Kiedy wrzuci się w google’a frazę “samochodem do Chorwacji” to wpadamy w bardzo praktyczne rozważania, czy Słowacja i Węgry, czy Czechy, Austria i Słowenia. Ile zapłacimy za paliwo, gdzie kupimy winietki. W ogóle umyka za to poezja takiej naziemnej podróży, panońskie doliny i pogórza z winnicami, podświetlone słowackie zamki…

Droga była prawie zupełnie pusta. Od godziny mijaliśmy się tylko raz na jakiś czas z osobówką na śląskich numerach: raz my ich, raz oni nas. Księżyc tak mocno oświetlał asfalt, że zupełnie nie przeszkadzał nam brak latarni. Powietrze intensywnie pachniało wiosną. Było magicznie. Byliśmy w drodze dwunastą godzinę.

Wyjechaliśmy z Warszawy poprzedniego dnia po południu – chcieliśmy jakoś wcześniej, ale miesiąc po przeprowadzce nadal większość rzeczy mamy w kartonach, i akurat pechowo nie mogliśmy znaleźć tego, w którym upchnęliśmy paszporty. Owszem, da się wjechać na dowód, ale Maciek z Kaliną dowodów nie posiadają, więc paszporty były niezbędne… Noc spędziliśmy u znajomego w Katowicach, a stamtąd to już przecież rzut beretem, 9 godzin i będziemy na miejscu. Tak nam się przynajmniej wydawało. Szło nam całkiem nieźle, nawet dzieci wyjątkowo sikały w miarę symultanicznie (zwykle im się zachciewa w półgodzinnych odstępach co zagęszcza przystanki i wydłuża czas podróży), ale jeść jednak czasem trzeba, nogi rozprostować, zatankować… Słowacja minęła raz dwa, z Węgrami poszło nam zdecydowanie dłużej…

Samochodem do Chorwacji. Jak zająć dzieci

Jak zabawić dzieci w samochodzie…

Granicę z Chorwacją przekroczyliśmy późnym wieczorem. Uczucie, że jesteśmy już prawie na miejscu było jednak mocno zgubne – Chorwacja jest dłuuuuga, zaskakująco rozległa: dojazd do naszej miejscówki, kawałek na południe od Splitu zajął nam kolejnych kilka godzin. Dzieci już dawno spały, a my wysyłaliśmy kolejne smsy do Oliviera, naszego gospodarza, który wykazał się daleko idącą wyrozumiałością. Na miejsce dojechaliśmy już po północy…

Czy warto zatem jechać samochodem do Chorwacji? Czy nie lepiej samolotem? Samolotem będzie na pewno szybciej, ale czy taniej?

Jeśli chcecie sprawdzić, ile będzie kosztował przelot i wynajem samochodu na miejscu, to polecamy porównywarkę Skyscanner. Sprawdzicie tam aktualne ceny biletów lotniczych do Chorwacji i koszty wynajmu samochodu na miejscu:

No dobra, policzyliście, wiecie co chcecie – jedziemy samochodem. Jak w takim razie zorganizować podróż, żeby i zjeść dobry gulasz, i zobaczyć coś po drodze, i dojechać o ludzkiej porze do celu? Ha, żebyśmy to wiedzieli…:))) Ale spróbujemy odpowiedzieć na kilka najczęściej pojawiających się pytań w temacie podróży samochodem do Chorwacji. Napiszemy, ile zapłacicie za benzynę, winiety, autostrady, jakie trasy macie do wyboru oraz gdzie warto zatrzymać się na dobry obiad i nocleg.

Samochodem do Chorwacji. Wynajem domu w Chorwacji z Casamundo

Nasza CASAMUNDOwa miejscówka w Chorwacji

Ile się jedzie do Chorwacji?

