Od dawna powtarzamy, że Podkarpaciu zazdrościmy smaków. Nie tylko tych tradycyjnych, ale też zaskakujących kombinacji, które wpisują lokalne produkty w światowe trendy. No i kultury ich spożywania: otwartej, radosnej i gościnnej. Podlanej podkarpackim winem, nalewkami, a dla młodzieży chociażby dereniowym kompotem. A szczególnie cieszy nas to, że w pociągu zwanym Podkarpackimi Smakami blisko lokomotywy ulokował się Przemyśl.

Wiecie ile rocznie odbywa się imprez kulinarnych w województwie podkarpackim? Kilkaset! Możecie spokojnie wypełnić sobie nimi kalendarz, a i tak wszystkich nie obskoczycie. Nie przejmujcie się, podkarpacka kuchnia jest od tego, żeby czerpać z niej radość, a nie rozpamiętywać, co Was ominęło. Kulinarne festiwale odbywają się regularnie chociażby na Zamku w Dubiecku. Ale nie tylko. Na przykład w 2019 roku już po raz XIII odbyły się Targi Żywności Tradycyjnej “Festiwal Podkarpackich Smaków” w Górnie.

Jeśli nie byliście nigdy na takim wydarzeniu to przejedźcie się koniecznie. Dla mieszczucha, nawet obytego z targami śniadaniowymi czy tego typu imprezami, może być to szok. Bogactwo smaków, kolorów, pomysłów rzuca na kolana. Koła Gospodarstw Wiejskich, duże zakłady mięsne czy cukiernicze, rodzinne gospodarstwa, pasieki, dereniowe sady, wszyscy w jednym miejscu otwarcie i gościnnie zapraszają w swe progi, zdradzają przepisy, opowiadają o kulisach swojej pracy, no i co najważniejsze, częstują swoimi dokonaniami.

Wybierając się na Podkarpacie, możecie spojrzeć chociażby na to zestawienie cyklicznych kulinarnych imprez przygotowane w 2018 roku przez portal Nowiny 24. Tak dla inspiracji. I koniecznie polubcie facebookowy profil Podkarpackie Smaki, a potem obserwujcie ich imprezowe zapowiedzi i podążajcie za rekomendacjami. To najlepsi specjaliści w swoim fachu.

Festiwale festiwalami, ale miało być o Przemyślu. Ten coraz mocniej gości na kulinarnej mapie Podkarpacia. Jeśli więc nawet jakimś cudem nie traficie na żadne targi czy festiwale, to ducha nie gaście. Skoro jesteście w Przemyślu, to wasza szklanka nadal jest w połowie pełna. W połowie puste szklanki mają inni. Ci co zostali w domu i nie wybrali się na Podkarpacie. Gdzie dobrze zjeść w Przemyślu?

Kulinarny Przemyśl – gdzie zjeść ze smakiem

W Przemyślu byliśmy w ostatnich latach już kilka razy i mamy ogromny sentyment do tego miasta. Dla nas to ciągle nieodkryta perełka. Miasto, które niestety nie ma najlepszej prasy, zmaga sie ze swoimi problemami, ale jego piękno i potencjał są tak ogromne, że jest skazane na dobre zakończenie. Jeśli więc chcecie poznać Przemyśl, zanim stanie się modny, to jest ostatni moment. I bierzemy tu pełną odpowiedzialność za nasze słowa. Poznaliśmy bowiem kilka tęgich głów, które mocno pracują nad promocją Przemyśla i wiemy, że prędzej czy później im się to uda.

Podobno do serca najlepiej trafić przez żołądek. Może więc zamiast rozpisywać się o zabytkach czy historii Przemyśla, skupimy się w tym poście na jego smakach. Oto miejsca, które koniecznie trzeba odwiedzić podczas wizyty w tym mieście.

Bosko, czy przemyskie niebo w gębie

Z restauracjami, które budują ciekawe, niezbyt długie menu oparte na lokalnych specjałach niestety często jest tak, że szybko uciekają w jedzeniową masówkę, żeby się utrzymać, a dobre rzeczy spychają na brzeg karty, tylko po to by móc się nimi chwalić. Do tego oczywiście ceny takich prostych, lokalnych dań szybują pod sufit, bo wiadomo, świeże składniki tanie nie są, a ludzie i tak chcą tylko ananasa na cienkim placku.

W Restauracji Bosko na szczęście jest jeszcze naprawdę bosko. Świeże pomysły, jeszcze świeższe składniki a do tego cała micha tradycji i podkarpackich smaków. Fuczki, hreczanyki, proziakowe burgery, podkarpackie wina, śniadania (aczkolwiek nie dla rannych ptaszków, bo Bosko otwiera sie dla śmiertelników dość późno). Rozsądne ceny i smakowe kompozycje, które mogą wywołać dziwne skutki uboczne. Jeśli więc zaczniesz się po powrocie zastanawiać jak się nazywało to miasto, które zaczyna się za progiem Bosko, to lepiej sobie to wszystko dobrze Przemyśl.

