskie ideału są baseny termalne. A warto podkreślić, że nas do basenów trudno przekonać. Młodsze cztery stopy pałają do nich bezwarunkową miłością. Starsze albo za nimi nie przepadają (Ola), albo doceniają przede wszystkim użytkowo, jako miejsce wysiłku fizycznego (Paweł). W aquaparkach młodsze stopy czują się jak ryby w wodzie. My z trudem znosimy hałas i tłumy, próbując znaleźć swoje miejsce i jakoś wykorzystać to miejsce, w którym przyszło nam się znaleźć.

Zamek w Egerze, atrakcje Egeru

Węgry poza sezonem. Eger

Trochę lepiej jest jak trafimy gdzieś poza sezonem, albo znajdziemy miejsce, które z jakiegoś powodu nie przyciąga tłumów. Wtedy młodzież rusza na zjeżdżalnie, a starsi dzielą się na dwie drużyny: sauna/jacuzzi oraz tory pływackie. To pewnie była jedna z przyczyn, która wpłynęła na nasze ciepłe uczucia wobec węgierskich basenów. Te poza sezonem, szczególnie w dni powszednie, były puste. Ale nawet w weekend nie przytłaczały tłumami, jakby szykowano je przepustowością na te 4-5 cieplejszych miesięcy, które dopiero nadchodziły.

Ale brak tłumów, to niejedyna pozytywna strona węgierskich basenów. To zazwyczaj bardzo naturalne, bezpretensjonalne i sprawne połączenie wszystkich kluczowych w takich miejscach elementów – miejsc dla rodzin z dziećmi, odpoczynku, stref aktywności, gastronomii (z alkoholem – co nikomu nie przeszkadza i nie prowadzi do dantejskich scen). Dodatkowo, wiele z kąpielisk na Węgrzech to miejsca historyczne z rodowodem sięgającym czasów cesarsko-królewskich, a niejednokrotnie jeszcze wcześniejszych (jak Eger z tureckimi łaźniami z początku XVII wieku).

Atrakcje Miszkolca, Lillafured, Góry Bukowe

Węgry poza sezonem. Lillafured

Węgry – kraina (ciepłą) wodą płynąca

No właśnie. Historia wód termalnych i ich wykorzystania jest na Węgrzech prawie tak długa, jak historia wina. Publiczne i prywatne łaźnie pojawiły się na terenach dzisiejszych Węgier wraz z Rzymianami. Zarówno w garnizonach wojskowych, jak i osadach oraz latyfundiach dbano o higienę i ceniono czystość. Rzymianie nie przeoczyli na Nizinie Panońskiej samoczynnie wypływających gorących i leczniczych wód i potrafili je zagospodarować.

Węgrzy nie byliby jednak sobą, gdyby przyznali, że to co najlepsze zawdzięczają innym. Dlatego uważa się, że wśród plemion madziarskich, które w IX wieku przeszły przez Przełęcz Werecką, by zasiedlić Nizinę Węgierską, higiena również była w cenie. Dlatego, nie tyle odbudowywali oni dawne rzymskie źródła i baseny, co tworzyli własne.

Największa przedtrianońska tragedia Węgrów, czyli podbój turecki, również nie przerwał termalnych tradycji. Turcy, wycisnęli z wodnego bogactwa Węgier, ile tylko zdołali. O funkcjonującą do czasów dzisiejszych łaźnię wzbogacił się chociażby Eger. To jedno z najdalej położonych na północ miast, nad którymi panowali Turcy. Miasto było pod ich kontrolą 92 lata. A jednym z pierwszych budynków użyteczności publicznej, który zbudowali nowi władcy, były właśnie łaźnie. Po wypchnięciu Turków z Węgier zamiast burzyć łaźnie skupiono się na badaniach używanych w nich wód. Rozwój nauki w XVIII i XIX wieku pozwolił odpowiedzieć Węgrom na pytanie, w czym właściwie maczają swoje ciała.

Atrakcje Egeru

Panorama Egeru

Koniec XIX wieku to prawdziwa eksplozja kąpielisk. Zmieniające się przyzwyczajenia, wzrastająca rola czasu wolnego, rosnący poziom życia oraz długi okres pokoju zachęcający do inwestycji i budowy imponujących gmachów, obrodziły kąpieliskami, z których wiele istnieje do dzisiaj. Większość ściągał Budapeszt, a że do dzisiaj zidentyfikowano w nim 123 źródła termalne, to było co zagospodarowywać. I tak termalna kultura spędzania wolnego czasu na stałe i nierozerwalnie wpisała się do węgierskiego stylu życia.