Oj, jedzie się i jedzie. Nie jest na szczęście tak źle jak 10 lat temu, kiedy do samej tylko granicy ze Słowacją z Warszawy jechało się 9 godzin (true story!), niemniej jednak nie tylko Chorwacja jest daleko, ale też przekroczenie jej granicy nie oznacza wcale, że już dojechaliście. Jeśli wybieracie się bowiem nad morze, na przykład tak jak my w okolice Splitu, weźcie koniecznie pod uwagę, że od granicy to kolejne co najmniej 4 godziny jazdy. Jeśli nie chcecie nocować po drodze, to jadąc w miarę przepisowo z Warszawy do Splitu dojedziecie w jakieś 16 -17h wliczając w to przystanki na obiad i toaletę.

Oczywiście, możecie sobie pomyśleć “Polak sobie poradzi, Zenek polonozem kiedyś w 10 godzin dofrunął”. Ale co ciekawe, stereotyp Polaka-wariata, wcale nie sprawdza się tak szczególnie mocno na szosach środkowej i południowej Europy. Mijaliśmy wielu rodaków, ale jak już ktoś obok nas śmigał jak rakieta, to byli to zwykle Austriacy i Czesi, a zdecydowanie dominowali Szwajcarzy… Może w myśl klasycznej reklamy “Trzeba mieć fantazję, dziadku… Trzeba mieć fantazję i pieniądze, synku!”.

Którą trasę do Chorwacji wybrać?

Jak to w życiu bywa, jeżdżący do Chorwacji dzielą się na dwie szkoły: falenicką i otwocką. Jedni jeżdżą przez Czechy, Austrię i Słowenię, drudzy wybierają trasę przez Słowację i Węgry. Ostatnio zdarzyło nam się obejrzeć w internecie sondę, gdzie na pytanie “jak się mówi poprawnie, Słowacja czy Słowenia”, odpowiedź była “yyy”. Widać są też jeszcze tacy, co do Chorwacji latają samolotem.

A kierowcy? Jedni chwalą sobie bezproblemowe połączenie autostradą między Polską a Czechami, twierdzą, że trochę bliżej a i drogi trochę lepsze na Zachodzie, inni jadąc przez Słowację i Węgry liczą oszczędności na winietach i robią sobie przerwę na gulasz. Podobno zaczyna już brakować racjonalnych argumentów w tych dyskusjach i przywiązanie do tras prowadzących na Chorwację bardziej opiera się już na wierze i miłości niż na racjonalnych argumentach.

Samochodem do Chorwacji. Przerwa na gulasz

Gulaszowe love

Nas do wyboru wschodniej trasy skusiła głęboko skryta słabość do Węgier. Dawno nas tam nie było i zatęskniliśmy. W drodze z Polski postanowiliśmy więc znaleźć miejsce na przyjemny obiad w okolicach Szombathely, a wracając zawitać nad Balaton i spędzić tam noc.

Jeśli chodzi o czas dojazdu, to z Warszawy do Splitu google skieruje Was trasą zachodnią i pokaże pewnie czas w granicach 14-15 godzin. Wschodnia trasa to teoretycznie 1-2 godziny dłużej. W praktyce jednak, jeśli nie macie dobrej mapy, to te widełki mogą się rozjechać. Zachód to więcej kilometrów, ale prawie cały czas autostradami. Na Węgrzech czy w bardziej swojskiej Węgierskiej Górce możecie nagle wylądować prawie u kogoś na podwórku.

Jeśli używacie darmowych nawigacji, to wybierając wschodnią trasę usiądźcie chwilę nad mapą i upewnijcie się, że nie wrzuca ona Was z niezrozumiałych powodów zygzakami do Zwardonia, zamiast prowadzić nowiutką słowacką trasą prosto do Polski. Zwężenia w Milówce i Węgierskiej Górce nie ominiecie jeszcze do co najmniej 2020 roku, ale na Słowacji w okolicach Skalite ostatnio zrobiło się bardzo europejsko i imponująco. Wieczorem nowiutka trasa wygląda kosmicznie. Kolorowo, światła i odblaski migoczą jak szalone a nad Wami góry i gwiazdy…

Samochodem do Chorwacji. Przerwa na Węgrzech. Egregy.

