Omis, plaże Chorwacja, najpiękniejsze miasta Chorwacja

Do Chorwacji pojechaliśmy pozwiedzać, ale też wypocząć. I takim idealnym miejscem do wypoczynku okazała się plaża w Omišu. Po kilku godzinach słodkiego lenistwa odezwał się w nas podróżniczy zew i ruszyliśmy w teren. A wtedy okazało się, że Omiš to dużo więcej niż tylko plaża.

Omiš – czego dowiecie się z tego wpisu

  • Opiszemy nasze wrażenia z pięknej, piaszczystej plaży w centrum miasta.
  • Opowiemy trochę o historii, zabytkach i rzece Cetinie przepływającej przez miasto.
  • Napiszemy o Zipline Croatia – największej atrakcji w Omišu (choć przy tym najdroższej).
  • Odkryjemy przed Wami różne drogi do pirackich fortec nad miastem.
  • Opowiemy o szlakach nad miastem i podzielimy się pomysłem na krótką wycieczkę samochodem za miasto.
  • Zdradzimy kim była lokalna Joanna d’Arc i gdzie znaleźć jej statuę.
  • Napiszemy, gdzie warto zjeść i jaki jest największy przysmak Republiki Poljičkiej.
  • Podzielimy się praktycznymi informacjami – jak dojechać do Omiša.
  • Opowiemy, jakie czekają na Was latem festiwale i wydarzenia.

Zachęceni? Zapraszamy!

Od jakiegoś czasu staramy się przynajmniej jeden dzień każdego wyjazdu przeznaczyć na błogie lenistwo. Już w Kalabrii udało nam się przezwyciężyć nasza wrodzoną nieufność wobec plaż i spędzić niejedno popołudnie wygrzewając się i pluskając w morzu.

Nie inaczej było tym razem. Ale nie myślcie, że na tym poprzestaliśmy, o nie. Omiš to nie tylko plaża, ale też przeurocze miasteczko z wąskimi uliczkami i nawet ponad 1000-letnimi zabytkami, rzeka płynąca malowniczym kanionem, pirackie fortece górująca nad czerwonymi dachami, szlaki dla amatorów pieszych (a nawet podniebnych!) wędrówek i wiele innych atrakcji.

Omiś atrakcje. Co robić w Omiśu

Omiś. Piaszczysta plaża po lewej, ujście Cetiny do morza po prawej. W tle Wyspa Brač

Punta – piaszczysta plaża w centrum Omiša

Zacznijmy od najważniejszego – od plaży o niezbyt chorwacko brzmiącej nazwie – Punta. Nie tylko nazwa jest zaskakująca, ale i to, że w przeciwieństwie do większości chorwackich plaż, Punta jest piaszczysta. Jakoś tak nam się wydawało, że w Chorwacji wszędzie nad morzem są kamienie, a tu okazuje się, że jedynymi kamieniami na plaży są te przyniesione w butach z parkingu.

Punta to ponad 400-metrowy (niektórzy piszą o 800 metrach, ale to już naprawdę kreatywna plażowość), szeroki na 40 metrów pas piasku, idealnego do gry w plażową piłkę nożną, siatkówkę, czy rzucania frisbee. Oczywiście, o ile znajdziecie miejsce, bo w sezonie nie jest pewnie o to łatwo. Do tego ciepłe morze z łagodnie schodzącym dnem (w Kalabrii dzieciaki pluskały się najwyżej metr od brzegu, tu spokojnie mogły wejść kilkadziesiąt metrów w morze nie tracąc gruntu pod nogami) oraz piękne widoki (miasto stopniowo wznoszące się ku górze i dramatyczne skały).

Plaża w centrum Omiša to jedna z nielicznych plaż w okolicy, która regularnie, od 2007 roku, zdobywa Błękitną Flagę. Co to za wyróżnienie? Jest przyznawane plażom, marinom a nawet łodziom/statkom. Ma na celu promocję zrównoważonej i ekologicznej turystyki. Gwarantuje czystą okolicę, morze i plażę, dobre wyposażenie i wysoką jakość usług. Ale tu jedna ważna uwaga: błękitna flaga jest przyznawana na określony okres w roku. I tak w Omišu wciągana jest na maszt od 1 czerwca do 30 września. A poza sezonem?

