
Mieliśmy też czas na długie rozmowy z naszymi gospodarzami. Oboje są już na emeryturze, Gary wiele lat przepracował dla amerykańskiego lotnictwa zajmując się systemami meteorologicznymi. Ze względu na pracę całą rodziną w ciągu 22 lat przeprowadzali się 19 razy, aż w końcu osiedli w Teksasie. Kilka lat spędzili w Niemczech, mówią płynnie po niemiecku. Po przejściu na emeryturę przez kilka lat podróżowali intensywnie po Stanach, ostatnio sprzedali swojego motorhome’a i przestawili się na bardziej osiadły tryb życia.




Zaczynał od rzeczy inspirowanych indiańskim dziedzictwem (płynie w nim indiańska krew), ale niestety nie miały zbyt dużego wzięcia. Nasi gospodarze mają od Spotty’ego metalowy stolik, kratkę na kominek i kilka innych większych lub mniejszych drobiazgów. My też nie byliśmy w stanie wyjść stamtąd z pustymi rękami i skusiliśmy się na metalowego Indianina. Próbkę twórczości Spotty’ego można zobaczyć tu: www.ironspots.com
Sorry, the comment form is closed at this time.
osiemstop
My zawsze byliśmy zbyt introwertyczni na na przykład coachsurfing ale poznawanie ludzi tutaj jest niesamowicie łatwe, wszyscy są bardzo otwarci i pozytywnie nastawieni, i rzeczywiście, to jest jedna z najfajniejszych stron naszej podróży. No i pozwala dowiedzieć się i zrozumieć dużo więcej niż tylko zwiedzanie z przewodnikiem w ręku.
Joanna Cybulska
Szczerze mówiąc zazdroszczę Wam nie tylko podróżowania w sensie poznawania nowych miejsc. Najbardziej chyba zazdroszczę Wam tylu nowych, jakże ciekawych znajomości!!! Ciekawa jestem, ile z nich przetrwa i czy dane Wam będzie spotkać tych ludzi ponownie 😉