Kiedy wysłać dziecko na pierwszy samodzielny wyjazd?

Pierwszy samodzielny wyjazd

Wakacyjne wspomnienia dzisiejszych dorosłych, dorastających w latach 80-tych i 90-tych, to często obozy i kolonie. Taka była naturalna kolej rzeczy. Po szkole podwórko, w wakacje wyjazd. Dzisiaj jest trochę inaczej. Wczesnoszkolne dzieci rzadko biegają samopas po podwórku z kluczem na szyi. Jakkolwiek mocno byśmy zaprzeczali, to chowamy je trochę pod kloszem. Skąd więc mamy wiedzieć czy są gotowe na wyjazd bez rodziców/dziadków? W jakim wieku je wysłać na pierwsze kolonie lub obóz zuchowy? I czy to wyłącznie kwestia liczby świeczek na torcie…? Czytaj dalej

Split. Miasto, które wyrosło z pałacu

Split, nawet przed sezonem, jest pełen turystów. O jego popularności wśród naszych rodaków świadczy fakt, że sprzedawca lodów zapytany przez nasze dzieci o smaki, bez problemu wymienił je po polsku. Majówka to najlepszy czas na zwiedzanie Splitu! Możecie wtedy w śródziemnomorskim, niespiesznym tempie odkrywać zakamarki tego historycznego miasta, które korzeniami wtopione jest w starożytny, cesarski pałac.

Czytaj dalej

Szybenik: miasto czterech twierdz i Żelaznego Banku

W Szybeniku zatrzymaliśmy się wracając z Parku Narodowego Krka. Miał być spokojny spacer po mieście i relaksujący obiad – był nerwowy sprint i bułki złapane gdzieś w biegu. A i tak ulewa, która nas dopadła, zmoczyła nas do suchej nitki. Zdążyliśmy jednak zobaczyć kawałek miasta i nabrać apetytu na więcej. Szybenik to idealne miejsce na kilkugodzinny przystanek lub jednodniową wycieczkę.

Czytaj dalej

Twoja Karta Podróże. Jak się sprawdza w praktyce?

Dziś odpowiemy na ważne pytanie. Takie, które słyszymy od kiedy po raz pierwszy wyjechaliśmy w poszerzonym składzie. Pytanie zadawane przez znajomych i nieznajomych, na blogu, facebooku i w mailach, a nawet w komentarzach, szczególnie poza blogiem, choć tam było to raczej pytanie retoryczne, zakładające że jesteśmy najgorszymi rodzicami świata. Pytanie brzmi: “A co jak Wam dzieci zachorują?”.

Czytaj dalej

Wietnam skuterem: od La Gi do Mui Ne. Czy warto?

Nasze pierwsze dni w drodze nie obfitowały w piękne miejsca, rajskie plaże i zapierające dech w piersiach zabytki. Przeciwnie, po plaży pełnej śmieci w Ho Tram kolejne dni zdawały się utwierdzać nas w przekonaniu, że przyjazd do Wietnamu był błędem. A potem przyszedł czas na Mui Ne, a właściwie to lokalną imprezową riwierę, czyli Ham Tien.

Czytaj dalej