Punta, piaszczysta plaża Omiśa

Omiś. Kalina na plaży. W tle masyw Mosoru

Chorwację odwiedziliśmy w majówkę’2018. Było pięknie. Przez 5 dni naszego pobytu padało przez pół dnia, ale na szczęście nie tego dnia, kiedy zaplanowaliśmy wycieczkę do Omiša. W pozostałe dni było słonecznie, a termometry pokazywały 25-30 stopni. Trochę za dużo na dłuższe wycieczki w góry z dziećmi, ale idealnie na beztroski plażing. Punta była prawie pusta, nieliczni plażowicze rozłożyli się co 15-20 metrów, ktoś grał w siatkówkę, od czasu do czasu ktoś maszerował sobie na koniec falochronu z małą latarnią morską. I oczywiście, zarówno na plaży, jak i we wszystkich innych miejscach w które trafiliśmy, dominował język polski.

Taki beztroski luz i idealna temperatura były niewątpliwymi plusami plażowania poza sezonem. A minusy? Przede wszystkim infrastruktura. Jak pisaliśmy wyżej Błękitna Flaga gwarantuje pewien standard usług i dostępność infrastruktury. Poza sezonem jednak nad Puntą powinna powiewać czarna flaga. Fakt, że nie działają bary da się przeżyć, ale trudno jest znaleźć przebieralnię (część turystów korzysta z barów czy zabudowanych kominków do gillowania na tarasach zamkniętych knajp), czy nawet toaletę – te są we wschodniej części plaży – oczywiście również zamknięte.

To, że knajpom się nie opłaca otwierać przed i po sezonie jest zrozumiałe. Ale odrobina przyzwoitości wymagałaby zadbania o tych turystów, którzy ratują Omiš z wiosennego letargu. Zarówno my i dzieciaki byliśmy jednak tak mocno zachwyceni tym miejscem, że przymknęliśmy na to oko. Jeśli jednak ktoś z Omiša nas czyta, to hop hop!, postawcie chociaż toi-toia i zadbajcie o jedną przebieralnię! To naprawdę wystarczy, by jeszcze bardziej uatrakcyjnić główny punkt turystycznego programu Omiša.

Atrakcje Omiša

Omiš, idealny na plażowanie

Atrakcje Omiša – plaża to nie wszystko

Jeśli tak jak my, lubicie plaże, ale po kilku godzinach potrzebujecie odmiany, to Omiš jest dla was stworzony. Atrakcje Omiša w większości wymagają jednak odrobiny wysiłku. Dlatego proponujemy nabrać najpierw sił, korzystając z tego, co oferuje większość śródziemnomorskich miasteczek – zabytkowej starówki z wąskimi uliczkami. Tam odetchniecie od słońca, schłodzicie rozpalone plażowaniem ciała i ze świeżą energią ruszycie na szlaki, zdobywanie fortec i korzystanie z innych bardziej wymyślnych atrakcji.

Omišowa starówka w porównaniu z bardziej znanymi miastami wybrzeża Dalmacji jest malutka, wręcz kompaktowa. To właściwie jedna, główna ulica i odchodzące od niej uliczki prowadzące w stronę gór lub przelotowej trasy wzdłuż wybrzeża wybudowanej w miejscu dawnej fosy. To wcale nie jest wada, bo w godzinkę obejdziecie całe miasteczko i z czystym sumieniem będziecie mogli sobie i światu oświadczyć, że program historyczno-kulturalno-architektoniczny macie już za sobą. Na co zwrócić szczególną uwagę na starówce w Omišu?

Starówka w Omišu

Starówka w Omišu

Starówka w Omišu. Co warto zobaczyć?

Wchodząc na starówkę od strony rzeki i kierując się na główną ulicę średniowiecznego miasta – Pjacę będziecie musieli przejść przez dawną bramę zachodnią – Wrota od Rzeki (Vrata od Rike) i główny plac targowy z “Kolumną Wstydu” – pręgierzem, przy którym nie tylko karano rzeźmieszków, ale też ogłaszano ważne dla miasta komunikaty.