Węgierskie drogi i bezdroża

Winiety na autostrady w drodze do Chorwacji

Winiety… temat tak trudny do ogarnięcia jak filmy bez lektora. Jak to się stało, że nasi południowi sąsiedzi mają wygodny, nowoczesny i tani system winietek, a my drogie i skomplikowane opłaty na bramkach, to mogą tylko wyjaśnić proste teorie spiskowe. Przyznajemy, że jeśli chodzi o wybór trasy, to wpływ na niego miały nie tylko ceny, ale i łatwość kupna winiet na autostrady. Węgierskie i słowackie winiety można bowiem kupować przez internet. I o ile na przykład w Austrii też mamy taką możliwość, to ani Słowacy, ani Węgrzy nie każą nam czekać absurdalnych 18 dni, jak to sobie wymyślili w ojczyźnie sznycla, i nic nie trzeba przyklejać na szybie. Winiety kupuje się przez internet nawet z datą ważności na ten sam dzień. A tak właśnie je kupowaliśmy – tuż po połónocy w Katowicach.

Jak więc wygląda koszt winiet w 2018 roku w drodze samochodem do Chorwacji na obu trasach?

  • Czechy: winieta 10-dniowa w Czechach kosztuje 310 koron czeskich (czyli ok. 52 PLN). Niestety trzeba ją kupić w realu i przykleić na szybę.
  • Austria: 10-dniowa winieta w Austrii to koszt 9 EUR, czyli niecałych 39 zł i od 2018 roku można ją też kupić przez internet. Elektroniczną winietę na austriackie autostrady kupicie (również w języku polskim) TUTAJ.
  • Słowenia: 7-dniowa winieta w Słowenii to koszt 15 EUR, czyli 64,5 PLN. To zdecydowanie najdroższy autostradowy kraj po drodze (poza Chorwacją oczywiście), dlatego wiele osób omija autostrady bocznymi drogami. Nie jest to szczególnie czasochłonne zadanie, bo Słowenia do najszerszych krajów nie należy, ale podróży Wam to nie skróci.

Winiety na trasę zachodnią to razem koszt 155,5 PLN.

  • Słowacja: 10-dniowa winieta kosztuje 10 EUR, czyli 43 PLN. Słowacką winietę kupicie TUTAJ. Słowacy byli na tyle mili, że postarali się nawet o polską wersję językową.
  • Węgry: Tygodniowa (a w praktyce 10-dniowa) winieta kosztuje 2975 forintów, czyli ok. 40 PLN. Węgierską winietę elektroniczną kupicie TUTAJ.

Winiety na wschodnią trasę będą Was razem kosztować 85 PLN.

Ceny benzyny po drodze samochodem na Chorwację

Na dzień 9 maja 2018 roku portale pokazywały następujące średnie ceny benzyny 95 w interesujących nas krajach:

  • Polska: 4,92 PLN
  • Austria: 1,22 EUR, czyli 5,22 PLN
  • Chorwacja: 9,69 HRK, czyli 5,61 PLN
  • Czechy: 31,28 CZK, czyli 5,23 PLN
  • Słowacja:1,32 EUR, czyli 5,64 PLN
  • Słowenia 1,33 EUR, czyli 5,68 PLN
  • Węgry: 382,10 HUN, czyli 5,20 PLN

Wynika z tego więc, że najlepiej zostać w Polsce:) Ale jeśli zatankujecie w kraju, a potem dopiero w Austrii lub na Węgrzech, to w kosztach paliwa między obiema trasami nie będzie większej różnicy. Nam udało się tankować trochę taniej niż wynikałoby z tej listy na Węgrzech i w Polsce, za to drożej na Chorwacji, gdzie ceny na wybrzeżu pewnie odbiegają od średniej. Nasze średnie spalanie przy prędkościach maksymalnych na autostradach i poza nimi wyniosło 7.8 l/100 km, więc przy 3 000 km w obie strony dało całkowity koszt paliwa w okolicach 1200 zł.

