
Czasem te „znaki” są tak nieznaczne, że postronny obserwator podda w wątpliwość ich istnienie, ale w końcu nie chodzi o ich realność – chodzi tylko o to, żeby podjąć decyzję, która będzie dla nas w danej sytuacji najlepsza. Nawet jeśli wypatrzony przez nas znak powoduje u naszych bliskich zdziwienie czy pukanie się w czoło, cały sens sprowadza się do właściwego odczytania naszych własnych pragnień. Bo przecież stojąc na rozdrożu i nie wiedząc w którą stronę pójść, tak naprawdę szukamy odpowiedzi na pytanie „Czego chcę? Czego szukam? Czego potrzebuję?”. I ten znak, który odczytamy tak czy inaczej to nic innego, jak klucz do naszej własnej podświadomości.
I wahaliśmy się. I szukaliśmy znaku. Siedzieć jeszcze rok na tyłku, czy może jednak gdzieś wyjechać, chociaż na trochę. Pewien stały klient powiedział nam niedawno, że wszechświat daje nam dokładnie to, czego w danym momencie potrzebujemy.
Szanowna Pani,
serdecznie gratulujemy zajęcia I miejsca w konkursie „Zdarzyło się w podróży…:)”.
Nagrodą jest 1 bilet w obie strony na połączenie międzykontynentalne w klasie ekonomicznej.
I jak tu nie wierzyć w znaki? Teraz pozostaje tylko dokupić bilety dla pozostałych 6 stóp i można ruszać w drogę!
Sorry, the comment form is closed at this time.
Patryk
Teraz macie już dzieci. Teraz macie kawiarnie. Jesteście za starzy. Jesteście za młodzi. W domu siedźcie. Po co jedziecie. Przecież już wyjechaliście w zeszłym roku. A w Polsce nie ma ładnych miejsc?
I moje ulubione: Przecież teraz jesteście poważnymi ludźmi i powinniście zająć się poważnymi sprawami.
Poważne sprawy: kredyt, praca na etat, oglądanie telewizji.
Pozdrawiam!!!!!
osiemstop
Hihi, przegapiliśmy moment kiedy trzeba było stać się poważnymi ludźmi a do tego od lat nie mamy telewizji. Nie ma dla nas żadnej nadziei:)
tomek q (jakchcemy)
Szukamy od kilku lat i pozornie nie ma, ale tylko pozornie. Jak spojrzę wstecz to dostrzegam ich całe stada.
Kurcze, odwagi (skąd ją tak łatwo i szybko wziąć?) i do akcji 🙂 (to tak do siebie piszę)
Super, że zobaczyliście i, że jest wystarczający 🙂
osiemstop
Najtrudniejszy jest ten pierwszy raz (nikt nie powiedział, że było łatwo i szybko:), ale jak już się człowiek odważy to potem trudno znaleźć w sobie wystarczająco samozaparcia, żeby siedzieć na tyłku:)
Znaków życzymy, i odwagi!