W trakcie spaceru w głąb starówki warto zwrócić uwagę na renesansowo-barokowy Kościół Św. Michała z XVII wieku z charakterystyczną kamienną płaskorzeźbą przedstawiającą krzyż oraz buzdygan z czasów weneckich. Od 2002 roku jest to też znów oficjalny herb miasta. W czasach Jugosławii miasto herbu nie miało, a potem zdecydowano się odrzucić herb nadany przez władze austriackie w XIX wieku (Lew oraz św. Jerzy zabijający smoka na dwóch bliźniaczych skałach) i wrócić do starszego herbu.

Historycznych kościołów w Omišu jest oczywiście znacznie więcej – a dokładniej osiem. Jeśli najdzie Was potrzeba na sakralną wycieczkę po Omišu, to polecamy lekturę przewodnika na stronach Omisinfo. W nim znajdziecie dużo historycznych faktów, choć niestety nie zadbano o mapkę ani chociaż bliższe wskazówki dotyczące lokalizacji. No cóż, jeśli będzie Wam się naprawdę nudziło, to można z tego zrobić nawet grę miejską: znajdź wszystkie historyczne kościoły Omiša i przyporządkuj do opisów.

Starówka w Omišu. Atrakcje Omiša

Omiš. Widok na kościół św. Michała

Jak już wyjdziecie ze świątyń, to przy głównej ulicy starówki znajdziecie XVI-wieczny, jednopiętrowy budynek będący obecnie siedzibą Festiwalu Klap Dalmatyńskich (o którym dalej). Nad oknem łatwo dostrzec charakterystyczny herb z krzyżem rodziny Tomadelli. Z jego powodu Chorwaci nazywają ten budynek “Pałacem Biskupim”. XVI-wieczna płaskorzeźba nad wejściem przedstawia za to herb rodu Caralipeo-Despotović.

Nie przegapcie również “Domu Szczęśliwego Człowieka” – jednego z najpięknych renesansowych budynków na starówce jest całkiem sporo, dodatkowo wyróżniającym się łacińską inskrypcja nad wejściem: “GRATIAS AGO TIBI DNE QUIA FUI IN HOC MONDO” (Dziękuję Tobie Panie za to, że żyłem na tym świecie). Niestety nie wiadomo, kto był jej autorem. Może spokojne życie, które nie wiedzie na karty historii, to jest jakiś pomysł na osięągnięcie szczęścia.

A może chodziło o coś innego? W “Domu Szczęśliwego Człowieka” zastosowano bowiem  innowacyjny jak na Omiš rozkład pomieszczeń. Oryginalnie zaplanowano w nim warsztat i pokój dzienny na parterze, sypialnie na 1. piętrze a kuchnię na 2. kondygnacji. Taki układ miał ograniczać katastrofalne skutki ewentualnego pożaru. Ogień z kuchni położonych na parterze bardzo szybko zajmował wyższe kondygnacje. Przeniesienie jej na samą górę ułatwiało ocalenie budynku. W kolejnych dekadach rozwiązanie to stało się w Omišu standardem.

Na starówce znajdzicie też niewielkie Muzeum Miejskie, w którym przedstawiono jak w dawnych czasach wyglądało życie okolicznych mieszkańców oraz wystawiono dla zwiedzających ekspozycję średniowiecznej biżuterii oraz monet z tego okresu. Wydaje nam się, że ten punkt programu spokojnie można ominąć. Lepiej po prostu pochodzić po uliczkach wypatrując śladów dawnej historii.

Jeśli zawędrujecie do części miasta po drugiej strony rzeki, to rozglądajcie się za starym kościołem Św. Piotra na wzgórzach nad dzielnicą Priko (zwanym starym, bo nowy pod tym samym wezwaniem jest niedaleko głównego parkingu). Ta niepozorna, jednonawowa światynia ma już ponad 1000 lat!