Poruszanie się samochodem w Chorwacji

Do Chorwacji wjechaliśmy późnym wieczorem, a do naszego domu, który wynajęliśmy w Suhim Potoku (Jesenice obok Omiša) dzięki CASAMUNDO, dojechaliśmy chwilę po północy. Jechaliśmy cały czas praktycznie pustą autostradą. Więcej samochodów niż jadąc w obie strony po hrvatskich autocestach spotkaliśmy chyba na odcinku Łódź-Warszawa o godz. 2 w nocy z soboty na niedzielę. Minusem tej części trasy w drodze powrotnej było za to przejście graniczne Chorwacja-Węgry, gdzie mimo niewielkiej, bo ledwie 15-samochodowej kolejki spędziliśmy prawie godzinę.

To taki miniminus, bo dużo większym minusem jest cena autostrad w Chorwacji. Za miejscami płatny odcinek granica-Split zapłaciliśmy w sumie 225 HRK w każdą stronę, czyli 131 zł! Ceny autostrad w Chorwacji nie ustępują więc horrendalnym cenom w Polsce, a na dodatek w sezonie letnim mają one wzrosnąć o 15%. To dobry powód, żeby wybrać sie do Chorwacji przed sezonem.

Majówka w Chorwacji. Widok z okna.

Chorwacja przed sezonem: widok z tarasu

Jaka jest kultura jazdy i parkowania w Chorwacji? Z tego co zorientowaliśmy się jeżdżąc po wybrzeżu między Szybenikiem a Makarską, to jest trochę jak w Polsce: ograniczenia prędkości to tylko sugestie, jak wszyscy nagle zwalniają, to albo stoi fotoradar, albo czai się patrol. Jazda na zderzaku, wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, zakrętach… Taki standard południowo-, środkowo- i wschodnioeuropejski. Nic strasznego. Z tą tylko niewielką różnicą, że tutaj mówimy o krętych, wąskich nadmorskich drogach, pełnych turystów, kamperów, zejść na plażę.

Parkuje wszędzie gdzie się da (trawa i tak nie urośnie, bo za sucho i gorąco), choć w miejscach bardzo turystycznych z przygotowanymi płatnymi parkingami widać większy umiar w tym szaleństwie. To oczywiście nie jest nasze podejście do parkowania a ogólnie stosowana tu (i niestety u nas też) zasada. My parkowaliśmy zawsze legalnie i grzecznie, nawet jeśli oznaczało to dłuższy spacer do obranego przez nas celu i ubytek kilku kun w portfelu.

Samochodem do Chorwacji. Parkowanie po chorwacku

Parkowanie po chorwacku

Parkowanie to zresztą kolejny duży plus wyjazdów na chorwackie wybrzeże przed sezonem. W sezonie to ogromny problem i znalezienie wolnego miejsca nawet na najdroższych parkingach graniczy z cudem. Na początku maja nie ma z tym problemu, część parkingów ma obniżone ceny, część jest zupełnie darmowa (jak na przykład największy miejski parking w Omišu, gdzie godzina kosztuje 5 HRK – 2,9 PLN, ale do 15 maja nie płaci się nic). W innych miastach ceny parkownia to zazwczaj od 3 do 5 HRK za godzinę w zależności od odległości od centrum i rodzaju parkingu. W sezonie ceny są wyższe, często nawet dwukrotnie.

Pamiętajcie też, że jeśli planujecie wizytę w Dubrowniku czy Medjugorie, to potrzebujecie Zielonej Karty. Jeśli jedziecie z dziećmi, weźcie też paszporty, lub, jeśli mają, dowody. Chorwacja jest oczywiście w Unii Europejskiej, ale nie weszła do Strefy Schengen więc utrzymuje kontrole graniczne. O ile Wy wjedziecie do Chorwacji na dowód osobisty jako obywatele Unii, tak Wasze dzieci będą potrzebowały paszportu lub dowodu dla potwierdzenia swojej tożsamości.

Nocleg po drodze do Chorwacji?