Można by mieć obawę, że to komunistom uda się wyplenić te burżujskie nawyki. Po pierwsze jednak, „gulaszowy komunizm” nie ruszał tak istotnych rzeczy jak gulasz i baseny. A po drugie stare nawyki wspomagała natura. I tak, duża część odwiertów poszukiwawczych zamiast ropy czy gazu kończyła się odkryciem… kolejnego gorącego źródła. Z czasem obrastało ono kąpieliskiem lub hotelami korzystającymi z jego dobrodziejstw. Coś za coś, może gdyby poszukiwania przyniosły więcej ropy, to dzisiaj nie mielibyśmy węgierskich umizgów do pewnego wschodniego watażki, któremu marzy się odbudowa imperium w XIX- czy XX-wiecznym stylu.

Baseny termalne, Eger

Deptak w Egerze

Kąpieliska termalne okolic Egeru i Tokaju

Jakie kąpieliska termalne znajdziecie w okolicach Tokaju i Egeru? Oto piątka, którą udało nam się odwiedzić, wraz z naszymi subiektywnymi ocenami, od najsłabszego do najlepszego. Zwracamy tylko uwagę, że zwiedzaliśmy je poza sezonem, więc nasze oceny mogą nie oddawać w pełni ich letniego potencjału. Staraliśmy się jednak podejść do sprawy całościowo i wziąć pod uwagę również niedostępne, czy ograniczone atrakcje. Ocenialiśmy w skali od 1 do 10, ale ponieważ to Węgry, to ciężko było zejść poniżej 5 punktów. 

Warto pamiętać, że choć zwykle za wejście można płacić kartą, to potem jest różnie. Często za szafki pobierany jest depozyt (w gotówce), różnie bywa tez z gastronomią. Na większych kąpieliskach przyjmowane są płatności kluczem z numerkiem, ale niejednokrotnie trzeba wyciągać kartę (skąd – to już nie każdy sam sobie odpowie), albo nawet ratować się gotówką.

Przyznajemy się też, że daliśmy plamę i nie mamy dla Was zbyt wielu zdjęć samych basenów. Obiecujemy poprawę, a wpis ilustrujemy fotkami ciekawych miejsc w okolicy, które możecie odwiedzić w przerwach od kąpieli, a o których mamy nadzieję napiszemy Wam więcej wkrótce.

Végardó Fürdő, Sárospatak (5,5/10)

Podstawową zaletą basenów w Sárospatak jest ich bliskość do Tokaju i Gór Zemplińskich. Jeśli dla kogoś te dwa miejsce, są celem wyjazdu i nie chce zjeżdżać dalej na południe Węgier, to dużo innych basenów do wyboru nie ma. Byliśmy na nim w Wielkanoc, co pewnie podbija jego ocenę o jeden czy dwa punkty, bo był prawie pusty.

Składa się z 7 basenów w 5 kompleksach, z których w kwietniu otwarte były akurat te dwa podwójne. Pod balonem czynny był basen 25-metrowy pływacki oraz średniej wielkości basen relaksacyjny z ciepłą wodą (około 32 stopni). A po drugiej stronie całego terenu dodatkowo otwarty był kompleks dwóch gorących basenów (32-36 stopni). Pozostałe trzy baseny – m.in. ze zjeżdżalniami oraz dla dzieci, były zamknięte.

Jeśli nie baseny, to co - atrakcje Egeru i okolic

Tarcal – urokliwe miasteczko w pobliżu Egeru

Małym minusem był fakt, że „jacuzzi”, czyli w tym wypadku wyprofilowane łoża z bąbelkami zlokalizowano nie w najcieplejszym basenie, ale w tym trochę chłodniejszym. Przy 12-13 stopniach niestety nie dawało się tam długo wytrzymać. Najcieplejszy basen był bardzo przyjemny z bardzo dobrze wyprofilowanymi siedziskami, ale też nie był bez wad. Po pierwsze, jest położony dokładnie po drugiej stronie kąpieliska od szatni i w jedną stronę trzeba przebiec 200 metrów, co w kwietniu bywa wyzwaniem. Po drugie, jest bardzo płytki więc, żeby nie zmarznąć, trzeba w nim chodzić w kuckach.

