A może by tak wszystko rzucić w cholerę i wyjechać… pinterestinstagram

Kalabria – informacje praktyczne. Ceny, noclegi, transport

Kalabria po sezonie przynosiła nam prawie same pozytywne niespodzianki. Pogoda w połowie października okazała się być idealna, plaże i najpiękniejsze zabytki były tylko dla nas, o miejsca parkingowe nie musieliśmy się martwić. No i ceny. Ile kosztował nas 10-dniowy wyjazd, czym się poruszaliśmy, gdzie nocowaliśmy? Oto rodzinny wyjazd do Kalabrii od strony praktycznej.

Koh Chang. W poszukiwaniu raju

Lubimy aktywny wypoczynek, codzienne nowe widoki. Ale po miesiącu czy dwóch w drodze marzy nam się spacer po rajskiej plaży, chatka z widokiem na ocean, kilka spokojnych dni, zachód słońca nad wodą. Najlepiej, żeby do tego było spokojnie, niezbyt drogo i ciekawie. Brzmi nierealnie? Dlatego trudno się dziwić, że Koh Chang nie dorosło do tych oczekiwań.

Spływ kajakowy Pilicą

Spływ kajakowy Pilicą, czyli do czego przydają się dzieci

Sierpniowe słońce grzało zaskakująco mocno. Pilica wiła się niespiesznie, niosąc z nurtem kolorowe kajaki. Raz na jakiś czas ktoś wyskakiwał i brodząc w wodzie po kostki przeciągał kajak z mielizny w nieco głębsze rejony. Dzieciaki pluskały się beztrosko w ciepłej jeszcze rzece a my wygrzewaliśmy stare kości łapiąc ostatnie promienie lata. Weekendowy spływ Pilicą okazał się idealnym pomysłem na końcówkę wakacji.

Dzieciaki na kajaki, czyli rodzinny wypad nad Bzurę

– Eee, po co Wam tyle wioseł, przecież ta mała i tak nie da rady wiosłować – zażartował ktoś widząc jak pakujemy się do kajaka. Uwaga rzucona bez cienia złośliwości, a nawet z przymrużeniem oka, na Kalinę zadziałała jak płachta na byka. Co? Ja nie dam rady? – zdawały się mówić zadziorne iskierki w jej oczach. I już było wiadomo, że kto jak kto, ale ona – Kalina – z Bzurą sobie poradzi.

Gdynia. Plaża Miejska

Gdynia na rodzinny weekend

Wyjazd do Gdyni miał program skrojony prawie wyłącznie pod młodsze cztery stopy. Jeśli nas czasem czytacie, to wiecie zapewne, że raczej unikamy niebezpiecznego nagromadzenia „rodzinnych” atrakcji. Jednak tym razem większość czasu (poza „bonusem” na zakończenie weekendu) całkowicie oddaliśmy Maćkowi i Kalinie. A Gdynia okazała się być miejscem wyjątkowo dziecioprzyjaznym.

Konduktorze łaskawy, zabierz nas do… Kampinosu!

Są takie weekendy, kiedy niby już lato, a jeszcze nie wakacje, już by się gdzieś dalej pojechało, ale akurat nie za bardzo możemy się wyrwać na dłużej i w żadnym razie chce się nam spędzać pół dnia w podróży. I wtedy warto rozejrzeć się po najbliższej okolicy, bo może okazać się, że przygoda czai się za rogiem. W ten sposób pewnej czerwcowej soboty trafiliśmy do Sochaczewa.