Starówka w Omišu

Starówka w Omišu

Cetina – rzeka żelaznych lin

Cetina – to właśnie tej rzece Omiš pewnie zawdzięcza swoje istnienie i przetrwanie. Wraz z otaczającymi skałami zapewniała naturalną ochronę jego mieszkańcom i dawała życie nadmorskiej osadzie w postaci świeżej słodkiej wody. Cetina w tym miejscu wybrzeża wygląda niezwykle widowiskowo. Rzeka przez wiele kilometrów spływa z gór w głębi lądu, by potem jakby odbić się od pasma wzniesień przy wybrzeżu i skierować swe wody równolegle do morza. I nagle, zupełnie niespodziewanie, jej koryto zakręca pod kątem 90 stopni w lewo, przebija się przez masywne skały i uchodzi do Adriatyku.

Cetina odegrała niewykle ważną rolę nie tylko w historii Omiša, ale całej Chorwacji. W jej górnym, wyżynnym biegu ludzie osiedlali się już w Neolicie, w czasach już bardziej cywilizowanych w Tilurium nieopodal dzisiejszego Trilj stacjonował rzymski legion, a kiedy imperium upadało i na jego gruzach wyrastały nowe ośrodki polityczne, rejon zasiedlili Słowianie i tu Chorwaci upatrują historycznego serca swego państwa.

Omiš jako warowna osada broniąca wejścia do ujścia rzeki pojawia się gdzieś w czasach greckich lub rzymskich. Przez wieki nazywana jest różnie: Onaion (Oneon) – czyli z greckiego wzgórze, skała, ale również Holm (Hum), Nestos, Oneum (Onaeum). Rzymianie używali nazw – Olmisi, Olmissium, Almivssium, Wenecjanie – Almissa.

Omiš. Most na Cetinie.

Omiš. Most na Cetinie.

We wczesnym średniowieczu ujście Cetiny upodobali sobie piraci. Od XII do początków XV wieku byli postrachem Adriatyku. Znaleźli oparcie u rolników z głębi lądu i stopniowo rośli w siłę. Dubrownik musiał się z nimi układać, Wenecja płaciła haracz za przepływ statków. Piraci nie uznawali przy tym żadnych świętości i 1220 roku zaatakowali nawet statki krzyżowców płynące do Palestyny. To mocno zirytowało papieża, który w odwecie ogłosił krucjatę przeciwko niewiernym piratom. W pierwszym starciu krzyżowcy ponieśli klęskę, drugie – kilka lat później –  wygrali, ale połowicznie, bo Omiš nie wyrzekł się korsarstwa.

Dużą rolę w sukcesach Omiša odgrywała właśnie Cetina. Nie tylko służąc jako szlak transportowy dla towarów od przyjaznych im górali, ale też jako element ich strategii. Podobno piraci zbudowali na niej kamienny próg z małym prześwitem, akurat na szerokość zwinnego pirackiego statku. Kiedy wpływali w ujście rzeki, prześwit zamykano grubym łańcuchem zagradzając drogę pościgowi i wystawiając go na ogień z miasta.

Miasto miało tak silną pozycję, że jeszcze kiedy w połowie XV wieku Wenecjanie zajęli Dalmację, Omiš samotnie opierał im się przez ponad 20 lat. Padł w 1444 roku i tą datę uznaje się za koniec piractwa na Adriatyku. Ciekawe, czy kiedy w weneckich czasach zaczęto używać herbu z krzyżem i najeżoną buławą, by podkreślić rolę Omiša jako przedmurza chrześcijaństwa i jego opór wobec Turków, ktoś jeszcze wiedział, jakiego łupnia dostawały od piratów papieskie armie kilka wieków wcześniej.

Omiš. Widok na stare i nowe miasto oraz plaże i Wyspę Brac

Omiš. Widok na stare i nowe miasto oraz plaże i Wyspę Brac

Zipline Croatia – niezwykła przejażdżka nad Cetiną

Cetina dalej dostarcza dużych emocji, ale już nie piratom i ścigającym ich armiom. Teraz to miejsce spływów raftingowych oraz spokojniejszych rejsów łodziami i małymi statkami (spacerując po ulicach Omiša dostaniecie dziesiątki ofert na te wodne atrakcje) oraz niesamowitej, największej chyba atrakcji Omiša, czyli zjazdu na linach, tzw. tyrolki – Zipline Croatia. Jak widać rzeka ma szczęście do żelaznych lin i łańcuchów. Piraci rozciągali je w wodzie, by powstrzymać obcych, ludzie współcześni rozciągają je nad wodą, by ściągnąć ich do siebie jak najwięcej.