Poza sezonem nieczynna była gastronomia, ale dostrzegliśmy kilka budek, które zapewne otwierają się w cieplejszych miesiącach. Nie przeszkodziło to zresztą nielicznym gościom, którzy przyszli z własnym winem i kubeczkami. Jeśli chodzi o łazienki i przebieralnie, to zdecydowanie przydałby im się remont, bo poprzedni był chyba jeszcze w ubiegłym wieku. Remontu (albo budowy) doczekała się za to sauna. Patrząc po zdjęciach (nie skorzystaliśmy z niej z braku czasu), wygląda naprawdę ładnie i nowocześnie. Z innych minusów warto też wspomnieć, że trudno było się porozumieć z obsługą, która najwyraźniej nie mówi w innym języku niż węgierski.

Végardó Fürdő – parkowanie

Parking poza sezonem jest darmowy, ale nie widać żadnej informacji, by w sezonie miałoby być inaczej. Warto pamiętać, że parkingi są z obu stron kompleksu, a w sezonie pod parkowanie przeznaczana jest też duża polana w sąsiedztwie jednej z bram. Obok kąpieliska jest camping, na którym poza miejscami dla kamperów, przyczep i namiotów są również domki do wynajęcia.

Végardó Fürdő – ceny wstępu

W sezonie 2022 ceny biletów były jak poniżej:

  • Dorośli: 2300 HUF / 27 PLN (pon-pt), 2500 HUF / 29 PLN (weekend).
  • Dzieci: 2000 HUF / 23 PLN (pon-pt), 2300 HUF / 27 PLN (weekend)
  • Bilet rodzinny (2+2): 7000 HUF / 82 PLN (pon-pt), 7300 HUF / 85 PLN (weekend).

Poza sezonem ceny mogą być odrobinę niższe.

Végardó Fürdő – kemping

Kemping czynny jest od 30 kwietnia, a więc nawet jakbyśmy bardzo chcieli, to mieliśmy możliwości, żeby z niego skorzystać (ale nie skorzystaliśmy, bo wolimy spać na dziko). Ceny noclegów najłatwiej sprawdzić na stronie Végardó Fürdő. My za kampera i cztery osoby zapłacilibyśmy 15 400 HUF /180 PLN. Nie jest to jasno napisane, ale prawdopodobnie w tej cenie są też baseny, a więc sam nocleg kosztowałby nas ok. 100 zł, a baseny ok. 80 zł.

Végardó Fürdő – adres i godziny otwarcia

Végardó Fürdő (strona internetowa w języku polskim), Sárospatak, Határ út 2/B, 3950 Węgry.

Otwarte od godz. 8:00 do 20:00. Kasa czynna od godz. 8:00 do 19:00.

Miskolctapolca Termál Barlangfürdő, Miszkolc (6,5/10)

Jak ktoś zna baseny termalne na Węgrzech, to może go zdziwić tak niska ocena dla tego miejsca. Jest ono bowiem szczególne. To podobno jedyne w Europie kąpielisko termalne zlokalizowane w naturalnej jaskini. Oczywiście nie całe, tylko kilka z jego wielu basenów, ale i tak przestrzeni w jaskini jest całkiem sporo. I rzeczywiście, trudno jest odmówić niezwykłości temu doświadczeniu, szczególnie że podczas naszej wizyty pod koniec maja w Miszkolcu tłumów nie było. Swobodne pływanie pod podświetlonym, naturalnym sklepieniem jest wyjątkowe.

Baseny termalne w Miszkolcu

Wejście a może raczej wpływ do jaskini w Miszkolcu.

To zresztą miejsce o bogatej historii. W jaskiniach zlokalizowane były grobowce założycieli miasta z XIII wieku. Potem przez kilkaset lat zamieszkiwali te okolice mnisi, ruiny średniowiecznej katedry zresztą są nadal widoczne na terenie kąpieliska. Po opuszczeniu jaskiń przez mnichów postanowiono zagospodarować bijące tu gorące źródła (naturalnie mają one ok. 30 stopni Celsjusza). Na początku XVIII wieku przeprowadzono badania wód i szybko zbudowano drewniany budynek nad jednym z jeziorek. W podobnej formie można go podziwiać do dzisiaj nad jednym z basenów po lewej stronie od głównego budynku prowadzącego do jaskini. Kompleks znacząco rozbudowano w latach wojennych, a potem stopniowo w kolejnych latach. Ostatnia znacząca rozbudowa, w czasie której odnowiono te i powiększono część jaskiniową to już początek XXI wieku.