Za garami w boskim zespole stoi Maciej Łabuński – człowiek orkiestra:) nie tylko mocno zaanagażowany w kwestie kulinarne, ale dodatkowo starający się rozruszać turystycznie Przemyśl i przekonać ludzi, że to miasto dobre nie tylko na kilka godzin przerwy przy przesiadce do Lwowa, ale też miejsce, które ma sporo do zaoferowania i to nie tylko kulinarnie.

Czego absolutnie nie można sobie odmówić w Bosko? Jeśli wrócicie w swe rodzinne progi, a rodzina obrzuci was kamieniami za to, że byliście w Przemyślu i nie zjedliście burgera po przemysku, to oczywiście nie pochwalimy przemocy, ale ją zrozumiemy. Przemyski burger to nie tylko proziak jako spinająca go klamra, ale też m.in. ekologiczny sos z derenia dostarczany do Bosko z ekologicznego gospodarstwa Ryś Podkarpacki. Jeśli nie znaliście do tej pory derenia, to najwyższy czas go poznać. To prawdziwy “superowoc”, przebogaty w różnego rodzaju zdrowe związki i witaminy. Obiad zakończcie kieliszkiem wina z Przeworska. Będzie bosko, macie na to naszą gwarancję!

Restauracja BOSKO
pl. Władycze 1
Godz. otwarcia: pn 12:00 – 22:00, wt – pt 11:00- 22:00, sb 11:00 – 23:00, nd 11:00 – 22:00
PEŁNE MENU



Cuda Wianki – wariacje smaków

W Cudach Wiankach nie byliśmy już ze cztery lata, czyli całe wieki. Restaurację założoną przez pasjonatkę kuchni Joannę Pichur odwiedziliśmy w 2015 roku, ledwie rok po otwarciu. Pamiętam, jak byliśmy urzeczeni jasnym, przestronnym wnętrzem, teraz dodatkowo obudowanym sporym ogródkiem. Nazwa idealnie oddawała charakter restauracji. Na talerzach lądowały kolejne cuda, a w wystroju wnętrza dominowały wianki. W menu było wtedy mniej Podkarpacia, a więcej międzynarodowej kuchni z lekkimi lokalnymi, czy jeszcze bardziej wschodnimi nutami.

Teraz tendencje w cudo-wiankowym menu nieco się odwróciły i dla nas najbardziej smacznie wygląda strona z “cudami z naszego regionu” w tym piwem z Radymna czy winami z Przeworska. Dalej jednak rządzą i rzucają na kolana desery. Nawet jeśli ze słodkości najbardziej lubicie tatara, to możemy się założyć, że w Cudach-wiankach ulegniecie pokusie i skusicie się na bezę czy Mille Feuille.

Cuda Wianki
Rynek 5
Godz. otwarcia: nd-czw 11:00 – 22:00, pt-sb 11:00 – 23:00 (śniadania serwowane w godz. 11-13)
PEŁNE MENU

Selfier – kawa plus to coś

No dobrze, jest chyba tylko jedno miejsce, które w Przemyślu może przebić swoimi słodkościami i kawą Cuda Wianki. To Manufaktura Cukiernicza Selfier. Fakt, że wznosi się ona na ten sam niebiański kulinarny poziom co Cuda Wianki nie jest szczególnym zaskoczeniem, bo Selfier to kawowo-słodka siostra restauracji. Obie łączy osoba właścicielki. Jej rękę widać nie tylko w kulinarnych pomysłach, ale też w niebagatelnym wystroju wnętrz. Oba lokale to również estetyczna uczta dla oczu.

Choć Selfier przedstawia się jako manufaktura cukiernicza, to prym wiedzie tu kawa wypalana na miejscu. W Selfier ma w ofercie trzy gatunki kaw o nazwach, nawiązujących do historii Przemyśla. Możecie ich spróbować na miejscu, możecie też zakupić ziarna i delektować się kawowymi smakami Przemyśla w domu. “Rześka Kazimierzowska” to mieszanka robusty (30%) i arabiki (70%) z ziaren z Hondurasu i Ugandy. Kawa, w której odnajdziecie nuty orzechów, czekolady oraz kakao. Idealna na rozpoczęcie dnia. “Siedem Wzgórz Przemyśla” to autorska mieszanka, w której połączono siedem rodzajów arabiki z Peru, Indii, Brazylii, Gwatemali, Hondurasu i Kostaryki. Tu królują aromaty orzechowo-klonowe, z nutą wanilii. “Beztroską Franciszkańska” to 100 procent arabiki z Peru z aromatem cytrusów i ciemnej czekolady.

Jeśli wolicie coś lżejszego niż na przykład podwójne, rześkie espresso, to zdecydowanie polecamy raf ziołowy (espresso, śmietanka, mleko, suszona szałwia) lub mohito espresso (podwójne espresso, sprite, świeża mięta, pomarańcza i kostki lodu). Warto!

Selfier
Rynek 2
Godz. otwarcia: pn-pt 9:00 – 18:00, sb-nd 9:00 – 19:00

Jak lody to tylko we Fiore

Cukiernia Fiore to w Przemyślu prawdziwa słodko-lodowa instytucja, której sława wykracza daleko poza granice miasta. Ba, wielu rzeszowian podobno nie mogło się doczekać dokończenia autostrady A4 na wschodzie nie po to, by sprawnie dojechać na Ukrainę, ale żeby móc pojechać na lody do Fiore, kiedy przyjdzie im na to ochota. A są one tak dobre, że ta naturalnie przychodzi dość często.

Fiore to już ponad 30 lat tradycji. Początki były skromne i niełatwe. Zaczęło się od sprzedaży lodów włoskich z jednego automatu w małym kiosku. Lodziarnia nazywała się wtedy “Domino”. Właściciele opowiadają jako anegdotę historię z firankami. Te miały zawisnąć w kiosku, ale ponieważ nie było ich w sklepach, to szyby pomalowano na biało, a potem żyletkami wydrapano firankowe wzorki. Jak widać nieszablonowe pomysły od samego początku były wizytówką tego miejsca.

W kolejnych latach rodzina Teuchmannów inwestowała w maszyny, szkoliła się we Włoszech, wprowadzała do sprzedaży kolejne smaki i cukiernicze pomysły. W 2003 roku udało się wybudować obecny budynek cukierni, która zmieniła też nazwę na Fiore.

Ciężka praca przynosiła uznanie zarówno klientów jak i branży. W 2004 roku Fiore jako pierwsza cukiernia spoza Włoch została zaproszona do włoskiego Stowarzyszenia II Cono d`Oro (Złoty Rożek). Teraz to Włosi mogli zacząć przyjeżdżać do Przemyśla po nauki. W kolejnych latach nagrody zdobywały nie tylko lody, ale też chociażby beza pomarańczowa (Najlepszy produkt spożywczy w plebiscycie “Smaczne bo Podkarpackie” w 2008 roku). Wreszcie w 2014 roku Fiore została uznana cukiernią z najlepszymi lodami w Polsce w rankingu zumi.pl! Wydaje się więc naturalne, że Cukiernia Fiore jest jednym z obiektów szlaku Podkarpackie Smaki.

Jak wypadła degustacja lodów? Na pewno pozostawiła ogromny niedosyt. W swojej stałej ofercie Fiore ma bowiem aż 32 smaki, a receptur starcza na około dwieście. Tradycyjne lody i sorbety we Fiore to tylko wierzchołek góry, nomen omen, lodowej. Szukacie czegoś wegańskiego? Bez cukru? Bez laktozy? Bez glutenu? Żaden problem. Nam bardzo smakowały warzywne sorbety – na przykład ogórkowy.

Z zainteresowaniem wzięliśmy tez udział w prezentacji mrożenia lodów. W sezonie Fiore organizuje codziennie kilka takich prezentacji. Można wtedy nie tylko podejrzeć trochę lodowej “kuchni”, ale też gratisowo spróbować różnych ciekawych smaków, które akurat są mrożone. My trafiliśmy akurat na mrożenie lodów… marchewkowych. Na koniec wizyty w Fiore senior rodu Teuchmannów zaprezentował nam słynny test równie słynnych lodów przemyskich – czyli lodów z automatu zanurzanych w prawdziwej czekoladzie. Są one przygotowane ze składników tak dobrej jakości, że nawet w największy upał potrafią wytrzymać kilkanaście minut bez rozpuszczania się. Jeśli więc traficie do Fiore w gorące lato i i oczami wyobraźni widzicie wasze dziecko całe w czekoladzie, to lody przemyskie mogą zapobiec realizacji tego jakże niemiłego scenariusza.

Warto też pamiętać, że Fiore to nie tylko lody. To też doskonała cukiernia z obszernym wnętrzem. Jeśli więc do Przemyśla traficie jesienią czy zimą, to i tak musicie tu trafić. Rozgrzewające herbaty, prawdziwa czekolada, konfitury na gorąco, torty i desery. Ryzyko jest tylko takie, że jak już usiądziecie i się rozsmakujecie w miejscowych specjałach, to wyjść i ruszyć dalej łatwo nie będzie.

Cukiernia Fiore
ul. Kazimierza Wielkiego 17b
Godz. otwarcia: codziennie 10:00 – 20:00.

Serdecznie dziękujemy Stowarzyszeniu Pro Carpathia za kolejne zaproszenie do Przemyśla. Was namiawamy gorąco do polubienia profilu Podkarpackie Smaki. Dzięki temu będziecie na czasie z kulinarnymi nowinkami z Podkarpacia. A dzieje się tam niemało:)

Powiązane wpisy

Skomentuj (komentarz ukaże się po zatwierdzeniu)

Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany. Pola obowiązkowe są oznaczone *