Czym jest ZipLine Croatia? To ponad 2 km stalowych lin, podzielonych na 8 odcinków (najdłuższy ma 700 metrów), rozpiętych nawet 150 metrów nad ziemią. Rozpędzicie się na nich nawet do 65 km/h! Przelecicie też nad kanionem z rzeką Cetiną. Całość zajmie Wam mniej więcej 3 godziny.

Co warto jeszcze wiedzieć? Tyrolki są przeznaczone dla dzieci od 7. roku życia, maksymalna waga zawodnika to 130 kg (adeptom sumo pozostaje więc leżenie na plaży), no i najważniejsze – cena. A ta nie jest mała – za osobę płaci się 400 HRK, czyli ok. 230 PLN. Jeśli jednak nie wyjeżdżacie z kalkulatorem w ręce, to zdecydowanie polecamy, bo widoki i przeżycia na pewno są niesamowite. My omisiowego zipline’a zostawiliśmy sobie na czasy, kiedy dzieci będą większe a portfele nieco grubsze.

Omiš – spacerem po warowniach i fortecach

Już za czasów piratów naturalne ukształtowanie terenu przestało wystarczać do obrony miasta. Starą część otoczono murami, a na wzgórzach stanęły fortece, które teraz są otwarte dla zwiedzających.

Zaczęliśmy od zbudowanej w XIII wieku Mirabelli (Peovicy), która służyła najpierw piratom głównie jako punkt obserwacyjnym a potem mieszkańcom jako schronienie przed Turkami. To bardzo popularny kierunek wycieczek, bo Peovicę widać jak na dłoni z głównego parkingu. Warownia góruje 245 metrów nad miastem, a podejście po schodach, mimo że dość strome, nie powinno sprawić większego problemu nawet przedszkolakom (choć polska młodzież po kilku piwach w upalnym majowym słońcu musiała robić dłuższe przerwy). Za to widok z góry na wąwóz, ujście rzeki i czerwone dachy miasteczka graniczące z błękitem oceanu warte wiele więcej niż 25 HRK, które zapłaciliśmy za dorosły bilet. Koniecznie idźcie na samą górę i nie przegapcie tarasu widokowego, na który wchodzi się po drabince – to właśnie stamtąd rozciąga się najlepsza panorama okolicy.

Z Mirabellą wiąże się legenda o obronie przed Turkami. Podobno mieszkańcom udało się obronić miasto… hałasem i krzykami. Schronieni w twierdzy mieli robić taki hałas, że turecka armia przekonana o licznej załodze obrońców postanowiła odstąpić od oblężenia.

Omiš. Mirabella (Peovica)

Omiš. Mirabella (Peovica)

Jest też druga twierdza – XV-wieczna forteca Starigrad, z której widok jest jeszcze piękniejszy, bo był to główny punkt obserwacyjny w latach świetności piratów. Do Starigradu można dojść na kilka sposobów. Pierwszy to szlak ze starego miasta, którego przejście powinno zająć około 30 minut. Początek jest niedaleko portu we wschodniej części miasta. Szlak jest miejscami kamienisty, podobno dość stromy, ale jednak do przejścia nawet z dzieciakami w wieku wczesnoszkolnym. Życie można sobie mocno ułatwić podjeżdżając samochodem do Baučići, gdzie na końcu drogi jest kilka miejsc parkingowych. W sezonie z parkowaniem może być krucho, ale poza nim nie powinno być większych problemów. Stamtąd w linii prostej (w górę czy przed siebie, nieistotne) jest już tylko 200 metrów.