Co więc nam nie pasowało w Termál Barlangfürdő? Przede wszystkim odrobinę zbyt niska temperatura. W Miszkolcu najzwyczajniej zmarzliśmy.

A to dlatego, że woda w jaskini ma 32-35 stopni. To ten dziwny przedział temperaturowy, który nie pozwala na zupełny bezruch, jednocześnie zastosowano go w basenach, gdzie trudno się ruszać. W związku z tym zamiast podziału na gorące i bezruchowe baseny oraz chłodniejsze – te bardziej aktywne, tu mieliśmy pomieszanie pojęć. Część osób próbowała się relaksować gdzieś z boków jaskini, inni w tym czasie harcowali po środku basenu. Są co prawda jeszcze baseny z siedziskami w budynku przy wejściu do jaskini, ale tu też woda jest odrobinę za chłodna.

Na zewnątrz w maju niestety nie było lepiej. Historyczny basen, gdzie podawano temperaturę 36-38 stopni był wypełniony zimną wodą. Pozostałe baseny, zapewniające na pewno ochłodę latem, przy niewiele ponad 20 stopniach, które nam się przytrafiły w czasie wizyty w Miszkolcu, trochę z ochłodą przesadzały. 

Dodatkowo, teren wokół basenów jest dość niewielki. Już pod koniec maja, przy naprawdę niewielkim obłożeniu basenów, na zewnątrz miało się wrażenie tłumu. Podejrzewamy, że w sezonie jest po prostu tłoczno.

Przy Termál Barlangfürdő nie ma kempingu z bezpośrednim wejściem na teren kąpieliska.

Park Narodowy Gór Bukowych

Bükki Nemzeti Park

Miskolctapolca Termál Barlangfürdő – parkowanie

Najbliższy parking znajduje się około 150 metrów od wejścia na kąpielisko. Jest to nieduży płatny parking publiczny, który, patrząc po opiniach w internecie, jest krytykowany za brak jakiegokolwiek cienia. Bezpłatny parking, z którego skorzystaliśmy, znajduje się 800 metrów od wejścia, ale to bardzo miły spacer, ponieważ prowadzi parkiem nad brzegiem strumienia. W części najbliżej basenów jest możliwość znalezienia cienia pod drzewami, pozostała część jest również wystawiona na słońce. Parking jest ogromny i pewnie nawet w sezonie nie ma większego problemu z zaparkowaniem.

MiskolctapolcaTermál Barlangfürdő – ceny wstępu

  • Dorośli: 5000 HUF / 58 PLN (całodzienny), 3500 HUF / 41 PLN (4-godzinny).
  • Dzieci: 3700 HUF / 43 PLN (całodzienny), 3000 HUF / 35 PLN (4-godzinny)
  • Bilet rodzinny (2+1): 10 500 HUF / 123 PLN, 3000 HUF / 35 PLN (dodatkowe dziecko na bilet rodzinny).

Sauny oraz szafki dodatkowo płatne.

Miskolctapolca Termál Barlangfürdő – adres i godziny otwarcia

Végardó Fürdő (strona internetowa w języku angielskim), Miskolc, 3519 Węgry.

Otwarte od godz. 9:00 do 19:00. Kasa czynna do godz. 18:30.

Bogácsi Thermálfürdő (8/10)

Byliśmy przekonani, że basen położony trochę na uboczu u podnóża Gór Bukowych będzie jeszcze pod koniec maja pusty i spokojny. Pomyliliśmy się dość mocno, choć nie wpłynęło to szczególnie mocno na ogóle doświadczenie. Może to kwestia kempingu, którego nie oddziela nawet siatka od basenów? Może ciekawej okolicy – podnóża Gór Bukowych, prehistorycznych jaskiń, podobno (przez nas niestety nie przejechanych) wyjątkowych tras rowerowych. Pewnie wszystkiego po trochu. Dość powiedzieć, że choć nie było na basenach pusto, to było całkiem przyjemnie.