Jeśli nie jesteście absolutnymi cyborgami, względnie piątą niemiecką kolumną z Galicji albo Górnego/Dolnego Śląska, to pewnie czeka Was nocleg po drodze. My mamy to szczęście, że zawsze możemy liczyć na przyjazną duszę w Katowicach. W drodze powrotnej postanowiliśmy nie męczyć już przyjaciół swoim nagłym najazdem i zdecydowaliśmy się na Węgry. Szybka konsultacja ze znajomym hungarystą i wybór padł na miejscowość Keszthely – serce Balatonu. Warto jednak pamiętać, że zakłada to przejechanie ponad 100 dodatkowych kilometrów po węgierskich autostradach i ekspresówkach.

Samochodem do Chorwacji. Przystanek na Węgrzech. Keszthely.

Keszthely

Keszthely ambicje ma duże – w końcu to nieformalna turystyczna stolica przy największym jeziorze środkowej Europy. Z drugiej strony (bez urazy, bracia Węgrzy) mówimy o jeziorze błotnym o kilku metrach głębokości, serce regionu wygląda trochę jak Mikołajki wymieszane z Milanówkiem, przyprószone eurakami sypniętymi przez unię na remont deptaka i rynku. Są bloki na przedmieściach i Tesco, jest parkowanie w krzakach nad brzegiem jeziora. Są kiczowate budki przy zejściu nad wodę.

Jest nawet zmowa cenowa na stacjach benzynowych, jak przystało na stare dobre miejscowości turystyczne. Można tym oczywiście zainteresować węgierskie władze, ale podejrzewamy, że to właśnie głównie one są tym zainteresowane. Niemniej jednak, ta typowa środkowo-europejska mieszanka jest podlana nieuchwytną węgierską statecznością, spokojem, dobrą kuchnią, winem, a tu i ówdzie elegancką (w wydaniu turystycznym) cesarsko-królewską architekturą (jak się nam przynajmniej wydaje).

W Keszthely nocowaliśmy w Napsugár Apartman Keszthely, mini-mieszkanku w czymś na kształt ośrodka wczasowego 2 kilometry od molo i 3 kilometry od centrum. Gdy dojechaliśmy na widok budynków odezwały się wspomnienia z wczasów z rodzicami w zakładowych ośrodkach, gdzieś w polskich lasach. Lekko zapuszczone budynki, trochę rozpadający się plac zabaw, komary. Za to w środku było bardzo elegancko – świeżo wyremontowana kawalerka z wyposażoną minikuchnią. To było naprawdę dobrze wydane niecałe 170 PLN.

Samochodem do Chorwacji. Nocleg na Węgrzech, w Keszthely

Nocleg w Keszthely

Przy wynajmie skorzystaliśmy z serwisu Szallas.hu, którego wcześniej nie znaliśmy. Ma on dwie duże wady i dwie porządne zalety. Jest tylko po węgiersku (co można obejść translatorem) i jako jedyną formę płatności zaproponował nam przelew w forintach. Za to po zrobieniu rezerwacji zadzwoniła do nas Pani z Polski i ustaliła już bezpośrednio z właścicielką, że przyjedziemy i zapłacimy w gotówce.

Wolicie bardziej znajome wyszukiwarki? Skorzystajcie z Hotelscombined, by znaleźć dobry nocleg w Keszthely lub w innym mieście na trasie:

Save on your hotel - hotelscombined.com

Keszthely ma też tą dużą zaletę, że tuż obok jest Heviz z gorącymi źródłami, znacznie bardziej zachęcającymi niż błotnisty Balaton oraz winiarskie Egregy z romańskim kościołem, do którego podstępna nawigacja może Was próbować poprowadzić od tyłu rowerowym szlakiem… Gorące źródła polecamy nomen omen gorąco, choć ze względu na głębokość największą frajdę sprawi tym, którzy choć trochę potrafią pływać. Dla dzieci przewidziano malutki kącik, który dodatkowo w czasie naszej wizyty był zamknięty. A w Egregy? O tym przyjemnym miejscu napiszemy trochę więcej w dalszej części wpisu.

Samochodem do Chorwacji. Przystanek na Węgrzech. Romański kościół w Egregy.