Jest też trzecia droga – oznaczony szlak zaczyna się za tunelem przy rzece Cetinie i wznosi się stopniowo równolegle do morza. Na jego przejście przewidziane jest 45 minut, ale to podobno wymagająca wędrówka po sporych i ostrych kamieniach, w dodatku w części w pełnym słońcu i zazwyczaj zajmuje dłużej – nawet 1,5h. Odpowiednie obuwie o grubych podeszwach, nakrycie głowy i dużo wody to obowiązkowe punkty wejścia tym szlakiem. Jeśli jesteście z dzieciakami, to mierzcie siły na zamiary. Pani w informacji turystycznej sugerowała nam wejście wschodnią stroną, a że dzieciaki były mocno wyposzczone na plaży i lekko przemęczone pierwszą fortecą, to kolejny atak szczytowy im odpuściliśmy.

Wstęp do Starigradu jest płatny – 15 HRK za osobę.

Omiš – górskie szlaki i wioski wewnątrz lądu

Jeśli nie Starigrad, to co? Jeśli jesteście fanami mniej lub bardziej wymagających wędrówek, to najpierw wybierzcie się do Centrum Informacji Turystycznej w Omišu, gdzie dostaniecie mapkę szlaków spacerowych w okolicach miasta i parę porad, gdzie na pewno nie wybierać się z dziećmi. My, ponieważ i tak planowaliśmy się wybrać samochodem w góry wzdłuż Cetiny, wypatrzyliśmy na tej mapie fortecę Visuc Grad do której prowadzi od drogi krótki szlak i tam postanowiliśmy skierować nasze kroki. Zaintrygowało nas też to, że przewodniki o niej raczej milczą. Potem okazało się, że prawdopodobnie dlatego, że nic z niej nie zostało i niewiele osób udaje się tam dotrzeć.

Wejście na szlak do fortecy Visuc Grad jest oznaczone, ale łatwo je przeoczyć, bo jest na ostrym zakręcie, na którym lepiej się koncentrować na drodze niż tablicach informacyjnych. Na poboczu bezpiecznie może zaparkować zaledwie kilka samochodów, w dodatku szlak jest też używany przez zipline’owców, więc w sezonie może być trudno zostawić tam samochód.

Omiš. Widok na kanion Cetiny z punktu widokowego na szlaku do Visuc Gradu. Atrakcje Omiša

Omiš. Widok na kanion Cetiny z punktu widokowego na szlaku do Visuc Gradu

Szlak w swojej pierwszej części nie jest szczególnie wymagający. Po mniej więcej 30 minutach wspinaczki po kamieniach dochodzi się do mniej więcej 2,5-metrowej drabiny i fragmentu z liną, ale to nic trudnego – 5-latka spokojnie dała radę. Potem przez “okno” w skale trafiamy na punkt widokowy i małą platformę będącą przystankiem Zipline’a. Widok na kanion jest fenomenalny. Chcieliśmy wspiąć się jeszcze wyżej, ale po kilku nieudanych próbach przedarcia się przez krzaki i wdrapywania na strome zbocze po kamieniach, uznaliśmy, zupełnie jak nie my, że dalsza wspinaczka mogłaby być skrajnie nieodpowiedzialna.

Cóż, zdarzyło nam się nie raz wejść w różne miejsca, z których potem trudno było zejść. Nie chcieliśmy po raz kolejny popełniać tego samego błędu. Zresztą ekipa zipline’owców, z którą minęliśmy się w drodze powrotnej, uspokoiła nas, że wyżej już nic ciekawego nie było, nawet na widoki nie było co liczyć, bo bujna zieleń wszystko zasłaniała.

Visuc Grad ma też połączenie szlakiem z pieszą trasą prowadzącą szczytami Gór Dynarskich z powrotem aż do Omiša. Na wyrysowanym na kamieniu drogowskazie można przeczytać, że do Starigradu jest stąd “jedynie” 3,5 godziny, ale patrząc po “dzikości” tutejszych szlaków, obstawiamy, że wędrówka może zająć trochę więcej czasu. Polecamy ją więc bardziej wytrawnym podróżnikom, ale też sugerujemy, żeby podpytać się o warunki w Centrum Informacji Turystycznej. Szczególnie w sezonie może to być wręcz zabójczy wysiłek. Polecamy lekturę relacji z wyprawy na górę Kula, najwyższego szczytu Gór Dynarskich, na który odbija się kawałek mniej więcej w połowie tego szlaku.