Bogácsi Thermálfürdő na pierwszy rzut oka nie wydaje się szczególnie duży, ale bardzo szybko okazuje się, że ta skala jest całkiem dobrze dobrana. Leniuchów ucieszą dwa (a nawet trzy, bo jeden jest dzielony) zewnętrzne baseny z wodą w temperaturze zupy. Przy panującym podczas naszej wizyty upale było momentami aż za ciepło (bądź, jeśli jesteście tak ciepłolubni jak Ola – idealnie). Plusem kąpieliska jest jednak dach nad jednym basenem oraz bliskie sąsiedztwo drzew przy drugim. Oczywiście nie zapobiegło to lekkiemu przypaleniu słońcem, ale czego się nie robi z miłości do leniuchowania.

Dalej jest brodzik dla dzieci, basen pływacki (20-metrowy), kolejny mały basen termalny przy kempingu oznaczony jako „tylko dla dorosłych”. Może to sugerować coś zdrożnego, ale chodzi bardziej o ciszę i spokój od dzieci. Na samym końcu kompleksu są jeszcze dwie robiące wrażenie zjeżdżalnie, niestety nieczynne pod koniec maja.

Jeśli chodzi o część pod dachem, to jest tylko mały basen z jedną zjeżdżalnią z wodą w temperaturze 32 stopni. To akurat tyle, żeby sobie zjechać i nie zmarznąć szczególnie mocno. Całość dopełnia teren z licznymi drzewami i polecana gastronomia w rozsądnych cenach.

Szatnie i prysznice w przyzwoitym stanie, obsługa anglojęzyczna, aczkolwiek przy zamawianiu czegoś do jedzenia już tak łatwo nie było. Z ciekawostek – kiedyś na takim kempingu spodziewalibyśmy się samych kamperów niemieckich emerytów. Tymczasem w 2022 roku wypełniały je prawie same nowe kampery a polskich numerach. Rośnie nam w siłę Polska kamperowa!

Minusy? Prawie żadnych. Poza sezonem brakowało atrakcji dla większych dzieci, bo jedna mała zjeżdżalnia pod dachem to za mało. Ale przestrzeni było na tyle sporo, że kto chciał się wyhasać, ten dawał radę. W sezonie dochodzą jeszcze dwie duże zjeżdżalnie, w tym jedna z lejkiem, przez który wpada się do basenu (!), więc może być wesoło. Podejrzewamy jednak, że kolejki do obu są całkiem spore.

Basen termalny w Bogácsi

Ciepły (35 stopni!) basen termalny pod dachem

Bogácsi Thermálfürdő – parkowanie

Drugim dużym minusem Bogácsi Thermálfürdő jest parkowanie. Niestety, jest ono płatne więc trzeba doliczyć jego koszt do wycieczki. Godzina parkingu kosztowała w 2022 roku 300 HUN (3,5 zł), ale wieczorem godzina zamieniała się w jednorazową opłatę, więc ten koszt specjalnie nie bolał. Miejsc do parkowania jest naprawdę sporo i nawet w sezonie nie powinno być z tym większego problemu.

Bogácsi Thermálfürdő – ceny wstępu

  • Dorośli: 2100-4600 HUF / 24,5-54 PLN (całodzienny, w zależności od sezonu), 1600-2300 HUF / 19-27 PLN (popołudniowy, w zależności od sezonu),
  • Dzieci: 1800-4200 HUF / 21-49 PLN (całodzienny, w zależności od sezonu), 1600-2300 HUF / 19-27 PLN (popołudniowy, w zależności od sezonu),

Niestety brak jest biletów rodzinnych, co jest dodatkowym małym minusikiem. Za jedzenie i picie na miejscu płacimy kartą/gotówką. Ta ostatnia przyda nam się też jako kaucja za kluczyk do szafki.

Bogácsi Thermálfürdő – kemping

Nieduży i bardzo popularny wśród Polaków. Koszt to 2300-2400 HUF za przyczepę/kampera (27-28 PLN), 2200-3000 HUF za osobę dorosłą (25,5-35 PLN) i 2000-2500 HUF za dziecko (23-29 PLN). Pełen cennik noclegów wraz z pensjonatami, domkami i hotelem znajdziecie TUTAJ (w języku polskim).

Warto jednak pamiętać, że to cena za nocleg oraz całodzienne wejście na baseny. W praktyce oznacza to, że płacicie prawie wyłącznie za kampera, a baseny są nawet czasem i tańsze niż gdybyście wchodzili „z ulicy”. Dodatkowo, nie płacicie za zewnętrzny parking, a baseny pozostają dla Was otwarte aż do godz. 22, a więc również po wyjściu regularnych gości. Jeśli więc lubicie baseny i kempingi, to Bogácsi Thermálfürdő dostanie pewnie u Was 10/10.

