
Długie godziny poszukiwania kempingu na Florydzie ze zniżką, która obowiązuje w styczniu/lutym (czyli w tutejszym sezonie) i z wolnymi miejscami nie dały pozytywnego rezultatu. Niespodziewanie skończyło się więc na resortach. Trzy pierwsze tygodnie na Florydzie spędziliśmy na trzech kempingach sieci Thousand Trails pod marką Encore, jedną z bardziej popularnych jeśli chodzi o prywatne kempingi, (ekhem) rv resorty w USA. A to za sprawą ich oferty „tydzień za 99 USD” (czyli 120 USD z podatkiem), co przy cenach około 50 USD, których zwyczajowo żądają wydało się kuszącą ofertą. Zresztą spanie na Florydzie w sezonie za około 17 USD za noc, to naprawdę nie jest zła opcja.
Ze środkowej Florydy rzuciło nas na wchód, na Space Coast, a dokładniej do Vero Beach. A to po to, żeby mieć punkt wypadowy do rakiet i znajomych w Ft. Lauderdale. Ta sama oferta w tej samej firmie, ale kemping (Sunshine Travel RV Resort) kompletnie inny i chyba nasz resortowy numer jeden. Dużo mniejszy niż poprzedni ale przy tym trochę głośniejszy i żywszy. Położony przy samej autostradzie ściągał wyraźnie więcej Kanadyjczyków i krótkoterminowców. Byliśmy tam tylko tydzień a tuż obok nas wymieniło się co najmniej pięć stanowisk. Obsługa też była bardzo miła (dostaliśmy na przykład kartę na pranie za darmo), ale trudno nam się o niej wypowiadać, bo jak w niedzielę dotarliśmy, to nikogo nie było. Poradziliśmy sobie sami, a że wszystko było w idealnym porządku to nie wchodziliśmy z obsługą w zbyt duże interakcje.
Sąsiedzi przemili i niezwykle pomocni, ale obsługa zupełnie nie do życia. O stolik, który mieliśmy dostać tego samego dnia, prosiliśmy przez pięć dni z rzędu, potem nam się odechciało i nie dostaliśmy go nigdy, kabel od telewizji był wyrwany, ale to akurat nam, którzy nie mają od lat telewizora w domu, bardzo nie przeszkadzało. Francuski był zdecydowanie pierwszym językiem i bywało głośno, ale przyjaźnie głośno i o godz. 22 wszystko zamierało. W sumie i tak nieźle, ale na tle pierwszych dwóch zdecydowanie najgorzej.
Na razie nie planujemy dalszego zgłębiania tego zjawiska. Po trzech resortach przyszła kolej na parki narodowe i darmowe noclegi. Na prywatne kempingi pewnie wrócimy ale już poza Florydą, kiedy ceny z Passport America spadną na stałe poniżej 15 USD za noc. Mają one jedną zdecydowaną przewagę nad parkami i goszczącymi nas ludźmi – standardowo można się tam podłączyć ze ściekami, a to w sytuacji kiedy nasz zbiornik mieści brudnej wody po dwóch bardzo szybkich prysznicach jest ogromnym ułatwieniem.
Sorry, the comment form is closed at this time.
Marek Cyzio
Polaków zawsze tutaj dziwi zaufanie 😉 U mnie na wsi bardzo popularna jest sprzedaż warzyw na zasadzie "weź sobie i wrzuć do puszki ile uważasz".