Jeśli jednak nie planujecie powrotu do Omiša szczytami gór, to możecie jechać dalej i zrobić kółko nad morzem. Pojedziecie przez małe wsie, aż skręcicie w prawo w główną drogę i wyjedziecie nad morze niedaleko miejscowości Pisak. Dzięki temu nie ominą Was widoki z punktu obserwacyjnego Brela. A jeśli starczy Wam czasu, to możecie jeszcze wracając zjechać do któregoś z małych miasteczek na Makarskiej riwierze. My losowo wybraliśmy Mimice z niewielką, kamienistą, miejską plażą. Ostrzegamy jednak, że droga w dół do portu jest bardzo wąska i stroma, a w sezonie pewnie całkiem przy tym popularna. Dla Chorwatów takie uliczki to pewnie nic szczególnego, ale nam zawsze podnoszą ciśnienie. Mimice przy tym niczym szczególnym się nie wyróżniają, więc można spokojnie je sobie darować.

Mimice

Nad brzegiem morza w Mimicach

Mila Gojsalić – poljička Joanna d’Arc

Możecie też wybrać się na wycieczkę w góry na drugą stronę Cetiny, gdzie my nie dojechaliśmy – w głąb Republiki Poljičkiej. To właśnie górale z tych rejonów byli głównymi sojusznikami piratów z Omiša. I tak jak mieszkańcy Omiša skutecznie opierali się atakom Turków. Jadąc z Omiša do miejscowości Gatta wypatrujcie kamiennej platformy, z której widać statuę Mili Gojsalić opiekuńczym okiem patrzącej na Omiš. Uwaga, jak pokazują obrazki z Google Street View, należy się w tym miejscu przede wszystkim koncentrować na drodze, bo o wypadek nietrudno. Miniparking, a właściwie pas awaryjny z zaporą znajdziecie 100 metrów dalej. Jeśli tam zaparkujecie, to będziecie musieli się ostrożnie wrócić poboczem się do platformy.

Kim była Mila Gojsalić? Jest legendarną wybawczynią Republiki Poljičkiej i Omiša od Turków. Mila poświęciła swoje życie wysadzając składy amunicji 10-tysięcznej osmańskiej armii, kiedy ta w 1530 roku szykowała się do szturmu z Gatty na Republikę. Według jednych przekazów została pojmana i zgwałcona. Kiedy w nocy została sama, zakradła się pod zbrojownię i dokonała straszliwej zemsty. Według innych jej bohterski czyn był od początku zaplanowany. Do obozu wroga dostała się jako branka, po czym ofiarowała swoje dziewictwo Ahmedowi Paszy. Po wszystkim poszła do zbrojowni i tam zakończyła życie. Tak czy inaczej po bohaterskim, samobójczym ataku Turcy odstąpili od ataku i wycofali się na dłużej z tych terenów.

Jeśli dojedziecie do Republiki Poljičkiej, to lokalną specjalnością jest poljički soparnik – ryba z boćwiną zapiekana w cieście. Podobno pyszne. My nie próbowaliśmy, a jeśli Wam się udało, to podzielcie się wrażeniami w komentarzach.

Atrakcje Omiša

Wieś w okolicach Omiša

Omiš – gdzie zjeść?

Najlepiej oczywiście na starówce. Wiele barów i restauracji znajdziecie też przy głównej, przelotowej ulicy Fošal, ale w wąskich, zacienionych uliczkach będą miały niewątpliwie więcej uroku i naturalnego chłodu. Warto przy tym pamiętać, że Omiš to stricte turystyczne miasto, więc i ceny są dość wysokie, a ponieważ wszyscy zarabiają w sezonie, to poza nim wiele miejsc jest po prostu zamkniętych.