Romański kościół w Egregy

Kiedyś jeżdżąc do Włoch nocowaliśmy po drodze w Fair-Price-Hotel w Sebersdorfie. 5 lat temu miał fantastyczny stosunek jakości do ceny i o ile pamięć nas nie myli płaciliśmy za pokój ze śniadaniem 25 EUR. Teraz dwójka to koszt 66 EUR a trójka 83 EUR. Super tanio więc już nie jest, choć patrząc po opiniach w internecie nadal przyzwoicie i nadal bardzo polsko. Warto tylko pamiętać, że to typowy przydrożny motel dla ludzi w drodze. Żadnych większych atrakcji na szybki spacer w okolicy nie znajdziecie.

Gdzie zjeść po drodze do Chorwacji?

Gdzieś na Węgrzech odpaliliśmy internet, sprawdziliśmy najbardziej polecaną knajpę w okolicy, i trafiliśmy do gulaszowego raju. Niestety nie byliśmy tam sami, oprócz nas była kilkunastoosobowa austriacka impreza komunijna i druga, też austriacka urodzinowa, nie licząc okolicznych, w większości austriackich mieszkańców, którzy postanowili w to urocze, niedzielne popołudnie wyskoczyć do pięknie położonej restauracji na rodzinny obiad.

Z trudem udało nam się znaleźć wolny stolik, a otaczające nas zielone i żółte wzgórza skutecznie koiły niepokój powodowany bezlitośnie gnającymi do przodu wskazówkami zegara. Mało tego, to urocze miejsce nie było dokładnie na naszej drodze – od naszej trasy do Chorwacji musieliśmy odbić ładnych kilkadziesiąt kilometrów w stronę Austrii, której praktycznie mogliśmy dotknąć – zaczynała się ledwie kilkaset metrów od nas.

Mimo wszystko, jeśli Wasz grafik nie jest super napięty i jesteście w stanie zjechać z trasy w zamian za obłędny gulasz, koniecznie wpiszcie w nawigację Hatar Menti Vigado Bozsok. Jedzenie absolutnie warte oczekiwania i na dodatek niedrogie. Za obiad i napoje dla 4 głodnych osób zapłaciliśmy… 107 PLN, a jedzenia było tyle, że Kalina wyniosła kotleta na później. Jej porcja z menu dziecięcego była większa niż normalna “dorosła” porcja w typowej polskiej knajpie.

Samochodem do Chorwacij. Przerwa na obiad w Bozsok

Gulaszowy raj z widokiem

Z kolei w drodze powrotnej testowaliśmy restauracje w Keszthely – ta, która w końcu po długich poszukiwaniach wybraliśmy, nie zapisała się nam niczym w pamięci. Kolejnego dnia zrobiliśmy małe kulinarne rozeznanie w Egregy i okolicach. Tam, dla odmiany, zachęcających miejsc jest tak dużo, że trudno się było zdecydować. Wybór padł na Teri mama vendéglője i trafiliśmy w dziesiątkę. Znów dostaliśmy ogromne porcje niesamowicie dobrego jedzenia, podlaliśmy to znośnym i śmiesznie tanim domowym winem i zapłaciliśmy rachunek, który ledwie dobił do 100 PLN.

Przy kościele, który co prawda został odbudowany w XVIII wieku, ale w pełni wiernie romańskiemu projektowi, urzekła nas też niepozorna, ale prowadzona przez przesympatycznych ludzi winiarnia U Toniego, gdzie kupiliśmy dwie 1,5-litrowe butelki wina po 1,5 euro (!) za sztukę:) Może to starość, ale coraz bardziej kusi nas powolna wyprawa po węgierskich winnicach…

Samochodem do Chorwacji. Zakupy na Węgrzech.

Wina od Toniego

Samochodem do Chorwacji. Czy warto?