Bogácsi Thermálfürdő – adres i godziny otwarcia

Bogácsi Thermálfürdő (strona internetowa w języku polskim), Bogács, Dózsa György u. 16, 3412 Węgry.

Otwarte od godz. 9:00 do 20:00.

Aquarius Élményfürdő, Nyíregyháza (8,5/10)

Nasz pierwszy basen termalny na Węgrzech. Jak na pierwszą wizytę w takim węgierskim przybytku, nie mogliśmy chyba trafić lepiej. Różnej wielkości zjeżdżalnie (w tym naprawdę długa i przerażająca, zaczynająca się na czwartym czy piątym piętrze), mały basen pływacki, który od czasu do czasu zamieniano w falujące morze, brodzik dla małych dzieci, na którym na szczęście żadne z naszej czwórki nie chce i nie musi bywać.

Do tego trochę gastronomii, bar z alkoholowymi i niealkoholowymi drinkami i koktajlami w części gorącej. Wszystko ładnie odnowione z nowoczesnymi szafkami i przyjaznymi, przechodnimi przebieralniami. No i to jedyne kąpielisko na tej liście, na którym możecie płacić opaską. Żadnego targania kart czy gotówki! Przystawiacie rękę, a należność uiszczacie kulturalnie wychodząc przy kasie.

W Święta Wielkanocne było całkiem sporo ludzi, ale taki tłum na węgierskim kąpielisku nie przytłacza tak bardzo jak w polskim aquaparku. Może kultura bycia na basenie z innymi musi się uleżeć w społeczeństwie przez kilka pokoleń i my też tam dotrzemy.

Ale… nasze doświadczenie basenów termalnych było połowiczne, jeśli nie ułamkowe. Gdybyśmy dotarli do tego miejsca poza sezonem być może zasłużyłoby ono nie na 8,5/10, ale na 16 punktów, albo nawet 20! Baseny pod dachem to bowiem nic w porównaniu z częścią otwartą. Tam czeka na Was część lecznicza z wodą w bardzo mało zachęcającym kolorze, 50-metrowy basen pływacki, płytki basen z biczami wodnymi i jacuzzi, kolejne zjeżdżalnie plus spory, miejscami zadrzewiony, a miejscami odkryty teren, gdzie możecie rozłożyć się z kocem i ręcznikami. Robi to ogromne wrażenie i pewnie, jeśli uda nam się zajechać w te okolice bliżej sezonu, to na pewno Aquariusa znów odwiedzimy.

A dlaczego Aquarius nie dostał od nas pełnej 10? Chyba głównie za to że nie dał nam szansy na zobaczenie tych wszystkich atrakcji w kwietniu oraz za oddalenie gorących basenów zewnętrznych od zadaszonej części. Taki przeskok z ciepłego basenu na zimne powietrze i skok do kolejnego ciepłego basenu kilkadziesiąt metrów dalej jest bardzo ożywczy. Tymczasem drugi gorący kompleks jest kilkaset metrów dalej i prawdopodobnie poza wysokim sezonem jest nieczynny.

Piwnice Tokaju

Z braku zdjęć Aquariusa będzie… Tokaj

Aquarius Élményfürdő – parkowanie

W okolicy Aquariusa jest wiele parkingów. My wybraliśmy taki, gdzie najprościej było zaparkować kamperem – asfaltowy, z dużymi miejscami parkingowymi. Parking i położony obok niego hotel są tak nowe, że nie widać ich jeszcze na mapach google’a. Poza sezonem była darmowy, ale wjazdu do niego strzegą szlabany, więc trzeba się liczyć z opłatą w granicach 300 HUF za godzinę (3,5 PLN). Z tego parkingu jest bardzo blisko do wejścia otwartego latem, ale do zadaszonej, zimowej części jest już kilkusetmetrowy spacerek.

Przy tymże wejściu też są parkingi, ale ze względu na drzewa i dość mało miejsca, raczej nie zalecamy ich dla kamperów. Wydaje nam się również, że są płatne przez cały rok. I tu nie należy się dać oszukać mapom google’a i zdjęciom w Street View, bo okolica przeszła dość dużą metamorfozę. Miejsc parkingowych trochę ubyło, a przed wejściem na basen pojawiła się kolorowa fontanna, która gra i trąbi jak zespół Kombi.

