
Chcieliśmy podziękować wszystkim, którzy na różne sposoby sprawili, że nasza podróż była udana.
Zatem dziękujemy:
Jankowi – za logo.
Libijczykom – za rozpętanie rewolucji, która, w konsekwencji, zmusiła nas do rzucenia pracy. Nie mają tam teraz łatwego życia, ale życzymy Libii i jej mieszkańcom jak najlepiej.
Pani doktor Grażynie Rybak, lekarce naszych dzieci, za entuzjastyczne podejście do naszych wyjazdów („Jedźcie! Piszcie! Niech inni wiedzą, że z dziećmi się da!”).
Samerowi, Amerowi i Marcie. Bez waszej pomocy z samochodem i przyczepą ta podróż mogłaby się skończyć już po tygodniu.
Naszym gospodarzom:
Lois i Johnowi, Linn i Lynn, Val i Garemu, Cynthii i Bruce’owi,Joy i Brianowi, Marylin i Glenowi, Lois i Randy’emu, Adze i Jimowi, księdzu Andrzejowi, Cathy i Billowi, Dianne i Gregowi, Jodi i Milly, Sheili i Earlowi, Colleen i Dale’owi, Sue i Deanowi, Kathryn i Shaunowi, Mary i Kelly’emu, Lindzie, Mel i Robowi, Elicii i Bobowi, Karli i Terry’emu, Anecie i Miłoszowi, Zosi, Annie i Sethowi, Helen i Michaelowi, Terry i Malcolmowi, Rickowi i Lindzie,
za gościnę i wszelką życzliwość.
Specjalne podziękowania od Maćka dla wszystkich cioć i wujków, którzy uwolnili go choć na chwilę od towarzystwa rodziców.
Markowi za wspólne oglądanie startu rakiety.
Joannie i Piotrkowi za wspaniały obiad i spacer po Forcie Lauderdale.
Procesom geologicznym za płaskowyż Kolorado.
Marianne Edwards za Boondockers Welcome, przewodniki i zaproszenie na kawę – następnym razem na pewno skorzystamy!
Tomowi za whiskey i opowieści pod gwiazdami.
Michaelowi za magiczne miejsce w Pie Town.
Chrisowi z Extracto za wspaniałą kawę i czas.Ianowi i Deborah za fantastyczne historie i mile spędzone popołudnie.
Malcolmowi za steki, piwo, wózek golfowy i kultową scenę pościgu z „Bullita”.
Piotrkowi i Ani za pizzę i dobre rady.
Lewisowi, Brianowi i Lisie, Elicii i Bobowi za miły wieczór i dobre mocne piwo (o co niełatwo w stanie Mormonów).
Andy’emu za kamienie i lekcję o wężach a Randy’emu za parę dni wspólnego kombinowania z jeepem oraz przejażdżkę po pustyni Mojave z kilkoma inspirującymi historiami.
Patrickowi za korepetycje z gry w kręgle.
Mieszkańcom Pahrumpa za wsparcie i życzliwość w trudnych chwilach.
Zastępcy szeryfa Joelowi z Oregonu za pomoc i życzliwość.
Carli i Terry’emu za kupienie od nas Eddiego oraz brak irytacji na fakt, że z przyczepą w pakiecie szła polska rodzina na dwa dni…
Agnieszce i Scottowi za Helen.
Anicie i Robertowi za przemiły dzień.
Wszystkim innym osobom, które spotkaliśmy na swojej drodze a których wymienić tu nie zdołamy, za rozmowy, rady, wsparcie, inspirację, życzliwość i cokolwiek jeszcze od Was dostaliśmy.
Naszym rodzinom i przyjaciołom w Polsce, za to że są, nawet jeśli nas akurat nie ma.
I Wam, naszym czytelnikom – bez Was pewnie szybko znudziłoby się nam pisanie.
Dziękujemy!
Sorry, the comment form is closed at this time.
tomek jakchcemy
Jest początek i jest koniec.
A ja dziękuję Wam za odwagę, determinację, może odrobinę szaleństwa.
Warto było trafić na tego bloga.