Obiad w czasie wycieczki za miasto? Doskonałe recencje nie tylko za jedzenie, ale i widoki oraz historyczne otoczenie zbierają restauracje Radmanove Mlinice i Kaštil Slanica nad brzegiem Cetiny kilka kilometrów od Omiša. Obie nie są tanie, ale wąwóz Cetiny połączony z lokalnymi przysmakami na pewno robi piorunujące wrażenie. Pierwsza z nich została zbudowana w dawnych XVII-wiecznych młynach, druga stoi na fundamentach pirackiej strażnicy z XII wieku.

Jeśli szukacie bardziej budżetowych rozwiąń, to jedne z tańszych pizzeri w mieście są zlokalizowane tuż obok siebie przy skrzyżowaniu przelotowej trasy oraz malutkiej ulicy Rybarskiej odchodzącej na starówkę. Wewnątrz tej małej uliczki znajdziecie Pizza Planet. Drugi lokal – Pecenjarnica Pizzeria ma stoliki wystawione na chodniku przy Fošal. I choć gorąco namawiamy na jakieś dobre danie z owoców morza lub ryb w którejś z klimatycznych restauracyjek w sercu starówki, to sami tym razem ulegliśmy tym razem naszym dwóm małym pizzochłonnym potworom. Oni wzięli gigantyczną pizzę, a my skusiliśmy się na ćevapčići i choć nie dalibyśmy za nie gwiazdki Michelina, to stosunek ilości i jakości do ceny był ze wszechmiar słuszny.

Omiš, gdzie zjeść. Atrakcje Omiša

Uliczka z restauracjami na starówce w Omišu

Omiš – jak dojechać?

Najwygodniej oczywiście samochodem. Główny parking w Omišu znajdziecie jadąc od strony Splitu kilkaset metrów przed mostem po prawej stronie. Wjazd jest dobrze oznaczony i w sezonie pewnie trudno go przeoczyć, bo będzie się do niego tłoczyć kolejka samochodów. Parking poza sezonem (od 1 listopada do 14 maja) jest bezpłatny i na pewno znajdziecie na nim miejsce. Godzina parkowania w pozostałą część roku kosztuje 5 HRK (niecałe 3 PLN).

Miejsca parkingowe są też wyznaczone przy ulicach. Miasto jest podzielone na dwie strefy. Godzina parkowania w ścisłym sezonie kosztuje w zależności od strefy 8/5 HRK, poza sezonem 6/5 HRK.

Jeśli chcecie uniknąć płacenia za parkingi, a mieszkacie przy riwierze, to jest jeszcze autobus. Ze Splitu do Omiša autobusy jeżdżą przez cały rok. Podróż zajmuje 45 minut, a bilet kosztuje 36 HRK. Rozkłady autobusów możecie sprawdzić chociażby TUTAJ.

Brela, Posak, wybrzeże Dalmacji. Atrakcje Omiša

Droga nr 39 przy punkcie widokowym Brela niedaleko miejscowości Pisak

Omiš – festiwale i wydarzenia

Omiš to nie tylko plaża, zabytki, kuchnia, góry. Jakby tego było mało, to w mieście w sezonie organizowane są jeszcze różne wydarzenia. Najbardziej znane to:

  • Festiwal Klap Dalmatyńskich trwający od końca czerwca do końca lipca. Można na nim usłyszeć pieśni a capella wykonywane przez lokalne zespoły śpiewacze (klapy). Może nie brzmi to szczególnie zachęcająco, ale silne głosy w otoczeniu średniowiecznych murów mogą mieć całkiem sporą siłę oddziaływania (patrz: jak przegonić turecką armię).
  • Niewątpliwie bardziej widowiskowa od klap rekonstrukcja pirackiej bitwy z XIII wieku, która zazwyczaj ma miejsce w połowie sierpnia. Główna atrakcja wieczoru ma miejsce oczywiście na morzu, ale w mieście jest też rozstawionych kilka scen, na których również dzieją się niezwykłe rzeczy.
Atrakcje Omiša

Omiš – sama radość

Partnerem naszego wyjazdu do Chorwacji było CASAMUNDO.

Powiązane wpisy

Skomentuj (komentarz ukaże się po zatwierdzeniu)

Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany. Pola obowiązkowe są oznaczone *