Aquarius Élményfürdő – ceny wstępu

To pewnie byłby powód, za który odjęlibyśmy nawet w sezonie 1-2 punkty od ogólnej ceny Aquariusa. To aquapark, który się ceni. Ceny biletów w sezonie kształtują się następująco:

  • Dorośli: 5900 HUF / 69 PLN
  • Dzieci: 200 HUF / 2,3 PLN (do lat 3), 3800 HUF / 44 PLN (3-6 lat), 4900 HUF / 57 PLN (od 7 lat) – ktoś chyba lubi dzielić dzieci na wąskie kategorie,
  • Bilet rodzinny: 18 000 HUF / 210 PLN (2+2), 22 000 HUF / 256 PLN (2+3).

Dodatkowo w ofercie są jeszcze bilety popołudniowe, wieczorne i nocne w rożnych cenach. Pełen cennik (po polsku) znajdziecie tutaj.

Co istotne, ceny poza sezonem, kiedy czynna jest tylko część pod dachem znacząco spadają. Za bilet rodzinny 2+2 płaciliśmy nie 18 000 HUF, a 10 000 HUF, czyli ok. 116 PLN.

Aquarius Élményfürdő – adres i godziny otwarcia

Aquarius Élményfürdő (strona internetowa w języku polskim), Nyíregyháza, Fürdőház tér 2, 4431 Węgry.

Otwarte od godz. 9:00 do 20:00 (przez cały rok).

Termálfürdő, Eger (9/10)

Jak widać po punktacji, rywalizacja o pierwsze miejsce była zaciekła, ale król może być tylko jeden – kompleks basenów i łaźnia turecka w Egerze. Pewnie na korzyść Egeru przeważył fakt, że czuliśmy się po prostu bardzo dobrze w tym mieście. Ma ono bardzo przyjemną skalę, jest architektonicznie ciekawe, no i skrywa winiarską Dolinę Pięknej Pani z parkingiem obok, na którym można spokojnie zaparkować na noc kampera, a nawet zrobić przy nim grilla popijając wino kupione w jednej z pobliskich piwniczek.

Ale dość już o winie! Czas popływać. Do Egeru zajechaliśmy pod koniec maja, więc inaczej niż w przypadku basenów w Nyíregyháza mogliśmy przetestować większość (choć nie wszystkie) zewnętrzne atrakcje. Mamy więc do czego wracać. Na tej liście do powrotu jest też historyczna łaźnia turecka, która co prawda nie jest częścią kompleksu, ale łączy ją z basenami przejście.

Łaźnię wybudowano w 1610 roku w czasie tureckiego panowania nad Egerem. Składa się z sześciu basenów, w tym z najstarszego – Tureckiego oraz dodatkowych pomieszczeń, mieszczących spa i pokoje do masażu. Czy warto ją odwiedzić? Na pewno, o ile tylko starczy Wam czasu.

Baseny termalne w Egerze

Po basenie najlepszy jest spacer – Eger

Łaźnia turecka – ceny biletów i godziny otwarcia

Łaźnia turecka posiada stronę w języku polskim, gdzie znajdziecie aktualne informacje o godzinach otwarcia i cenach biletów. Standardowe godziny otwarcia to:

  • Poniedziałek – wtorek: godz. 16:30 – 21:00,
  • Środa – czwartek: godz. 15:00 – 21:00,
  • Piątek: godz. 13:00 – 21:00,
  • Sobota, niedziela i dni świąteczne: godz. 9:00 – 21:00.

Część zabiegowa otwarta jest rano. Ceny 2,5-godzinny biletów wstępu do łaźni w sezonie 2022 kształtują się następująco:

  • Dorośli: 2200 HUF / 25,5 PLN,
  • Dzieci: 1500 HUF / 17,5 PLN.

Za 500 HUF, czyli niecałe 6 PLN można też łaźnię zwiedzić bez korzystania z jej wodnych uroków.

Na wschód od Egeru: najlepsze baseny termalne

Łaźnia, choć kusiła, przegrała rywalizację o nasz czas z basenami. A te wciągnęły nas na długie godziny. Udało nam się i zmęczyć na basenie pływackim, i wyleżeć w gorących basenach, i dać się porwać wirowi (naprawdę silnemu!) w krytej części basenu. Minusem była zamknięta (nawet jeszcze pod koniec maja) część ze zjeżdżalniami. Nieczynna była też część dziecięca, która w sezonie na pewno skusi rodziców z najmłodszymi dziećmi. Ma ponad 100 metrów kwadratowych, liczne zjeżdżalnie, budowle przypominające zamki. Wygląda bajkowo.

