A może by tak wszystko rzucić w cholerę i wyjechać… pinterestinstagram

Willa Słoneczna – dobre miejsce pod Cieszynem

Sielski krajobraz… taka zbitka słowna, kiedy widok jest piękny, ale nie wiadomo, co o nim powiedzieć. O Willi Słonecznej w Dębowcu i jej okolicach wiemy, co chcemy napisać, ale malując obraz tych pofalowanych wzgórz, gdzie jasnożółty rzepak przecina błękit stawów i zieleń pól i lasów, i tak musimy zacząć od jego „sielskości”.

Miedzianka – miasto, które zniknęło

Miedzianka jest jednym z takich miejsc, do którego trzeba pojechać z odrobiną wiedzy. Nie można po prostu przejść się jej ulicami, zanurzyć w zaułki, zagubić na rynku, posiedzieć w knajpach i potem powiedzieć, że poczuło się jej klimat i tyle wystarczy. Nie można, bo tego miasta nie ma. Zniknęło.

Wielkie Kłamstewka, czyli co to za most i co to za molo

Są takie filmy i seriale, w których sceneria zaczyna grać równie ważną rolę, co główni bohaterowie, a jakiś element tła nagle staje się jednym z nich. Może to być budynek, plac, czy całe miasto. W „Wielkich Kłamstewkach” w rolę milczącego bohatera wcielił się Bixby Creek Bridge – most nad Bixby, leżący na Pacific Coast Highway, czyli słynnej „Jedynce”.

Zaanse Schans. Wiatraki, chodaki i ser!

Jest kilka obrazów, które przychodzą do głowy na hasło Holandia. Na czele tej listy (poza używkami i czerwonymi latarniami) są wiatraki, chodaki i ser. No i tulipany, ale na nie się nie załapaliśmy. Najlepiej ogląda się je w połowie kwietnia, a my do Holandii wybraliśmy się w październiku. Resztę można zobaczyć przez cały rok i to w jednym miejscu: Zaanse Schans.

35 rzeczy, które warto zrobić w Stambule

Stambuł jest olbrzymi. Tak olbrzymi, że w pierwszej chwili przytłacza ilością zabytków, atrakcji, miejsc, które trzeba zobaczyć, rzeczy których trzeba spróbować. Jak sobie poradzić z tą klęską urodzaju? Przygotowaliśmy dla Was listę tak zwanych „must see” i „must do”, z których możecie ulepić idealny plan pobytu w tym niesamowitym mieście.

Cywilizacyjny skok. Poipet – granica Kambodży z Tajlandią

Nie chciało nam się wyjeżdżać z Kambodży. Zdawała się nam ideałem. Połączeniem Laosu i Tajlandii. Fantastycznymi zabytkami, odrobiną cywilizacji i w miarę opanowanym ruchem turystycznym. Jeśli takie wrażenia mieliśmy z tej najbardziej cepeliowskiej okolicy, to  dalej mogło być tylko lepiej. Jednak czas gonił i musieliśmy wracać do Tajlandii. Ale najpierw musieliśmy przekroczyć bramę piekieł, czyli Poipet.

Twoja Karta Podróże. Jak się sprawdza w praktyce?

Dziś odpowiemy na ważne pytanie. Takie, które słyszymy od kiedy po raz pierwszy wyjechaliśmy w poszerzonym składzie. Pytanie zadawane przez znajomych i nieznajomych, na blogu, facebooku i w mailach, a nawet w komentarzach, szczególnie poza blogiem, choć tam było to raczej pytanie retoryczne, zakładające że jesteśmy najgorszymi rodzicami świata. Pytanie brzmi: „A co jak Wam dzieci zachorują?”.