Przede wszystkim podsumujmy finanse dla wschodniej trasy Warszawa-Split:

  • Benzyna: 1200 PLN
  • Winiety: 85 PLN
  • Autostrady w Chorwacji (w obie strony): 262 PLN
  • Tani nocleg (w obie strony dla 4-osobowej rodziny): 450 PLN

Jeśli więc wyjeżdżacie na maksymalnie 10 dni, to nie licząc późniejszych kosztów parkowania, itp. sama droga Polska-Chorwacja-Polska z noclegiem po drodze to około 2000 PLN. Przy 4-osobowej rodzinie daje to koszt 500 zł za osobę. Plus oczywiście czas spędzony w samochodzie – co najmniej 14 godzin w jedną stronę. Nie jest to więc opcja, która bija na łeb na szyję samolot plus wynajem smochodu na miejscu (mały pojazd poza sezonem można znaleźć nawet za 25 PLN dziennie). Ale dostajecie za to sporo wolności, możecie zapakować do bagażnika co tylko chcecie, wyjeżdżacie, kiedy chcecie, a wracacie, hmm, to już bardziej niż od Was zależy od bogów rządzących korkami, robotami drogowymi i kolejkami na granicy.

Poza tym dla nas była to doskonała okazja, żeby nabrać apetytu na kolejny wyjazd, tym razem na Węgry i Słowację. Mamy więc nadzieję, że po wakacyjnych miesiącach będziemy Was mogli uraczyć kilkoma wpisami z tej części Europy.

Partnerem naszej wyprawy do Chorwacji było CASAMUNDO.

Powiązane wpisy

KomentarzeSkomentuj

  • Super atykuł, zwłaszacza że nas kusi ta wchodnia droga a zachodnią przerobiliśmy już 2 razy

  • Dość często pokonywaliśmy trasę na Bałkany przez Czechy/Austrię/Słowenię i szczerze powiem panuje tam spory ruch, dużo większy niż na trasie Słowacja/Węgry. Warto czasem zmienić trasę, żeby droga się nie opatrzyła 🙂

    • Na Słowacji i Węgrzech jest tak pięknie, że można patrzeć i patrzeć:) A tłumy największe po drodze spotkaliśmy…w Polsce:)

  • Mały błąd w cenie winiety na Węgrzech. Podana ceny tyczy motorów a nie samochodów osobowych. Powinno być 2 975 foritnów (ok. 42 zł) dla osobowego.
    Ciekawy artykuł i sporo informacji.

    Pozdrawiam,
    Wojtek

    • Dzięki za informację i dobre słowo! Jeszcze dla pewności sprawdziliśmy płatności z karty kredytowej, żeby się upewnić, czy przypadkiem nie przejechaliśmy Węgier na winiecie motocyklowej:) Ale nie, po Bożemu zapłaciliśmy 2975 HUN. Poprawione!

  • Dziekuję za artykuł akurat przygotowuje trasę do Igrane z trójką dzieci stroną zachodnią, jedyne co mi się nie zgadza to cena podanej ceny winiety na Węgrzech na stronie pzm travel podają cene 73 zł. Pozdrawiam, Kasia

  • Wyjeżdżam w piątek w okolice Splitu i bardzo mnie kusi trasa wschodnia, obawiam się tylko stanu dróg na Węgrzech.
    Dodam tylko że wyjeżdżam na noc z dziećmi z okolic Jędrzejowa tak żeby przez noc zrobić trase:)
    Trasa zachodnia to praktycznie same autostrady i robiłem ją już kilka razy/
    Co myślicie?

    • Na Węgrzech faktycznie długo jechaliśmy drogami krajowymi, nierzadko poniżej polskiego standardu (z nawierzchnią zazwyczaj nie ma problemu, ale pasy potrafią być wąskie i często brakuje pobocza). Nam się tam po prostu bardzo podobało wizualnie, a nie spieszyliśmy się aż tak bardzo. W nocy kwestie wizualne raczej odpadają, a i faktycznie trochę ostrożniej trzeba będzie jechać na dość wąskich węgierskich drogach. Jeśli zależy Wam mocno na czasie i jedziecie w nocy, to pewnie lepiej wybrać trasę zachodnią. Trochę szybciej, na pewno bezpieczniej, a wizualnie i kulinarnie nie ma czego żałować.

Skomentuj (komentarz ukaże się po zatwierdzeniu)

Twój adres e-mail nie będzie wyświetlany. Pola obowiązkowe są oznaczone *