Daliśmy się nawet skusić na gastronomię, choć w niektórych budkach trzeba się liczyć z koniecznością przekroczenia pewnego limitu, żeby płacić kartą.

Mamy więc w sumie kilkanaście basenów do różnych aktywności. Ich listę oraz informację o miesiącach otwarcia znajdziecie na stronie internetowej basenów w Egerze (oczywiście po polsku) z czego największe leniwce pewnie najbardziej docenią częściowo zadaszony basen z ciepłą wodą (37 stopni). Warto jednak wiedzieć, że znacznie cieplejsza woda leje się w tym basenie z biczy wodnych. Ale to już pozostawiamy naprawdę ciepłolubnym osobom.

Na wschód od Egeru: najlepsze baseny termalne

Termálfürdő, Eger – parkowanie

Egerskie baseny są położone prawie w centrum miasta i nie mają dużego, dedykowanego swoim klientom parkingu. W środku tygodnia pod koniec maja nie było jednak problemu ze znalezieniem miejsca na jednym z małych parkingów obok wejścia do łaźni tureckiej. Zarówno TUTAJ (sporo miejsca – chyba najlepszy w okolicy dla małych i średnich kamperów), jak i TUTAJ, a nawet TUTAJ było sporo wolnych miejsc. W sezonie pewnie o miejsce jest trudniej i trzeba się nastawić na trochę jeżdżenia a potem spacer. To dodatkowy argument, żeby poszukać sobie miejsca noclegowego w Egerze i na basen ruszyć piechotą.

Skoro parkowanie w mieście to trzeba się nastawić na płatność w parkomacie. Niestety baseny leżą w najdroższej strefie parkingowej, więc godzina parkowania to koszt 360 HUF, czyli ponad 4 PLN. Niby nic, ale to prawie pół litra wina z piwniczek w Dolinie Pięknej Pani! Parkując, warto wziąć pod uwagę, że poza sezonem otwarte jest tylko wejście przez park. Latem wejdziecie jeszcze na teren basenów od strony ulicy Klapka György (nazwa od pewnego Jerzego, którego widziano, jak szedł na basen w klapkach).

Termálfürdő, Eger – ceny wstępu

Ceny biletów w Egerze różnią się znacznie w zależności od miesiąca. My za bilet rodzinny (2+1) zapłaciliśmy śmieszne (jak na liczbę basenów) 4900 HUF, czyli 57 PLN. Ceny w sezonie 2022 są już jednak znacznie inne:

  • Dorośli: 3 200 HUF / 37 PLN,
  • Dzieci: 2 600 HUF / 30 PLN,
  • Rodzinny 8 200 HUF / 95 PLN (2+1), 10 200 HUF / 119 PLN (2+2), 12 200 HUF / 142 PLN (2+3).

Tanio nie jest, ale dramatu też nie ma. Tu też warto mieć trochę przygotowanej gotówki, bo kluczyk do szafki można pobrać po pozostawieniu 1000 HUF zwrotnej kaucji. Na terenie basenów nie można płacić opaską.

Na wschód od Egeru: najlepsze baseny termalne

Zamek w Egerze

Baseny termalne na Węgrzech – podsumowanie

Jak widzicie rywalizacja o pierwsze miejsce była zacięta, a oceny od wszystkich głosujących 8 stóp różne. Paweł głosował na Aquarius Élményfürdő w Nyíregyháza i nadal uważa, że reszta zaniżyła oceny, bo nie dostrzegła potencjału, który ma to miejsce w sezonie. Z drugiej strony Eger był faktycznie miejscem, gdzie czuć było największy luz i naturalność, jak przystał ona basen, który nie musi się starać, żeby przyciągać turystów, bo po pierwsze ma za sobą całkiem duże miasto, a po drugie w ogóle nie musi się starać, bo ma za sobą ponad 400 lat historii.

Jeśli polecacie inne aquaparki z okolic Egeru i Tokaju, w których byliście i chcielibyście podzielić się opinią, zachęcamy do komentowania. No i találkozunk magyarországon!

Podziel się swoją opinią: